Ubrania, które postarzają. Te modowe błędy dodają też kilogramów
dodał: Marta Dudzińska
Ubrania postarzające kobiety po 40-tce potrafią dodać nie tylko lat, ale także optycznie kilka kilogramów. Nieodpowiednie kroje, źle dobrane kolory, nadmiar materiału czy fasony, które dawno przestały wyglądać świeżo, mogą sprawić, że sylwetka staje się cięższa, a twarz wygląda na bardziej zmęczoną.
Nie oznacza to jednak, że trzeba rezygnować z klasycznych ubrań albo ślepo podążać za trendami. Wystarczy uważać na kilka modowych pułapek i nie łączyć ze sobą elementów, które nie służą sylwetce.
Obszerne ubrania dodają kilogramów. Z tym fasonem łatwo przesadzić
Luźne ubrania mogą być bardzo wygodne i modne, ale nadmiar materiału nie zawsze działa na korzyść sylwetki. Obszerna tunika, szerokie spodnie, długi kardigan i duża torba noszone jednocześnie mogą sprawić, że figura traci proporcje. Zamiast efektu swobodnej stylizacji pojawia się ciężka, bezkształtna sylwetka.
Szczególnie problematyczne bywają bardzo szerokie tuniki kończące się w okolicy bioder lub połowy uda. Jeśli połączyć je z luźnymi spodniami i płaskimi butami, nogi mogą wyglądać na krótsze, a cała sylwetka na masywniejszą. Nie trzeba jednak rezygnować z tunik. Lepiej wybrać model, który delikatnie układa się na figurze, zamiast całkowicie ją zasłaniać.
Podobnie działa długi, gruby kardigan. Jeśli kończy się w najszerszym miejscu łydki i jest zestawiony z szerokimi spodniami, może optycznie skracać sylwetkę. Znacznie korzystniej wygląda kardigan pozostawiony rozpięty, z widoczną pionową linią, albo krótszy model, który nie przytłacza figury.
Kolejny modowy grzech to łączenie kilku bardzo obszernych rzeczy. Szeroki sweter i szerokie spodnie mogą wyglądać dobrze, ale wymagają odpowiednich proporcji. Jeśli do tego dochodzi jeszcze duża kurtka, masywne buty i obszerna torba, stylizacja zaczyna dominować nad kobietą.
Warto też pamiętać, że oversize nie oznacza ubrania o kilka rozmiarów za dużego. Modny luźny fason powinien mieć odpowiednią konstrukcję i proporcje. Zbyt duża marynarka może opadać na ramiona, a rękawy mogą całkowicie zakrywać dłonie. Efekt nie będzie wtedy nonszalancki, tylko niechlujny.
Dobrym rozwiązaniem jest zachowanie równowagi. Do szerokich spodni można założyć bardziej dopasowaną bluzkę. Przy luźnej górze warto wybrać prostszy dół. Jeśli cały strój jest obszerny, dobrze zaznaczyć choć jeden element sylwetki – talię, nadgarstki albo kostki.
Ciemne kolory i staromodne fasony potrafią postarzyć szybciej niż zmarszczki
Czerń, granat, grafit i ciemny brąz są eleganckie, ale noszone od stóp do głów mogą sprawić, że stylizacja wygląda ciężko. Szczególnie jeśli ciemny kolor pojawia się bezpośrednio przy twarzy. Cera może wydawać się wtedy bardziej blada, a cienie pod oczami i oznaki zmęczenia stają się bardziej widoczne.
Nie trzeba oczywiście wyrzucać czarnych ubrań z szafy. Wystarczy przełamać je jaśniejszym elementem. Kremowa bluzka pod czarną marynarką, jasny szal czy biżuteria mogą sprawić, że twarz będzie wyglądała lżej. Dobrze działają także głębokie, ale bardziej nasycone kolory, takie jak bordo, śliwka, butelkowa zieleń czy granat.
Znacznie większym problemem niż sam kolor bywają jednak fasony, które zatrzymały się w poprzedniej dekadzie. Krótki, mocno taliowany żakiet, bardzo dopasowana bluzka, spódnica o sztywnym kroju i klasyczne czółenka nie muszą być brzydkie. Jeśli jednak połączyć je dokładnie tak, jak nosiło się je kilkanaście lat temu, cała stylizacja może wyglądać staroświecko.
