W tej historii szczególnie interesujące jest zderzenie dwóch światów. Z jednej strony mamy Kraków Młodej Polski, środowisko artystyczne przywiązane do własnych hierarchii, konwenansów i wyobrażeń o tym, co wypada. Z drugiej – kobietę wiejskiego pochodzenia, która weszła w życie jednego z najważniejszych twórców swojej epoki, nie pozostając przy tym bezwolnym dodatkiem do jego biografii. Samo to spotkanie mówi wiele o społeczeństwie, w którym talent mógł budzić podziw, ale pochodzenie nadal wyznaczało granice akceptacji. Teodora znalazła się w miejscu, w którym nie wystarczyło zostać żoną artysty, aby zyskać prawo do własnej tożsamości.
Anna Piątkowska podejmuje temat wymagający czegoś więcej niż odtworzenia kolejnych dat i wydarzeń. Trzeba tu oddzielić fakty od plotek, historyczne świadectwa od późniejszych interpretacji, a cudze wyobrażenia od tego, co rzeczywiście wiadomo o bohaterce. Autorka, dziennikarka zajmująca się kulturą i mająca doświadczenie w pracy z materiałami biograficznymi, sięga do archiwów, literatury oraz wiedzy ekspertów. Taka perspektywa nadaje przedsięwzięciu szczególną wagę: zamiast powtarzać utrwalony osąd, pozwala zapytać, z czego właściwie ten osąd wyrósł.
Nie chodzi przy tym o stworzenie nowego pomnika ani o bezwarunkową obronę Teodory. Ciekawsza wydaje się próba zobaczenia jej jako osoby niejednoznacznej, obdarzonej temperamentem, potrzebami i własnym sposobem przeżywania świata. Człowiek nie przestaje być człowiekiem tylko dlatego, że nie odpowiada wyobrażeniom otoczenia o stosownym zachowaniu. Nie każda trudna cecha jest dowodem złego charakteru, podobnie jak nie każda krzywdząca opinia powstaje bez przyczyny. Dopiero gotowość do przyjrzenia się całej złożoności pozwala wyjść poza wygodny podział na bohaterów i winnych.
Warto zwrócić uwagę także na sam tytuł. Określenie „chłopka od artysty” brzmi jak etykieta przyklejona przez kogoś, kto już wydał wyrok i nie zamierza poznawać osądzonej osoby bliżej. Zamienia relację w hierarchię, a kobietę w dodatek do cudzego talentu. Tymczasem życie u boku Stanisława Wyspiańskiego nie sprowadzało się do pozowania do portretów czy zajmowania miejsca w cieniu sławnego męża. Codzienność, prowadzenie domu i troska o rodzinę również miały swój udział w historii artysty, choć znacznie trudniej nadać im rangę wielkiego dzieła. To jeden z tych aspektów biografii, które skłaniają do ponownego przemyślenia tego, komu przypisujemy zasługi, a czyją pracę uznajemy za coś oczywistego.
W opowieści o Teodorze pobrzmiewa również pytanie szersze niż los jednej kobiety: kto ma prawo decydować, jak zapamiętają nas inni? Życie publiczne bywa bezlitosne wobec osób, które nie potrafią lub nie chcą odgrywać przypisanych im ról. Szczególnie dotkliwie doświadczały tego kobiety, których wartość oceniano przez pryzmat pochodzenia, małżeństwa i zgodności z obyczajową normą. Gdy mężczyzna tworzył, widziano w nim geniusza. Gdy kobieta budowała rodzinne zaplecze jego pracy, łatwo było potraktować to jako zwyczajny obowiązek. A gdy jeszcze ośmielała się mieć własne zdanie, przestawała pasować do wygodnego obrazu.
Dlatego biografia Teodory Wyspiańskiej może zainteresować nie tylko miłośników Stanisława Wyspiańskiego i historii Młodej Polski. To również propozycja dla czytelników, których fascynuje codzienność ukryta za kulisami wielkiej kultury, a także dla tych, którzy lubią przyglądać się temu, jak rodzą się społeczne legendy. Szczególnie cenne wydaje się przesunięcie uwagi z postaci powszechnie podziwianej na kobietę, której głos przez długi czas zagłuszały cudze komentarze. Nie odbiera to niczego twórczości Wyspiańskiego. Przeciwnie, pozwala dostrzec, że nawet najwybitniejszy artysta nie żyje poza światem relacji, zależności i codziennych zobowiązań.
Najbardziej poruszająca jest sama potrzeba przywrócenia Teodorze prawa do bycia kimś więcej niż przypisem do znanego nazwiska. Nie wiemy wszystkiego, co chcielibyśmy wiedzieć o ludziach z przeszłości, i nie każdą lukę można wypełnić. Można jednak zrezygnować z pewności, która tak łatwo zamienia się w krzywdzący osąd. Można też uznać, że za historią wielkiego artysty stała kobieta, której życie miało własny ciężar, własną cenę i własne znaczenie.
„Teodora Wyspiańska. Chłopka od artysty” to biografia ważna nie dlatego, że proponuje kolejną sensację z życia sławnego małżeństwa, lecz dlatego, że kieruje uwagę tam, gdzie przez lata nie chciano jej kierować. To zaproszenie do uważniejszego czytania historii – z większą wrażliwością na przemilczenia, społeczne uprzedzenia i losy osób, którym odebrano prawo do samodzielnego opowiedzenia siebie. Teodora zasługuje na to, aby spojrzeć na nią bez gotowego wyroku. Nie jako na legendę, nie jako na problem wielkiego twórcy, lecz jako na kobietę, która miała własne życie.
Od Wydawcy:
Wyspiański traktował ją jak królową. Dla reszty świata na zawsze pozostała tylko przelotnym kaprysem. Chłopką od artysty.
Miasto zawsze traktowało ją jak intruza. Nigdy nie zaakceptowano jej jako żony wielkiego artysty i matki jego dzieci. Nie dostrzegano, ile zaradności wymagały prowadzenie domu i opieka nad mężem chorym na syfilis. Łatwiej było widzieć w niej problem, ciężar i utrapienie dla sławnego Wyspiańskiego, choć odważyła się być charakterną kobietą z krwi i kości. I tego też nie wybaczono jej nigdy. A po śmierci artysty niemal od razu zaczęto walczyć o odebranie jej dzieci. Nie było drugiej kobiety, która tak jednoznacznie obnażyła obłudę elit Młodej Polski.
Kim naprawdę była Teodora Wyspiańska? Muzą zakochanego w niej męża-artysty czy zabawką znudzonego inteligenta?
Nareszcie! Teodora Wyspiańska, żona czwartego wieszcza, doczekała się świetnej biografii, która przywraca jej sprawiedliwość. Anna Piątkowska podąża za pytaniami, plotkami i domysłami, których setki narosły wokół tej jednej z najbardziej zdemonizowanych polskich chłopek. Dziennikarski warsztat, dociekliwość, czułe i wrażliwe oko autorki sprawiły, że dostaliśmy niezwykle ciekawą i ważną lekturę.
Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem Emocje Plus Minus
Zobacz również
















































