3,076

(31 odpowiedzi, napisanych Wypożyczalnia książek i filmów)

Jest kilka takich książek, które poruszyły coś we mnie, coś bardzo osobistego. Pogłębiły przy tym moje zrozumienie samej siebie, o czymś mi przypomniały, dotarły do doświadczeń, z którymi nie potrafiłam się sama do końca uporać, pomogły spojrzeć na pewne sprawy raz jeszcze, wspólnie z autorkami. Ich otwartość dodała mi odwagi.
Sprawiły, że przestałam czuć się tak, jakby niektóre doświadczenia życiowe i problemy izolowały mnie od innych. Zobaczyłam dzięki nim, że to całkiem normalne mieć za sobą pewne przejścia i że można o nich mówić, a co ważniejsze, można budować swoje życie mając za fundament wszystkie swoje doświadczenia, bez uciekania od niektórych z nich.

To były takie momenty w ich historiach, które zazębiają się z momentami w mojej historii i przeczytanie o tym, jak one (bohaterki lub autorki) sobie z tym radzą, było dla mnie jak mierzenie się z problemem, ale z asekuracją. Jakby ktoś podprowadził mnie za rękę do problemu i powiedział: "Spójrz, przeżyłam to samo i nadal jestem. Miałam z tym podobny kłopot, ale nie muszę czuć się przez niego wiecznie zraniona, gorsza, zawstydzona. To, przed czym teraz stoimy, jest wspólnym doświadczeniem dla mnie, dla ciebie, dla kilku innych osób, może kilkudziesięciu, albo nawet dla kilkuset, ale na pewno nie jesteśmy z tym same."

To czasami były fragmenty książek zajmujące nie więcej niż pół strony - jakaś myśl, jakieś wspomnienie, analiza - a czasami przewijały się przez powieść aż do końca jako światopogląd, sposób postępowania, cechy charakteru, problemy, przemyślenia bohaterki. Niektóre z nich nie dotyczyły ani autorki ani bohaterki, ale na przykład kogoś, kogo znały.

Pamiętam, że na pewno poruszyła mnie "Wyspa Łza" Joanny Bator i "Patyk" Hanny Samson. Obie książki są niesamowite nie tylko przez fakt, że znalazłam w nich coś dla siebie. Napisane świetnym językiem, skłaniające do przemyśleń, wciągające.

3,077

(18 odpowiedzi, napisanych Oferty pracy - podziel się)

Chyba właśnie poznaliśmy smile

3,078

(47 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

[quote=katasia]
A swoją drogą kto im to funduje? Rodzice, chłopak? Same pracują głównie  po to żeby się tak "upiększać"?[/quote]
Koleżanka, która jeszcze tego nie zrobiła, ale chce, bo u jej koleżanki fajnie wyszło, zarobiła pracując latem za granicą. Jak jest z pozostałymi?
Ceny są od 500 zł w górę, choć średnia to tak około 1000 zł, z tego co widziałam. Sądząc po ich ciuchach, butach, kosmetykach, wystarczy jak sobie przez 2-3 miesiące odłożą kieszonkowe. Nie wydaje mi się, żeby rodzice świadomie fundowali im coś takiego, a przynajmniej mam taką nadzieję.

3,079

(48 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

Byłoby wspaniale, gdyby każdy mógł się tak otworzyć, ale do tego trzeba jednego... przezwyciężyć strach. Różne swoje obawy i lęki, które ograniczają.

3,080

(67 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

Na słowo nikt. Trzeba pamiętać, że papier ma wartość wtedy, kiedy dokumentuje realne umiejętności i wiedzę. Z drugiej strony, jak zauważyła Voyage, jeśli ktoś je posiada, a nie ma na to papieru, czasami może nie dostać szansy na wykazanie się. Dostanie, jeśli jego doświadczenie zawodowe pozwala przypuszczać, że je posiada, ale brak wykształcenia może mu wtedy z kolei stanąć na przeszkodzie w drodze do awansu.

3,081

(67 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta)

Karma z puszki i te takie kupowane w folii, które wyglądają podobnie jak salceson, to najczęściej świństwo. Pies mojej koleżanki był tym stale karmiony i miał problemy ze zdrowiem. Weterynarz stanowczo odradził tego typu karmy, choć może niektóre z nich są jednak wyższej jakości.
Mój pies też to dostawał (te w folii), tyle że jako przekąskę, a sucha karma i mięso to była jednak podstawa jego diety.
Gdyby to ode mnie zależało, wolałabym mu kupić mięso zamiast puszkę albo mielonkę, w której nie wiadomo co jest.
Niektórych takich karm z puszek nawet nie chciał ruszyć, ale te mielonki uwielbiał. Cóż... nie ode mnie zależało, czym się go karmi.

