Marcin Kołodziejczyk: Kadawer, czyli ciszej nad tą trumną – kiedy śmierć ożywia życie

Avatar photo
15 września 2026,
dodał: Marta Dudzińska
Artykuł zewnętrzny

Nie każdy trup rozpoczyna śledztwo. Niektóre zwłoki potrafią również obudzić człowieka, który dawno przestał oczekiwać od życia czegokolwiek poza świętym spokojem. Marcin Kołodziejczyk właśnie od takiego paradoksu zaczyna swoją opowieść – mroczną, przewrotną, a przy tym podszytą czarnym humorem. W „Kadawerze” śmierć nie zamyka historii, lecz otwiera drzwi do świata, w którym nic nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Leon Siermięga nie jest człowiekiem, którego literatura zwykle wybiera na pierwszego planu. Emerytowany nauczyciel polskiego, samotny, zgryźliwy, zmęczony światem i własnym ciałem, chciałby po prostu mieć święty spokój. Tymczasem właśnie jego dopada historia, od której trudno się odsunąć. W miejskim prosektorium pojawiają się okaleczone zwłoki, a wraz z nimi pytanie, które zaczyna wyciągać starego belfra z jego codziennego marazmu.

Najciekawszy w Kadawerze wydaje się nie sam kryminalny mechanizm, lecz człowiek postawiony w jego środku. Kołodziejczyk bierze bohatera, którego można byłoby łatwo potraktować jak komiczną figurę schyłku życia, i daje mu znacznie więcej. Leon jest zgorzkniały, ale nie pusty. Pogardza światem, którego nie rozumie, a jednocześnie właśnie wtedy, kiedy wszystko wydaje się już skończone, zaczyna znowu coś przeżywać. Śmierć paradoksalnie przywraca mu poczucie, że jeszcze uczestniczy w życiu.

To właśnie tutaj kryminał zaczyna robić się czymś więcej niż zagadką do rozwiązania. Ciała w chłodni są przecież tylko najbardziej dosłownym obrazem świata przedstawionego przez autora. Rozkłada się także coś znacznie większego: relacje między ludźmi, poczucie przyzwoitości, dawne zasady, przekonanie, że człowiek nie powinien być traktowany jak towar. Kołodziejczyk odwraca więc perspektywę – zamiast eleganckiego detektywa mamy człowieka po przejściach, zamiast sterylnego świata kryminału dostajemy rzeczywistość brudną, bolesną i chwilami absurdalnie zabawną.

Podobać się również może sam ton czytanej opowieści. Jest w nim czarny humor, ale nie taki, który ma jedynie szokować. Śmiech wyrasta z bezradności wobec starości, pieniędzy, cielesności i świata, który coraz szybciej odbiera człowiekowi poczucie kontroli. Ból biodra, wypadająca szczęka czy drożejące pieluchomajtki nie są tu przypadkowymi detalami – tworzą bardzo konkretny portret bohatera, który wie, że jego ciało nie zamierza już współpracować, a mimo to życie najwyraźniej nie zamierza się z nim pożegnać.

Kołodziejczyk wchodzi tym samym w kryminał trochę od kuchni. Nie zaczyna od fascynacji zbrodnią, lecz od fascynacji człowiekiem, który znalazł się zbyt blisko śmierci, żeby móc ją zignorować. I chyba właśnie dlatego Kadawer jest książką dla tych, którzy od kryminału oczekują czegoś więcej niż szybkiego śledztwa i efektownego finału. Autor ma za sobą doświadczenie reportażowe i prozę, która wcześniej potrafiła przyglądać się społecznym pęknięciom; tutaj wykorzystuje konwencję kryminalną jako narzędzie do podobnego patrzenia.

Jest w tym wszystkim przewrotna myśl: czasem dopiero obecność śmierci przypomina człowiekowi, że jeszcze żyje. Leon miał już właściwie zniknąć ze świata – wycofać się, narzekać, czekać na kolejne rachunki i kolejne bóle. Tymczasem kilka trupów, tajemnica i niepokojące wydarzenia sprawiają, że nagle znowu ma po co wstać z fotela. I właśnie ten paradoks wydaje mi się najciekawszą osią Kadawera: nie jest to jedynie opowieść o umarłych, lecz przede wszystkim o człowieku, który dzięki nim przypomina sobie, że sam jeszcze nie umarł.

To książka, po którą warto sięgnąć szczególnie wtedy, kiedy kryminał ma dla nas znaczenie nie tylko jako łamigłówka. Marcin Kołodziejczyk proponuje bowiem historię z trupami, zagadką i mrokiem, ale pod spodem umieszcza coś znacznie bardziej ludzkiego – starość, samotność, rozczarowanie światem i tę nieoczekiwaną potrzebę, aby jeszcze raz poczuć, że jest się komuś i czemuś potrzebnym.

Od Wydawcy:

Świat zszedł na psy.

A człowiek jest na sprzedaż.

Bohater Leon Siermięga nie ma w sobie nic z bohatera. Jest emerytowanym nauczycielem i mieszka w kamienicznej ruderze przy ulicy Niecałej 44.

Z biegiem lat coraz mniej rozumiał świat i teraz nie rozumie go już zupełnie.

Cywilizacja chyli się ku upadkowi, biodro boli, szczęka wypada, pieluchomajtki drożeją – czas umierać.

A jednak nic tak nie pobudza życia jak kilka trupów. I tajemnica.

Dlatego gdy w miejskim prosektorium odkryte zostają okaleczone i zbezczeszczone zwłoki, stary belfer próbuje rozwikłać ich makabryczną zagadkę.

Tymczasem ciał w chłodniach przybywa.

Spieszmy się cenić ludzi, tak szybko przestają nimi być.

Mistrz prozy nieoczywistej Marcin Kołodziejczyk w swojej pierwszej odsłonie kryminalnej.

Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem Harde






Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.