Elise Kova: Klątwa smoka – kiedy najbardziej boisz się nie smoka, lecz człowieka

Avatar photo
1 września 2026,
dodał: Marta Dudzińska
Artykuł zewnętrzny

Smok powinien być tutaj najgorszą rzeczą, jaka może przydarzyć się człowiekowi. Powinien pojawić się na niebie, przeciąć je cieniem skrzydeł, zionąć ogniem i zostawić po sobie tylko popiół. Tymczasem w Klątwie smoka Elise Kovy znacznie bardziej niepokojące okazuje się coś innego: życie w świecie, w którym wszyscy boją się tego samego, wszyscy znają tę samą prawdę i wszyscy mają obowiązek w nią wierzyć.

Vingard jest ostatnim schronieniem ludzkości, ale trudno nazwać go bezpiecznym miejscem. Za jego murami czekają smoki i plaga, wewnątrz – podejrzliwość, kontrola i strach. A gdzieś pomiędzy nimi znajduje się Isola, dziewczyna, która od dzieciństwa słyszy, że jest bohaterką. Coraz bardziej zaczyna jednak podejrzewać, że może być kimś zupełnie innym.

I właśnie od tego pytania Kova zaczyna swoją najlepszą grę.

Bohaterka zbudowana z pęknięć. Isola nie jest typową wybranką, która pewnym krokiem wchodzi na scenę i od razu wiadomo, że uratuje świat. Owszem, ma za sobą czyn, który uczynił z niej legendę. Jako dwunastolatka zabiła smoka i od tamtej pory mieszkańcy Vingardu widzą w niej Odrodzoną Bohaterkę. Tyle że legenda ma się nijak do tego, co dzieje się w jej głowie.

Isola dorastała w cieniu własnej historii. Wszyscy wiedzą, kim powinna być. Ona sama nie ma pojęcia, kim naprawdę jest. I właśnie ta różnica sprawia, że bohaterka wypada ciekawiej niż kolejna niepokonana wojowniczka z przeznaczeniem wypisanym na czole. Pod warstwą odwagi są lęk, samotność i coraz bardziej dokuczliwe przeczucie, że ktoś przez lata układał jej życie z cudzych kłamstw. Polskie recenzje zwracają uwagę właśnie na tę niedoskonałość Isoli i jej wewnętrzną niepewność.

Najciekawsze jest jednak to, że jej największym przeciwnikiem nie musi być smok. Może być nim opowieść, którą wmówiono jej o samej sobie.

Vingard nie jest schronieniem. Jest klatką. Kova bierze dobrze znany motyw smoków i odwraca go niemal do góry nogami. Nie dostajemy tu majestatycznych stworzeń, które można podziwiać z bezpiecznej odległości. Smoki są plagą. Są zagrożeniem. Są powodem, dla którego świat niemal przestał istnieć.

Ale prawdziwy ciężar tej historii bierze się z klątwy. Człowiek może zostać skażony, stracić człowieczeństwo i przemienić się w bezmyślną bestię. Dlatego osiemnastolatkowie muszą przejść Trybunał – serię brutalnych prób mających wykazać, kto jest bezpieczny, a kto powinien zostać wyeliminowany. Vingard działa więc jak miasto zbudowane na lęku: mury chronią mieszkańców przed potworami, ale jednocześnie pozwalają władzy coraz mocniej kontrolować tych, którzy znajdują się po ich wewnętrznej stronie.

I tutaj Klątwa smoka robi się znacznie ciekawsza niż zwykła romantasy o dziewczynie i tajemniczym mężczyźnie. Bowiem zaczynamy zadawać sobie pytanie: co właściwie dzieje się ze społeczeństwem, które tak długo żyje w strachu, że przestaje odróżniać ochronę od opresji? Kova nie odkrywa tego tematu na nowo, ale umiejętnie wpisuje go w fantastyczną fabułę. W Vingardzie nie trzeba być winowajcą, żeby zostać podejrzanym. Wystarczy, że nie pasuje się do obowiązującej wersji rzeczywistości.