Czy pies powinien jeść dużo warzyw? Tu mam inne zdanie, jeśli chodzi o tę ilość, bo pies to jednak mięsożerca.
Mój Misiek kochał marchewki. Podkradał świnkom morskim, kiedy nie dostał swojej big_smile

3,082

(10 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta)

Mój nieżyjący już sąsiad dokarmiał około 20 kotów, ale robił to wykorzystując swój ogródek działkowy. Nikomu to tam nie przeszkadzało, bo nie plątały się na terenie zamieszkałym. Miał ogromne serce do ludzi, zwierząt i roślin.
Mówił do kwiatków, kiedy je podlewał smile
Każdemu na osiedlu pomagał w jakichś drobnych naprawach, pożyczał narzędzia, z każdym zamienił kilka słów, a dzieciom dawał na lody. Wszyscy go lubili i zwracali się do niego używając zdrobnień od jego imienia. Taki troszkę zdziwaczały, ale przesympatyczny.
Bardzo nie układało mu się z żoną i też niezbyt dobrze z dorosłym synem. Nie wiem czemu. Wiem, że ona romansowała z sąsiadem, a syn ma problem z alkoholem.
Patrzcie... tyle serca wokół, a najbliżej za mało szczęścia, zrozumienia i szacunku. Zmarł pobity przez syna. Krótko przed tym przygarnął kundla pozostawionego w lesie i przywiązanego do drzewa. Żona się o niego awanturowała, ale teraz go akceptuje i praktycznie wszędzie z tym psem chodzi.

GeekTea, być może znajdziesz je na tym blogu:

[url]http://winicjatywa.pl/biedronka-wina-z-portugalii-i-hiszpanii/[/url]

Jeśli nie ma go na tej podstronie, to gdzieś pewnie będzie, bo facet opisuje wszystkie wina, jakie pojawiają się w Biedronce.

Jest jeszcze strona DoTrzechDych: [url]http://dotrzechdych.pl/[/url]
Tam jest wyszukiwarka, gdzie wpisuje się m.in. kolor wina i sklep, w którym można/można było kupić.

3,084

(22 odpowiedzi, napisanych Wyprzedaże sezonowe)

[quote=milagro]BRW polecam, mam od nich już 3:)[/quote]
Weszłam zobaczyć regał i zakochałam się w całym zestawie. Twoja wina.

3,085

(89 odpowiedzi, napisanych Ploteczki i inne :))

Kremówkę chcę sad Albo taką dużą eklerkę.

3,086

(55 odpowiedzi, napisanych Finanse)

Hahahaha big_smile Nie no, chodniki remontują, budynki ocieplają. Teraz powolutku biorą się za elewacje tych z okresu powstawania miasta, czyli sprzed prawie 80 lat.
Tylko nie wiem, czy mój dom się nie rozsypie, bo na całym osiedlu są pęknięcia... wszystko przez to, że osiedle stoi niedaleko Ośrodka Badań Dynamicznych Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia. Kiedy strzelają z grubszych dział, dom się trzęsie. Poważnie. Cały budynek drży podczas wystrzału hmm

3,087

(24 odpowiedzi, napisanych Wyprzedaże w sklepach internetowych)

Mają e-sklep?! Wreeeeeszcie! Cudownie smile W moim mieście były trzy drogerie tej sieci, a nie ma ani jednej. Bilet do sąsiedniego miasta kosztuje tyle co wysyłka kurierem.

3,088

(140 odpowiedzi, napisanych Kuchnia)

Jeszcze jedną kawę smile W tej mi czegoś brakowało... ach, już wiem! Kremówki <rozmarzona> smile

3,089

(15 odpowiedzi, napisanych Wyprzedaże w sklepach internetowych)

Oj tam, nie wszystko, co zostało wyprodukowane w Chinach, nadaje się do wyrzucenia po pierwszym użyciu. W polskich sklepach nieraz kupiłam coś made in China i jestem zadowolona.

To prawda, że masowa produkcja często idzie w parze z tanimi materiałami i brakiem odpowiedniej kontroli jakości, a Chińczycy w tym przodują (choć zasada ta sprawdza się w każdym kraju). Niekiedy ich produkty są wręcz niebezpieczne dla zdrowia.
Bałabym się kupić od nich kosmetyki, choć przecież na pewno mają też jakieś bezpieczne. Wielu ludzi kupuje od nich artykuły spożywcze, na przykład chińską herbatę. Ryżu jeść się nie boję, ale przed miodem mam opory.

