Zwierzęta sławnych
I tak na przykład wielkim miłośnikiem psów i kotów był Wolfgang Amadeusz Mozart, który hodował i psy, i koty. Dla swego ulubieńca, szpica Bimperla, skomponował nawet krótki utwór muzyczny. Niezwykłe umiejętności wykazywał kot Karola
Dickensa. Potrafił mianowicie wyczuwać zmęczenie swego opiekuna i kiedy ten kończył pracę, kociak gasił świecę łapką. Kot ten był od początku kotem „literackim”, gdyż przyszedł na świat w pracowni pisarza. Król Fryderyk II Wielki kochał psy, a najbardziej charty włoskie. Podobno podczas wojny z Austrią jeden z tych psów uratował mu życie. Król do tego stopnia uwielbiał swoje pupile, że nakazał poddanym oddawać im hołd należny władcom. Wielkim miłośnikiem psów był też Ryszard Wagner, który zasłynął nie tylko jako kompozytor, ale i obrońca praw zwierząt. Często ratował życie porzuconym lub chorym psom. Mówił, że jego ukochany pies ma słuch absolutny. Inny wielki kompozytor Johann Strauss syn też miał swojego ulubionego psa pudla. Zawsze zabierał go ze sobą w podróże artystyczne i bardzo się o nie go troszczył. Natomiast Józef Haydn swoim ulubieńcom poświęcił słynną już Symfonię Zwierzęcą. XVIII-wieczny francuski poeta Dantes miał natomiast kotkę, która trzymała mu w łapkach świecę, kiedy ten pracował. Dzięki takim wyczynom kotka stała się sławna w całym świecie i opisywał ją nawet warszawski Monitor z 1797 roku. Z ukochanym psem Charliego Chaplina wiąże się sympatyczna anegdota: otóż podobno piesek ten rzucił się kiedyś na przeraźliwie chuda kobietę, co Chaplin skomentował: „Przepraszam panią, ale mój pies jeszcze nigdy nie widział tylu kości naraz„. Z kolei pies Isaaca Newtona, Diament, był tak pobłażliwie traktowany przez swego opiekuna, że kiedy ten przewrócił świecę i spalił wyniki badań z wielu lat pracy, uczony westchnął i zabrał się od nowa do pracy. Otto Bismark tak kochał psy, a zwłaszcza swoje dogi, że uparcie twierdził, iż po śmierci spotka je w raju. Natomiast kardynał Richelieu do tego stopnia kochał swoich 14 kotów, że w testamencie zapisał im dużą część majątku. Z kolei Ernest Hemingway zakupił krowę, aby mieć mleko dla swych 40 pupili – kotów. Tym najukochańszym pozwalał jeść przy stole. W Finca de Vigia, posesji zamieszkanej przez pisarza w latach 1939-1960, znajdują się groby jego czterech ukochanych psów. Na terenie innej jego willi – w Key West na Florydzie – znajduje się muzeum, a jego główną atrakcją są… koty o sześciu palcach. Ich liczba dochodzi do 50 sztuk i, zgodnie z życzeniem Hemingwaya, wszystkie są pod specjalną opieką. Podobno zawsze uważał, że sześciopalczasta mutacja przynosi mu szczęście. Jurij Gagarin dwa razy w tygodniu sprowadzał samolotem specjalną karmę z Paryża dla swego ulubionego persa. Napoleon
Bonaparte bardzo lubił jamniki. W swoim życiu miał ich ponad dwadzieścia. Także Józefina, żona Napoleona, miała ukochanego pieska. Był nim mops o imieniu Fortune, który warczał na wszystkich poza swoją panią. Podczas nocy poślubnej odczuł to także Bonaparte. Kładąc się do łóżka ukochanej został… zaatakowany przez jej ulubieńca. Z czasem relacje generała i Fortune znacznie się poprawiły (kiedy Napoleon był uwięziony w Les Carmes, mops dostarczał mu w swojej obroży tajne informacje). Zygmunt Freud miał trzy psy o imionach – Lun, Jofi i Wolf. Wierzył, że posiadają one specjalny zmysł pozwalający im na właściwą ocenę człowieka. Jednemu z nich, Jofi (suczce chow-chow), pozwalał uczestniczyć w prowadzonych przez niego sesjach terapeutycznych. Kiedy pod koniec życia Freud cierpiał na raka szczęki, właśnie ten pies był dla niego wielkim pocieszeniem. Winston Churchill, brytyjski premier czasu wojny i laureat literackiej Nagrody Nobla miał dwa pudle o imionach Rufus I i Rufus II. Trzymał również Jocka – rudego, pręgowanego kota, który jadał z nim posiłki i uczestniczył w wojennych naradach gabinetu wylegując się na zarezerwowanym tylko dla niego fotelu. W roku 1937 Churchill kupił Charliego, błękitno-złotą arę, która bardzo szybko nauczyła się… przekleństw pod adresem nazistów. Posiadał