A potem jest Lucan. Tajemniczy, irytujący, chwilami bardziej opiekuńczy, niż Isola chciałaby przyznać. Jest człowiekiem, który zdaje się wiedzieć o niej zdecydowanie za dużo, podczas gdy sam pozostaje zamkniętą księgą. Ich relacja nie wybucha nagle płomieniem. Raczej tli się pod powierzchnią – przez spojrzenia, niedopowiedzenia, wzajemne prowokowanie i pytanie, którego Isola nie może się pozbyć: co on właściwie wie?

To dobry wybór.

Romans nie pożera fabuły. Jest częścią większej historii, a nie wymówką, żeby po kilku rozdziałach porzucić wszystkie inne wątki. Jedna z polskich recenzji szczególnie docenia właśnie to, że relacja Isoli i Lucana nie wypiera głównego konfliktu. Kova korzysta oczywiście z romantasyowych tropów, ale nie próbuje udawać, że wynalazła je na nowo. I może właśnie dlatego ten wątek działa. Nie musi być najbardziej oryginalnym romansem w literaturze fantasy. Ma być wystarczająco przekonujący, byśmy chcieli wiedzieć, kiedy maski wreszcie spadną.

Kova potrafi je połączyć w historię, która ma własną temperaturę i tempo. Wydarzenia zaczynają się szybko, a napięcie rośnie wraz z kolejnymi próbami. Finał nie daje czytelnikowi wygodnego poczucia zamknięcia – zostawia go z pytaniami i wyraźnym impulsem, żeby sięgnąć po ciąg dalszy.

„Klątwa smoka” najbardziej podoba mi się wtedy, gdy przestaje być opowieścią o smokach. Kiedy zaczyna mówić o strachu. O tym, jak łatwo zbudować całe społeczeństwo wokół jednego wroga. Jak szybko „bezpieczeństwo” może stać się usprawiedliwieniem dla kontroli. Jak trudno zakwestionować prawdę, którą słyszało się od dziecka, zwłaszcza gdy wszyscy wokół powtarzają ją jednym głosem. Isola musi więc zrobić coś znacznie trudniejszego niż zabić kolejną bestię. Musi nauczyć się wątpić. A w świecie, w którym zwątpienie może kosztować życie, jest to chyba najbardziej niebezpieczna forma odwagi.

Klątwa smoka nie jest najbardziej rewolucyjną romantasy, jaką można przeczytać. Nie musi nią być. Jej siłą jest atmosfera, wyrazista bohaterka, smoki naprawdę obecne w fabule i świat, w którym granica między potworem a człowiekiem zaczyna niebezpiecznie się zacierać. To książka dla tych, którzy lubią, gdy za romansem stoi tajemnica, za magią – cena, a za piękną legendą – ktoś, kto w końcu ma odwagę zapytać, czy aby na pewno jest prawdziwa.

Bowiem czasami najstraszniejszy potwór nie przylatuje z nieba. Czasami mieszka pośród nas i bardzo dobrze wie, jak mówić językiem prawdy.

Od Wydawcy:

Chwila, w której widzisz smoka, zazwyczaj jest twoją ostatnią…

Odkąd pojawiły się smoki – wraz z plagą, która spustoszyła nasze ziemie i ludność – pozostało tylko jedno ludzkie miasto: Vingard. Ale piekielny ogień spadający z góry to nic w porównaniu z zagrożeniem płynącym z wewnątrz. Nie ma bowiem gorszego losu od smoczej klątwy. Powoli i w męczarniach zmieniasz się w bezmyślną bestię, która niszczy wszystko – i wszystkich – których kochasz.

Każdy z nas może być przeklęty. Każdy z nas może kłamać. Każdy z nas może zostać złapany i zabity przez władze.

Boję się, że będę następna.

Tylko jedna osoba może podejrzewać, jaki skrywam sekret. Jest jak mój cień, podąża za mną wszędzie. Po części opiekun, po części dręczyciel, totalnie irytujący. Czasami myślę, że jestem tylko jedną z jego miliona niezgłębionych tajemnic.

Bo Lucan z pewnością coś wie.

A jeśli jestem przeklęta przez smoka, śmierć to jedyne miłosierdzie, na jakie mogę liczyć.

Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem FILIA

Carissa Broadbent: Zabić wampirzego najeźdźcę

Keri Lake: Nocticadia – dla miłośników dark academia

Carissa Broadbent: Żmija i Skrzydła Nocy






Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.