Super!
Mi się nigdy nie chce. Taki opór czuję w sobie przed zrobieniem czegoś, o czym wiem, że będzie z korzyścią dla mnie. A kiedy już to zrobię... wyjdę na spacer przykładowo, zastanawiam się, jak mogłam nie chcieć. Czasami 15 minut naprawdę wystarczy. Kilka razy, wracając skądś po załatwieniu spraw, postanawiałam skręcić i przejść przez park wolnym tempem. Zawsze się to opłacało. To była taka chwila wyciszenia.
Tylko dlaczego kiedy człowiek siedzi w domu, tak ciężko mu wstać i wyjść na te 20 minut, które bezproduktywnie przesiedzi, jeśli nie wyjdzie?



