Nie każdy może mieć domową bibliotekę. Ale wystarczy własny kącik do czytania
dodał: Marta Dudzińska
Nie każdy ma osobny pokój, ścianę pełną regałów ani mieszkanie, w którym można wygospodarować miejsce na setki książek. A jednak do czytania wcale nie potrzebujemy domowej biblioteki. Czasem wystarczy fotel ustawiony przy oknie, niewielki stolik i lampka, która wieczorem daje przyjemne światło. Kącik do czytania to nie kwestia metrażu, lecz stworzenia miejsca, do którego chce się wracać z książką w ręku.
Nie potrzebujesz biblioteki, żeby mieć swoje miejsce do czytania
Domowa biblioteka wygląda pięknie na zdjęciach – wysokie regały, rzędy książek, wygodny fotel, miękki pled i światło wpadające przez okno. Tyle że dla wielu osób jest po prostu nieosiągalna. W małym mieszkaniu każdy metr ma swoje zadanie, a książki często muszą dzielić przestrzeń z ubraniami, dokumentami, roślinami czy przedmiotami codziennego użytku. I właśnie dlatego kącik do czytania jest znacznie bardziej uniwersalnym pomysłem.
Nie musi zajmować całego pomieszczenia. Można urządzić go w pustym rogu salonu, przy sypialnianym oknie, na szerokim parapecie, obok regału albo nawet w części przedpokoju, jeśli pozwala na to układ mieszkania. Najważniejsze, żeby znalazło się tam wygodne miejsce do siedzenia i dobre światło.
Fotel nie musi być designerski. Może być starym krzesłem z podłokietnikami, niewielkim fotelem znalezionym na targu staroci albo po prostu ulubionym miejscem na kanapie. Można dorzucić poduszkę, miękki koc i mały stolik na filiżankę herbaty. Nagle zwykły fragment pokoju zaczyna mieć zupełnie inną funkcję.
Co ważne, taki kącik nie powinien być kolejną perfekcyjnie urządzoną strefą, której wygląd bardziej podziwiamy, niż z niej korzystamy. Ma być wygodny, trochę osobisty i przede wszystkim używany.
Jeśli lubimy czytać rano, warto ustawić go tam, gdzie wpada naturalne światło. Jeśli książka najczęściej towarzyszy nam wieczorem, przyda się lampa stojąca lub kinkiet dający światło skierowane na lekturę. Przydatny może być również niewielki stolik, na którym zmieści się książka, okulary i kubek.
A co z książkami? Nie trzeba od razu kupować ogromnego regału. Kilkanaście ulubionych tytułów można trzymać na jednej półce, w niewielkim regale, drewnianej skrzynce albo stoliku z dolną półką. Reszta może znajdować się w innych miejscach domu.
To zresztą może być przyjemniejsza perspektywa niż myślenie, że prawdziwy miłośnik książek powinien mieć ich setki. Czytelniczy kącik nie jest pomnikiem książek. Jest miejscem dla człowieka, który chce je czytać.
Najważniejszy jest klimat, nie liczba metrów
Kącik do czytania można urządzić nawet wtedy, gdy mieszkanie jest niewielkie. W kawalerce może to być jedno wygodne krzesło przy oknie. W sypialni – fotel stojący obok łóżka. W dużym salonie można wydzielić niewielką strefę za pomocą dywanika, lampy i stolika.
Bardzo dobrze sprawdzają się naturalne materiały: drewno, len, wełna, bawełna, ceramika i wiklina. Dzięki nim przestrzeń nie wygląda jak kolejna funkcjonalna „stacja” w domu, ale jak miejsce, w którym można zwolnić. Kolory również nie muszą być neutralne. Ciepły karmel, oliwkowa zieleń, rdzawy pomarańcz, granat czy głęboki burgund mogą sprawić, że kącik stanie się bardziej wyrazisty.
Warto też pomyśleć o tym, co znajduje się wokół. Roślina przy fotelu, niewielka grafika na ścianie, kosz na pled albo ceramiczny kubek mogą wystarczyć, aby nadać przestrzeni charakter. Nie potrzeba dziesięciu dekoracji.
Świetnym rozwiązaniem jest również stolik pomocniczy na książki. Nie musi być duży. Wystarczy taki, na którym można odłożyć aktualnie czytaną powieść i filiżankę kawy. Jeśli miejsca jest naprawdę mało, funkcję stolika może przejąć szeroki parapet.
Kącik do czytania można też urządzić bez kupowania czegokolwiek. Przestawienie istniejącego fotela bliżej okna, dodanie lampki stojącej i wyjęcie z szafy miękkiego koca czasem wystarczy. To dobry przykład tego, że zmiana charakteru wnętrza nie zawsze wymaga remontu.
Jeszcze ważniejsza jest jedna rzecz: kącik powinien być wolny od obowiązków. Jeśli na fotelu ląduje sterta ubrań do złożenia, obok stoi kosz z praniem, a na stoliku rachunki, trudno będzie poczuć, że to rzeczywiście miejsce odpoczynku. Można więc potraktować go jak niewielką granicę między „muszę” a „chcę”. Siadamy, odkładamy telefon, otwieramy książkę i przez kilkanaście minut nie zajmujemy się niczym innym.
I właśnie w tym tkwi największa różnica między domową biblioteką a kącikiem do czytania. Biblioteka potrzebuje przestrzeni na książki. Kącik potrzebuje przestrzeni dla nas.
Nie trzeba mieć imponującego księgozbioru, żeby stworzyć w domu miejsce, które kojarzy się z czytaniem. Czasem wystarczy jeden fotel, dobra lampka i kilka ulubionych książek w zasięgu ręki. A kiedy taki kąt zaczyna być naprawdę używany, szybko okazuje się, że jego wartość nie ma nic wspólnego z metrażem.
Bo najładniejszy kącik do czytania to nie ten z największą liczbą książek, lecz ten, w którym naprawdę chce się usiąść i zacząć czytać.
Polecamy również:
![]() |
Dlaczego coraz więcej osób urządza w domu kącik kawowy? |
![]() |
Happy corner – stwórz w domu przytulny kącik relaksu |
![]() |
Coraz więcej kobiet urządza w domu własną strefę piękna |




