Klasyka nie oznacza przecież powtarzania dawnych zestawów. Prosty żakiet można połączyć z jeansami. Spódnicę midi z gładkim T-shirtem. Eleganckie spodnie z bardziej swobodnym swetrem. Dzięki temu klasyczne rzeczy zyskują nowoczesny charakter bez konieczności wymiany całej garderoby.
Warto również uważać na nadmiar dekoracji. Koronkowy kołnierzyk, falbanki, hafty, ozdobne guziki i kwiatowy wzór mogą wyglądać kobieco, ale zestawione razem często dodają stylizacji ciężkości. Jeśli wzorzysta jest bluzka, lepiej dobrać do niej spokojniejsze spodnie i prostą biżuterię.
Modowym grzechem może być także zbyt perfekcyjne dopasowanie wszystkich elementów. Buty w kolorze torebki, pasek pasujący do butów, identyczny odcień biżuterii i elegancki komplet potrafią stworzyć bardzo zachowawczy efekt. Współczesna stylizacja nie musi być aż tak „pod linijkę”.
Źle dobrana długość spódnicy i nadmiar biżuterii potrafią zepsuć nawet piękny strój
Długość spódnicy lub sukienki ma duże znaczenie dla proporcji sylwetki. Nie istnieje jednak jedna długość odpowiednia dla każdej kobiety. Problem pojawia się wtedy, kiedy fason kończy się w miejscu, które optycznie poszerza nogi, a dodatkowo zostaje połączony z ciężkim obuwiem.
Spódnica midi kończąca się w połowie łydki może skracać nogi, szczególnie przy niskim wzroście. Jeśli założymy do niej jeszcze masywne botki i długi kardigan, sylwetka może wyglądać na niższą i cięższą. Wystarczy zmienić jeden element – wybrać lżejsze buty, krótszą górę albo fason spódnicy kończący się nieco wyżej.
Podobnie warto uważać na sukienki o bardzo luźnym kroju, które nie mają żadnego wyraźnego punktu konstrukcyjnego. Jeśli materiał swobodnie opada od ramion do kolan, sylwetka może zostać całkowicie pozbawiona proporcji. Czasem wystarczy pasek, delikatne zaznaczenie talii albo wybór fasonu, który ma lepiej dopasowaną górę.
Osobną kategorią są dodatki. Źle dobrana biżuteria może błyskawicznie postarzyć stylizację. Duży naszyjnik, masywne kolczyki, broszka, bransoletka, kilka pierścionków i zegarek założone jednocześnie tworzą wizualny nadmiar. Szczególnie jeśli wszystkie dodatki są bardzo klasyczne i dekoracyjne.
Nie chodzi o rezygnację z biżuterii. Przeciwnie – dobrze dobrane dodatki potrafią pięknie podkreślić twarz i ożywić prostą stylizację. Lepiej jednak pozwolić jednemu elementowi grać główną rolę. Przy dużych kolczykach można zrezygnować z naszyjnika. Do efektownego naszyjnika wystarczy delikatna bransoletka. Broszka może być ozdobą sama w sobie.
Podobna zasada dotyczy apaszek. Zawiązana ciasno pod szyją, połączona z wysokim kołnierzem i dużą ilością biżuterii może sprawić, że górna część sylwetki wygląda ciężko. Luźniej ułożona apaszka albo prosty szal daje znacznie bardziej swobodny efekt.
Najważniejsze jest więc nie to, ile mamy lat, ale czy ubranie zachowuje odpowiednie proporcje i czy cała stylizacja nie jest zbyt ciężka. Po pięćdziesiątce nie trzeba unikać szerokich spodni, czerni, spódnic midi czy klasycznej biżuterii. Warto tylko uważać na ich nadmiar i sposób łączenia.
Czasem jedna drobna zmiana wystarczy, aby stylizacja wyglądała zupełnie inaczej: krótsza marynarka zamiast długiej tuniki, jaśniejszy kolor przy twarzy, prostsza biżuteria albo lżejsze buty. Nie trzeba wyglądać młodziej za wszelką cenę. Wystarczy nie pozwolić ubraniom dodawać sobie lat i kilogramów, których wcale nie mamy.






