Natalia Muniowska: Valland. Przeklęta krew – debiut pełen dworskich intryg i niebezpiecznych sekretów

Avatar photo
18 września 2026,
dodał: Marta Dudzińska
Artykuł zewnętrzny

Są książki, które od pierwszych stron próbują przekonać, że ich świat jest większy od naszego. Potrzebują map, rodowodów, nazw królestw i całych katalogów zasad, zanim pozwolą czytelnikowi naprawdę się w nim zadomowić. Valland. Przeklęta krew Natalii Muniowskiej wybiera inną drogę. Tutaj najważniejsze od początku okazują się nie korony, granice i polityczne układy, lecz ludzie, którzy mają żyć zgodnie z decyzjami podjętymi za nich. I chyba właśnie dlatego ta historia tak łatwo wciąga – pod warstwą fantasy kryje się bowiem coś bardzo znajomego: pragnienie, żeby choć raz móc wybrać własne życie.

Alecsey i Leanne nie spotykają się w okolicznościach, które pozostawiałyby wiele miejsca na romantyczne marzenia. On jest następcą tronu Vallandu, ona księżniczką Artonn. Małżeństwo ma przypieczętować sojusz potrzebny zagrożonemu królestwu, więc uczucia właściwie nie mają tutaj nic do powiedzenia. Oboje wiedzą, czego się od nich oczekuje. I właśnie w tym tkwi jeden z ciekawszych punktów wyjścia powieści – bohaterowie nie buntują się dlatego, że nie rozumieją obowiązku. Przeciwnie. Rozumieją go aż za dobrze. Problem polega na tym, że wraz z dorastaniem coraz trudniej uwierzyć, że obowiązek powinien oznaczać rezygnację z własnych pragnień.

Leanne szczególnie dobrze wypada jako bohaterka, która nie potrzebuje udowadniać swojej siły krzykiem. Jej sytuacja wymaga trzeźwości, odpowiedzialności i umiejętności patrzenia dalej niż poza własne emocje. Nie jest dziewczyną, która może po prostu zamknąć drzwi i uciec od problemów. Za jej decyzjami stoją ludzie, kraj i realne zagrożenie. Dlatego jej wybory mają ciężar, a sama bohaterka nie daje się sprowadzić do roli księżniczki czekającej na własną historię miłosną.

Alecsey jest dla niej interesującym przeciwieństwem. Młody książę, przyzwyczajony do pewnej swobody, nagle zostaje skonfrontowany z tym, że jego przyszłość została już właściwie zapisana. Ojciec, król Caldwell, nie zamierza pytać syna o zdanie. Korona ma swoje wymagania, a następca tronu powinien je spełniać. W tej relacji bardzo szybko zaczyna być widoczne, że prawdziwa walka niekoniecznie będzie przebiegać pomiędzy królestwami. Czasami najtrudniejszym przeciwnikiem okazuje się człowiek, który mówi: „robię to dla twojego dobra”.

I właśnie motyw wolności wybrzmiewa w Valland znacznie ciekawiej niż sama obietnica romansu. Bo czym właściwie jest wolność dla kogoś, kto urodził się w pałacu? Czy można być wolnym, kiedy każdy krok ma znaczenie polityczne? Czy książę może powiedzieć „nie”, jeśli od jego posłuszeństwa zależy los innych? Czy księżniczka ma prawo pomyśleć o własnym szczęściu, kiedy jej ojczyzna potrzebuje sojuszu? Muniowska nie buduje z tych pytań ciężkiego moralitetu, ale umiejętnie wplata je w fabułę, dzięki czemu historia nie zatrzymuje się na prostym schemacie.

Bardzo dobrze działa również to, że pod powierzchnią dworskiej opowieści pojawiają się rodzinne sekrety. W cieniu korony nie wszystko jest takie, jak wygląda z zewnątrz, a tytułowa „przeklęta krew” zapowiada, że przeszłość ma tutaj większą władzę, niż można początkowo przypuszczać. To właśnie ten element nadaje książce przyjemną warstwę tajemnicy. Nie chodzi wyłącznie o to, czy dwoje młodych ludzi znajdzie sposób na własne szczęście. Pojawia się pytanie, czego właściwie nie wiedzą o świecie, do którego należą.

W debiucie Muniowskiej jest też coś szczególnie sympatycznego: wyraźna miłość do literatury młodzieżowej i fantasy. Najbardziej podoba się w tej książce właśnie zderzenie dwóch porządków. Z jednej strony istnieje świat, w którym wszystko ma swoje miejsce: książę powinien zostać królem, księżniczka powinna poślubić odpowiedniego człowieka, król powinien decydować, a państwo powinno przetrwać za wszelką cenę. Z drugiej – są młodzi ludzie, którzy zaczynają rozumieć, że żadna korona nie jest wystarczającym powodem, by przestać być sobą. Pomiędzy tymi dwoma światami rodzi się napięcie, które prowadzi tę historię znacznie dalej niż klasyczna opowieść o aranżowanym małżeństwie.

Valland. Przeklęta krew nie udaje powieści, którą trzeba czytać wyłącznie dla wielkich literackich ambicji. Jej siła leży gdzie indziej – w przyjemności zanurzenia się w fantastycznym świecie, w relacji bohaterów, która ma przestrzeń, by się rozwijać, w tajemnicach i pytaniach o cenę posłuszeństwa. To książka dla tych, którzy lubią, kiedy fantasy potrafi być jednocześnie przygodą i historią o emocjach. Dla czytelników, którzy nadal chcą poczuć to charakterystyczne podekscytowanie, kiedy po zamknięciu książki przez chwilę szkoda wracać do własnego świata.

I może właśnie dlatego ten debiut jest ciekawszy, niż sugerowałaby sama obietnica kolejnego fantasy o książętach i księżniczkach. Pod koronami, tytułami i politycznymi układami Muniowska umieściła bowiem coś znacznie bardziej kruchego – młodość, która dopiero uczy się, że własne życie nie powinno być wyłącznie spełnianiem cudzych oczekiwań. A kiedy pojawia się pytanie, czy ważniejsza okaże się powinność, czy pragnienie wolności, odpowiedź wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać.

Od Wydawcy:

Obowiązek ponad miłością, a może miłość ponad obowiązkiem?

Młody książę Alecsey, przyszły władca królestwa Valland, ceni własną niezależność i lubi się bawić. Wcale go nie cieszy perspektywa poślubienia nieznajomej księżniczki z sąsiedniego kraju. Niestety, tego właśnie życzy sobie jego ojciec, despotyczny król Caldwell.

Księżniczka Leanne z Artonn patrzy na świat trzeźwo i gotowa jest spełnić swoją powinność. Jej zagrożony zbrojnym najazdem kraj może uratować jedynie sojusz z silniejszym Vallandem. Sojusz przypieczętowany małżeństwem z dziedzicem sąsiedniego królestwa.

Alecsey i Leanne, choć się nie kochają, zamierzają wypełnić wolę rodziców.

Tylko czy ich młode serca i umysły oprą się pokusie wolności?

I co wspólnie odkryją w cieniu korony?

Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem BeYA






Preferencje plików cookies

✕

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.