też owieczki, świnie, krowy, łabędzie i lamparta. Marilyn Monroe miała pudla, którego podarował jej Frank Sinatra. Aktorka nazwała go Maf, bo podobno piosenkarz miał powiązania z mafią. Po wielu miłosnych perypetiach kończących się rozstaniami, to właśnie ten pies był dla Marilyn jedyną, prawdziwą ostoją. Po jej śmierci pudel powrócił do Sinatry. Król popu Elvis Presley szczególną miłością darzył psy. Pierwszy był Boy, później collie o imieniu Baba. W roku 1975 Presley wydał tysiące dolarów, aby ratować życie Getlo, szczeniakowi chow-chow, który miał poważne problemy z nerkami. Kolejnym psem był Muffin, pirenejski pies górski. Piękny, ale o bardzo trudnym charakterze (wielokrotnie pogryzł swojego opiekuna). W Graceland z Elvisem mieszkały też inne zwierzęta, m.in. szympans Scatter, ptak gwarek, pawie i konie. Wśród wybitnych ludzi można znaleźć jeszcze wielu takich, którzy kochali zwierzęta. Dziś także mają swoich sympatyków.Zwierzęta jak gwiazdy
W trosce o zwierzęta
podobnymi problemami, jak ich koledzy leczący ludzi. W 2004 roku kalifornijski sąd przyznał właścicielowi zwierzęcia rekordową sumę 39 tys. dolarów w procesie o błąd w sztuce weterynaryjnej. Gdyby psa traktować w tradycyjnych kategoriach „mienia”, podobnie jak zwierzęta gospodarcze, miałby on wartość zaledwie 10 dolarów. W 2007 roku zatrucie żywności dla zwierząt skłoniło amerykańskich prawników do złożenia wniosku o zwierzętobójstwo. Jakież było zaskoczenie Anny i Guya Esposito z Bostonu, gdy otrzymali z miejscowego sądu list powołujący na ławę przysięgłych (w tamtejszym systemie prawnym może zostać na nią powołany każdy obywatel) Sala Esposito, czyli ich… kota. Wszystko przez nieporozumienie: podczas spisu powszechnego kobieta, uznając kota za członka rodziny, wpisała go w rubrykę dla zwierząt domowych jako Sala Esposito. Projekt hiszpańskiej komisji ochrony środowiska tamtejszego parlamentu poszedł jeszcze dalej i nie był wynikiem nieporozumienia. Chodziło o przyznanie człekokształtnym małpom praw człowieka. Wzbudziło to rozbawienie niektórych publicystów, sugerujących, że w takiej sytuacji należałoby zlikwidować ogrody zoologiczne – bo jak trzymać obywatela za kratami bez sądu?Zwierzaki zamiast dzieci
zwierzaka, a wydatki na niego pokrywane były ze środków przeznaczonych na dziecko. Dzisiaj bezdzietne małżeństwa na zwierzęta przeznaczają środki z ogólnej puli wydatków. Równie wielu „rodziców zwierzaków” to single, szczególnie bezdzietne kobiety powyżej 25-ego roku życia. Według prof. Krzysztofa Koneckiego, socjologa z Uniwersytetu Łódzkiego, autora książki „Ludzie i ich zwierzęta. Interakcjonistyczno-symboliczna analiza społecznego świata właścicieli zwierząt domowych”, na Zachodzie wraz z rozwojem ruchów ekologicznych i naciskiem na prawa człowieka zaczęto doceniać rolę zwierząt towarzyszących ludziom w życiu codziennym, uznając ich w końcu za pełnoprawnych partnerów.Przebywanie we wspólnej przestrzeni prywatnej sprawiło, że zaczęto przypisywać im cechy ludzkie, pojawił się również ruch obrony praw zwierząt. To kształtuje potrzeby właścicieli zwierząt, usług dla zwierząt i sposoby myślenia o zwierzętach. Zwierzętom domowym nadajemy imiona, traktując je jak ludzi. Najłatwiej jest traktować zwierzęta domowe jak dzieci, dlatego infantylizacja relacji jest dominującym wzorem interakcji ze zwierzętami domowymi – mówi dla Marketingu przy Kawie prof. Konecki.
Zobacz również:
Zobacz również
3 komentarzy






























































Część Pinkmause :)
Świetny tekst. Z chęcią bym się z Tobą skontaktowała odnośnie literatury tego artykułu. Pisze prace magisterską odnośnie „Modowych hodowli zwierząt” i w tym dużo o zwierzętach znanych ludzi… Jakbyś odczytał ta wiadomość byłabym bardzo wdzięczna jakbyś sie do mnie odezwał: [email protected]
Z gory bardzo dziękuje za pomoc
Pozdrawiam
telewizor dla psa banda kretynów….
Pinkmause – super artykuł, w życiu bym nie przypuszczała, że tylu znanych ludzi (nie dzisiejsi celebryci) miało swoich pupili i takie do nich podejście :)