Wracając do pochodzenia... najpopularniejsze marki produkują w krajach Trzeciego Świata, wypłacając głodowe pensje pracownikom stłoczonym w halach, albo i nie wypłacając, jak to czyniła firma Nike. Jeśli oni mogą w takich warunkach wytwarzać coś, za co płacimy setki złotych, uważając, że warto, to czemu przedmioty godne uwagi miałyby nie powstawać w dobrze rozwiniętym państwie?
Jakość oceniam po produkcie, nie po miejscu, w którym zbudowano zakład produkcyjny, a że Chiny zalały rynek towarami [b]różnej[/b] jakości, to niestety tak się ich teraz ocenia. Za dużo tandety wysłali w świat, żeby mieć dobrą opinię.

Może takie marki jak Lenowo czy Huawei są powszechnie akceptowane, mimo że chińskie, ale jednak tamtejszy przemysł kojarzy się przede wszystkim z podróbkami innym marek. I niewątpliwie należy uważać na tak zwaną chińszczyznę, zwłaszcza, jeśli jest nieprzeciętnie tania, bo jakość jednak kosztuje. Tylko jak kupuję etui na telefon u Polaka za 20 złotych, a potem widzę w innym polskim sklepie to samo za 30 zł, a bezpośrednio u Chińczyka za 6 zł, to wolę zapłacić mniej za ten sam przedmiot.

Co do AliExpress, podobno warto wymieniać się uwagami właśnie po to, żeby nie trafić na tandetę i nie przeoczyć fajnych okazji.
Ja złożyłam zamówienia po raz pierwszy i ciekawa jestem, czy się zawiodę, czy ucieszę.

3,090

(49 odpowiedzi, napisanych Wyprzedaże w sklepach internetowych)

W DeeZee do 70% off. Kurczę... szkoda, że nie poczekałam. Zrobiłam zakupy jak było 50%
[url]https://deezee.pl/wyprzedaz[/url]

3,091

(48 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

No i teraz przez Was mam pokusy, żeby iść na spacer, najlepiej rano, tak jak poleca Kalinka. Zapomniałam już, jak wspaniałe jest miasto o świcie, kiedy budzi się do życia, kiedy już przyspiesza, ale jeszcze nie pędzi i nie zapełnia chodników i ulic falami gwałtownie wylewających się zewsząd ludzi.

3,092

(59 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

U mnie na osiedlu takich pań jest dużo. Mieszkają w czterokondygnacyjnych domach (piwnica, parter, dwa piętra) i większość z nich zdecydowała się wynajmować pokoje pracującym, niekiedy studentom. Jednak dopóki żyją mężowie, to takie starsze pary zamieszkują te duże domy bez osób postronnych. Zapewne nawet nie wchodzą na wyższe piętra zbyt często.

Ciotka koleżanki mieszka w bloku. Jest już niemłodą kobietą, a odkąd mąż zmarł na raka, zaczęła martwić się utrzymaniem dużego mieszkania. Ma dzieci w Anglii, więc pewnie coś tam jej pomagają. Wynajmowała pokój, ale przestała po tym, jak została okradziona przez dziewczynę, która u niej mieszkała. Teraz znalazła sobie właśnie takiego wdowca-emeryta, z którym dzieli przestrzeń mieszkalną i widuję ja uśmiechniętą wink

Kiedy mąż sąsiadki, ortopeda-alkoholik, miał sprawę w sądzie, w wyniku której groziło mu więzienie, pierwsze co mi powiedziała to: "Jak ja utrzymam taki dom?".

Trudno jest się samodzielnie utrzymać, zwłaszcza, kiedy nie chce się rezygnować z dotychczasowego komfortu.

Nieee... a co to, jakieś umocnienie? Czy dziąsła mu się obsunęły?

3,094

(66 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

Kurczę... ja to mam coś takiego, jak poparzenie pokrzywą, tyle że w jeszcze bardziej zaostrzonej formie.
Jakie to dziwne, że teraz z byle czego można dostać alergii.

3,095

(66 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

Maścią sterydową i tabletkami przeciwhistaminowymi. Nie mam pojęcia czemu się nie zaleczyło do końca. A reakcja tego typu pierwszy raz pojawiła się w kontakcie z niklem, a przez kolejnych 10 lat wracała zawsze przy nadmiarze stresu i jajek.
Zastanawiam się, czy może teraz nie utrzymuje się przez lek ziołowy... a moja lekarka na urlopie sad

Moja koleżanka miała chyba 4 wstawiane i też jest zadowolona, tylko trzeba potem co jakiś czas stawiać się na kontrolę.

3,097

(55 odpowiedzi, napisanych Finanse)

[quote=Toska]Uwierz mi, że większe miasto wcale nie oznacza , że będziesz miała więcej znajomych czy rozrywek. Zależy na kogo i gdzie trafisz...[/quote]
Z tym pewnie masz rację. Tyle że w dużym mieście jest gdzie pójść. Tutaj podczas jednego spaceru można zobaczyć wszystko, jest mały wybór lokali i rozrywek kulturalnych, a tego mi bardzo brakuje. I bardzo chciałabym mieszkać gdzieś, gdzie jest Stare Miasto.

