Kształty idealne. Historia kobiecego ciała – Helen King odkrywa, skąd wzięły się nasze wyobrażenia o kobiecości
dodał: Marta Dudzińska
Ciało kobiety wydaje się czymś najbardziej własnym, najbardziej oczywistym. A jednak wystarczy cofnąć się o kilkaset lat, by zobaczyć, jak wiele cudzych opinii, lęków, przekonań i fantazji zostało zapisanych na jego powierzchni. To, co dziś wydaje się wiedzą niemal elementarną, przez stulecia było przedmiotem sporów lekarzy, duchownych, filozofów i ludzi przekonanych, że potrafią powiedzieć kobiecie, kim jest. Helen King w „Kształtach idealnych” zagląda właśnie za tę zasłonę pozornej oczywistości.
Nie jest to jednak historia kobiecego ciała opowiedziana w sposób linearny. King wybiera cztery jego części – piersi, łechtaczkę, błonę dziewiczą i macicę – i wokół nich buduje znacznie szerszą opowieść o kulturze, medycynie, religii, seksualności i kobiecości. Ten pomysł okazuje się bardzo trafny, ponieważ zamiast kolejnej chronologicznej historii medycyny otrzymujemy coś bardziej niepokojącego: zapis tego, jak zmieniały się sposoby patrzenia na ciało i jak często człowiek najpierw tworzył teorię, a dopiero później próbował dopasować do niej rzeczywistość.
Ciało, o którym przez wieki opowiadano za kobietę
W tej książce szczególnie interesujące jest właśnie zderzenie wiedzy z wyobrażeniem. Dawne koncepcje dotyczące kobiecej fizjologii nie były jedynie niewinnymi pomyłkami, które z czasem zastąpiła nowoczesna nauka. Miały bardzo konkretne konsekwencje. Sposób rozumienia macicy, menstruacji, kobiecej seksualności czy dziewictwa wpływał na diagnozy, leczenie, obyczaje, a także na społeczne oczekiwania wobec kobiet. King pokazuje więc, że historia medycyny nie zawsze była wyłącznie historią odkrywania prawdy o ludzkim organizmie. Była również historią interpretowania tego organizmu przez ludzi żyjących w określonej kulturze.
Szczególnie mocno wybrzmiewa część poświęcona błonie dziewiczej. Przez wieki przypisywano jej znaczenie, którego współczesna wiedza medyczna nie potwierdza w takiej formie, jaką utrwaliły obyczaj i kultura. Z pozornie niewielkiego fragmentu anatomii powstał symbol moralności, czystości i seksualnej „wartości” kobiety. King nie ogranicza się jednak do prostego obalania dawnych przekonań. Ciekawsze jest to, że pokazuje mechanizm, dzięki któremu anatomiczny szczegół może otrzymać znaczenie znacznie większe niż jego biologiczna funkcja.
Podobnie prowadzone są rozważania o łechtaczce. Jej historia pokazuje, jak zmieniało się podejście do kobiecej przyjemności i jak długo kobieca seksualność była opisywana przede wszystkim z perspektywy reprodukcji. Samo pytanie, czy łechtaczka była „odkrywana”, czy raczej na nowo zauważana, nabiera w książce szerszego znaczenia. Chodzi przecież o coś więcej niż anatomię. Chodzi o to, kto ma prawo nazwać, opisać i zinterpretować kobiece doświadczenie.
Historia, która nie kończy się w gabinecie lekarza
King swobodnie porusza się pomiędzy tekstami medycznymi, dawnymi przekazami, religią, mitami i historią kultury. Dzięki temu „Kształty idealne” nie przypominają suchego opracowania akademickiego. Szczególnie zwraca uwagę erudycja autorki, jej lekki dowcip oraz umiejętność wydobywania z dawnych tekstów szczegółów, które pozwalają zobaczyć historię medycyny z zupełnie innej perspektywy.
Jednocześnie jest to książka wymagająca. Mnogość przykładów, nazwisk, dat i źródeł sprawia, że chwilami narracja wyraźnie zwalnia, bowiem nagromadzenie anegdot i materiału historycznego nie zawsze służy dynamice lektury. Nie jest to jednak wada, raczej cena za ambicję opowiedzenia o kobiecym ciele bez upraszczania jego historii. King nie wybiera kilku efektownych przykładów po to, aby szybko udowodnić wcześniej założoną tezę. Pozwala czytelnikowi długo przebywać wśród dawnych przekonań, sprzeczności i prób zrozumienia ludzkiej fizjologii. Czasami można mieć wrażenie, że materiału jest za dużo, ale właśnie z tego nadmiaru wyłania się obraz niezwykle konsekwentny: wiedza o kobiecym ciele nigdy nie powstawała w próżni.
