
Wymóg pozytywnego myślenia, bycie nieustannie pozytywnie nastawionym do każdej sytuacji bombarduje nas, gdy tylko otworzymy social media, w których wielu influencerów, a ich najwięcej, mnóstwo pseudo-ekspertów i pseudo-coachów i pseudo-mentorów, którzy mamią ludzi na pozór mądrymi hasłami, sloganami typu: „dasz radę”, „wszystko jest na wyciągnięcie ręki”, przekonują nas, że gdy tylko będziemy pozytywnie myśleć i zmienimy swoje nastawienie, to osiągniemy wszystko o czym marzymy.
Mit pozytywnego myślenia i toksyczna pozytywność z hasłami „ tylko dobre wibracje” przynoszą szkody emocjonalne i finansowe osobom, które ślepo zawierzyły pseudo ekspertom i influencerom, którzy nie kierują się etyką zawodową oraz nie mają zbyt dużej refleksji nad tym, co mówią i sprzedają iluzję.
Nastawienie „ mogę wszystko” jest nierealne, wiara w dokonanie rzeczy niemożliwych w dłuższej czasowej perspektywie może spowodować spadek motywacji do działania, gdyż obiecywany na wyciągnięcie ręki sukces nie przychodzi.
Internetowi guru wmawiając nam, że ograniczenia istnieją tylko w głowie, zapominają, że każdy człowiek przyszedł na świat w konkretnych warunkach ekonomicznych i w konkretnych rodzinach, w których był i jest brak odpowiednich zasobów, by móc się prawidłowo rozwijać i osiągać sukcesy. Hasło „możesz wszystko”, gdy zna się realia swojej sytuacji, rodzi poczucie gorszości i zamiast motywować, dołuje i frustruje. Nie każdy problem da się rozwiązać siłą woli i pozytywnym nastawieniem. Trzeba mieć świadomość, że pewnych murów głową się nie przebije.
Internetowi guru podnoszą na duchu, obiecują sprawczość, a gdy komuś mimo ich zapewnień o sukcesie, nie uda się go osiągnąć, odpowiedzialność za porażkę przerzucona jest na człowieka, któremu wmawia się , że zbyt mało wierzył w swe powodzenie.
Prawda jest taka, że nie każdy może zostać milionerem, nie każdy będzie pracował z pasją, nie każdy będzie zdrowy, bo każdy ma inne zaplecze finansowe, poza które nie wyjdzie, każdy miał inny życiowy start, każdy ma inne uwarunkowania genetyczne, zdrowotne i toksyczna motywacja pod hasłem „ możesz wszystko” bardziej szkodzi niż pomaga, gdyż ludzie zaczynają obwiniać się za brak sukcesu, wypalają się w pogoni za nim.
Inaczej brzmią słowa „ możesz spróbować”, „ możesz rozwijać się w swoim tempie”, „ twoja wartość nie zależy od sukcesu”. Te słowa bardziej budują i są autentyczne, niż bajdurzenie o nieograniczonych możliwościach za pomocą pustych sloganów.
Do gabinetów psychologów i psychoterapeutów przychodzi coraz więcej osób z wypaleniem, z poczuciem winy i słabości, że innym udaje się osiągnąć sukces, a im nie, obwiniają siebie i proszą o odblokowanie ich na działanie na sukces. Tak rodzą się depresja, zaburzenia snu, chroniczne napięcie i przemęczenie.
Pseudo czy nawet dosadniej patoinfluencerzy i patointernetowi terapeuci zapominają, że życie nigdy nie jest pozbawione dyskomfortu, że nie da się wyeliminować z niego bólu, trosk, cierpienia i nie można uciszać gniewu, smutku, lęku i innych trudnych emocji, nie da się ich wyprzeć i znieczulić na nie, gdyż stracimy swoją autentyczność. Oszukiwanie się pokazując co innego światu, a co innego czując naprawdę, spowoduje tylko olbrzymi konflikt wewnętrzny, co będzie skutkować wyczerpaniem. Nie sztuką jest celebrować sukces, sztuką jest przeżywać trudności pokazując prawdziwe emocje. Istotne jest werbalizowanie swych ciężkich doświadczeń i uczuć, choć to według internetowych guru jest przejawem narzekania i lenistwa.
Życie człowieka to wzloty i upadki, radości i smutki i akceptacja tego jest kluczowa, by nie żyć wymuszonym szczęściem. Nie możemy wszystkiego, ale możemy wystarczająco dużo bez wmawiania sobie, że jesteśmy wadliwi, jeśli nasz świat nie spełnia obietnic z instagrama czy facebook’a.
Zobacz również

















