3,098

(18 odpowiedzi, napisanych Oferty pracy - podziel się)

Kierownik oddziału Kasy Stefczyka

3,099

(47 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

Studiuję w otoczeniu dwudziestoletnich dziewcząt... one sobie ostrzykują usta, żeby były pełniejsze. Nie zdziwię się, jak do trzydziestki będą już miały nowe nosy albo cycki.

3,100

(59 odpowiedzi, napisanych Przyszłość)

Ale wiecie co? Z drugiej strony czasami fałszywych przyjaciół można poznać po ich nieszczerej radości z naszych osiągnięć.
Kiedy mamy na koncie jakieś świeże sukcesy, kiedy powodzi nam się lepiej niż im, kiedy mamy to, czego oni by chcieli, kiedy więcej zarobimy, pojedziemy na lepsze wakacje, kiedy mamy lepszą figurę i poznamy faceta, na którym nam zależy, a przyjaciółka nadal jest sama, kiedy nasze dzieci mają lepsze oceny, kiedy... cała masa innych sytuacji.

Jeśli pojawia się grymas zazdrości, gdy coś nam wyjdzie, albo słabo ukrywana radość, gdy nasze szczęście się skończy, wtedy wiemy już, z kim mamy do czynienia.

Powiem Wam coś... uważałam kogoś za bliską przyjaciółkę i ten ktoś wspierał mnie, gdy było mi źle. Pocieszała, wysłuchiwała, miała cierpliwość do mojego narzekania, zawsze padało dobre słowo... do czasu, aż zaczęło mi się układać. To sprawiło, że zwiększyłam czujność i nie pomyliłam się, bo było kilka sytuacji, które to potwierdziły.

Przykładowo: w wyniku czyjejś pomyłki coś ważnego straciłam. Byłam wściekła, rozczarowana, załamana. Przyjaciółka przez ten czas była, klęła na tą osobę, utworzyła ze mną wspólny front. Kilka dni później osoba, która mi swoją nieopatrznością zaszkodziła, w wyniku mojej interwencji przyjęła na siebie odpowiedzialność i naprawiła swój błąd, w związku z czym cała sytuacja została wyjaśniona i wszystko wróciło do normy, a co straciłam, to odzyskałam. Podekscytowana opowiadałam o tym przyjaciółce i wiecie co? Nie ucieszyła się. Nagle spoważniała i powiedziała tylko, że fajnie, że udało się wyjaśnić. Tak jakby była tym rozczarowana.

Inny przykład: potrzebowałam pilnie pomocy i wiadomo... właśnie wtedy pseudoprzyjaciele zawodzą. Poprosiłam o pomoc jednego z nich, który na mnie liczyć mógł, któremu ja pomogłam, a kiedy ja potrzebowałam pomocy od niego, zawiódł. Gdy zwierzałam się z tego przyjaciółce, oczywiście bardzo współczuła, mówiła, że gdyby mogła, to by pomogła, że jaki z niego drań i w ogóle.
Kilka dni później ktoś, inny przyjaciel, sam od siebie zaproponował pełną pomoc. Nawet go nie prosiłam. Widział, że mam problem i sam od siebie zaoferował, że we wszystkim pomoże. Uszczęśliwiona takim obrotem spraw poleciałam do przyjaciółki ćwierkając, że jest wszystko doskonale, że jestem taka wzruszona, że nie spodziewałam się, że już po problemie. Syknęła, dosłownie syknęła:"Tak? To dobrze." Tak, jakby była zła, że problem został rozwiązany sad

Jest więcej takich przykładów, w których ona gotowa jest pocieszać w niedoli, ale cieszyć się szczęściem już nie potrafi.
Nie wiem jak mam to rozumieć, a z nią nie da się otwarcie o tym porozmawiać.



A odnosząc się do tego, co napisała Kalinka w ostatnim poście, chciałabym wspomnieć o moim marzeniu. Jest nim własne mieszkanie. Miejsce, które stworzę tak, aby chętnie do niego wracać. Niestety pozostaje to w sferze marzeń, bo sama mogłabym jedynie wynająć sobie lichą kawalerkę i to z wielkim trudem. Mieszkanie na własność? Nie wiem, ile musiałabym zarabiać, żeby spełnić to marzenie samodzielnie.

Jeśli chodzi o zabezpieczenie materialne, zawsze jest łatwiej z kimś. Zatrudnienie jest niepewne, ciężko budować przyszłość na jednej wypłacie. Ja chętnie zamieszkałabym ze znajomymi, niekoniecznie z partnerem, ale i tak przyznam Kalince rację, że lęk o przyszłość czasami wynika z tego właśnie, że jesteśmy zdani na samych siebie.