Ważny pozostaje także związek medycyny i religii. King przygląda się temu, jak oba te obszary przez wieki współtworzyły język, którym opisywano kobiece ciało. Nie chodzi przy tym o prostą opowieść o „złej medycynie” i „złej religii”. Znacznie ciekawsze okazują się momenty, w których przekonanie kulturowe zaczyna funkcjonować jak fakt, a później zostaje wykorzystane do uzasadnienia określonych praktyk. Książka pokazuje, jak trudno oddzielić to, co rzeczywiście wynika z biologii, od tego, co kultura dopisała do biologii.
Po lekturze zostaje pytanie, nie gotowa odpowiedź
„Kształty idealne” mają jeszcze jedną zaletę: nie pozwalają przejść obojętnie obok współczesnych sporów dotyczących ciała, płci i kobiecości. Nie dlatego, że Helen King próbuje dostarczyć czytelnikowi prostych odpowiedzi. Przeciwnie – historia, którą przedstawia, pokazuje, jak często kategorie uznawane za niezmienne okazują się zależne od epoki, języka i sposobu interpretowania ludzkiej fizyczności. To właśnie historyczna perspektywa sprawia, że wiele dzisiejszych przekonań zaczyna wyglądać mniej oczywiście.
Książka nie zawsze jest łatwa, nie zawsze płynie szybko i z pewnością nie będzie propozycją dla osoby szukającej lekkiej lektury o zdrowiu kobiet. To literatura faktu wymagająca uwagi, cierpliwości i gotowości do zaglądania pod powierzchnię dobrze znanych pojęć. Jednakże po zakończeniu lektury inaczej zaczyna się patrzeć na słowo „oczywiste”. Pierś, łechtaczka, błona dziewicza i macica są przecież elementami anatomii. A jednak historia pokazała, że można uczynić z nich symbole, argumenty, dowody, źródła lęku, wstydu, kontroli, a także fascynacji. Helen King przypomina, że ciało istnieje naprawdę, lecz opowieść o nim zawsze przechodzi przez człowieka – jego wiedzę, niewiedzę, kulturę i wyobraźnię.
To książka dla czytelnika, który lubi odkrywać nie tyle nowe fakty, ile nowe znaczenia rzeczy pozornie dobrze znanych. „Kształty idealne” nie oferują wygodnej historii postępu od niewiedzy do współczesnej nauki. Zostawiają coś znacznie ciekawszego: świadomość, że również nasze obecne przekonania kiedyś staną się przedmiotem historycznego spojrzenia. I być może właśnie dlatego warto przeczytać tę książkę uważnie.
Od Wydawcy:
Burzliwa historia kobiecego ciała – od starożytnej Grecji po współczesność.
Piersi, łechtaczka, błona dziewicza i macica. Na przestrzeni dziejów te części ciała mówiły kobietom, kim są i co powinny robić. Chociaż wiedza na temat każdej z nich zmieniała się z biegiem czasu, żadna z nich nie ma prostej historii. Sposób ich funkcjonowania, a w niektórych przypadkach nawet samo ich istnienie, były przedmiotem dyskusji. Można je postrzegać jako potężne lub odrażające, jako istotne wyłącznie dla reprodukcji lub jako źródła przyjemności seksualnej.
W książce „Kształty idealne” klasycystka i historyczka Helen King bada symbiotyczną relację między religią a medycyną oraz ich wspólną historię sprawowania kontroli nad tymi kluczowymi organami, które służyły do definiowania „kobiety”, ilustrując, w jaki sposób wyobrażenia o kobiecym ciele zawdzięczają więcej wyobraźni i mitom niż obserwacji i nauce. Na przestrzeni dziejów sposób, w jaki rozumiemy ciało, zawsze był przedmiotem dyskusji i nadal jest kształtowany przez ludzką interwencję oraz interpretowany zgodnie z kulturowymi uwarunkowaniami.
Bystra i wciągająca książka „Kształty idealne” jest przeznaczona dla wszystkich, którzy zastanawiali się, co historia ma do powiedzenia na temat dzisiejszych burzliwych debat dotyczących ludzkiego ciała i tego, kto jest „naprawdę” kobietą.




