Mark Lawrence: Król cierni – brutalność, melancholia i bohater, którego trudno polubić, ale jeszcze trudniej zapomnieć

Avatar photo
15 września 2026,
dodał: Marta Dudzińska
Artykuł zewnętrzny

Król cierni Marka Lawrence’a to jedna z tych powieści, przy których czytanie nie zawsze jest wygodne, ale właśnie dlatego trudno przejść obok niej obojętnie. Po pierwszym tomie można było spodziewać się kolejnej porcji brutalnego grimdarku. Tymczasem Lawrence zrobił coś znacznie ciekawszego: zamiast powtarzać własny pomysł, zaczął go rozbierać na części i zaglądać pod skórę swojego bohatera. I powstała opowieść, po której zostaje człowiek – niekoniecznie dobry, niekoniecznie godny sympatii, ale wybitnie drążący wyobraźnię.

Najbardziej fascynująca w drugiej odsłonie cyklu Rozbite Imperium okazuje się przemiana tonu opowieści. W Księciu cierni wszystko było ostre jak nóż – młodość, gniew, okrucieństwo, bezczelność. Król cierni nie rezygnuje z ciemności, ale wpuszcza do niej coś, czego wcześniej było znacznie mniej: smutek. I właśnie ten smutek nadaje powieści zupełnie inną temperaturę. Jorg przestaje być wyłącznie bezwzględnym chłopakiem, którego kolejne decyzje można obserwować z mieszaniną fascynacji i odrazy. Pojawia się pęknięcie, a przez nie zaczyna prześwitywać człowiek. Nie lepszy. Nie niewinny. Po prostu bardziej świadomy własnych ran. Gniew zostaje uzupełniony żalem, a brutalność zaczyna mieć emocjonalny ciężar.

Jest w tej książce coś przewrotnie pięknego: można nie lubić Jorga, można mu nie wybaczać, można mieć ochotę zamknąć książkę po niejednej jego decyzji, a jednak chce się czytać dalej. To bardzo trudna sztuka. Lawrence nie prosi o sympatię dla swojego bohatera. Nie próbuje go wybielić ani urządzić mu wygodnej ścieżki od potwora do człowieka. Zamiast tego pozwala obserwować, jak zło może mieć pamięć, inteligencję, poczucie humoru, lęk i nawet coś przypominającego czułość. Właśnie ta moralna niewygoda jest jednym z najciekawszych elementów powieści. Czy można kibicować komuś, komu nie powinno się kibicować? Król cierni nie odpowiada na to pytanie. Znacznie lepiej – zmusza, żeby zadawać je sobie podczas lektury.

Osobnego zachwytu wymaga konstrukcja. Lawrence nie prowadzi tej historii grzecznie od początku do końca. Czas zostaje pocięty, wspomnienia wchodzą w teraźniejszość, a przeszłość nie jest dodatkiem, tylko drugim nurtem opowieści. Początkowo może to wymagać przyzwyczajenia, ale później zaczyna działać jak dobrze ustawione lustra: jedno wydarzenie odbija się w drugim, znaczenia przesuwają się, a rzeczy pozornie znane zyskują zupełnie inny odcień. Idealne rozwiązanie dla budowania napięcia i ciekawości. Nie wszystko zostaje podane od razu. Nie wszystko przecież powinno.

Lawrence pisze oszczędnie, ale nie sucho. Zdania potrafią być krótkie, cięte, niemal brutalne, a chwilę później pojawia się obraz, który ma w sobie coś z poezji. To interesujące połączenie: język nie stroi się w ozdobność, a mimo to potrafi zachwycać dojrzałym sposobem narracji. Nie ma potrzeby zasypywania czytelnika opisami, wystarczy kilka dobrze wymierzonych słów i nagle mroczny świat powieści nabiera bardzo precyzyjnej faktury.

Warto też docenić także fakt, jak rozszerza się sama przedstawiona rzeczywistość. W pierwszym tomie świat oglądany był niemal wyłącznie przez ograniczoną perspektywę Jorga. Teraz zaczyna pojawiać się szerszy obraz – historia, polityka, przeszłość świata, ślady dawnej cywilizacji i elementy, które sprawiają, że Rozbite Imperium przestaje być po prostu kolejną mroczną krainą fantasy. Pod powierzchnią mieczy, zamków i przemocy kryje się coś znacznie bardziej intrygującego. Świat Lawrence’a okazuje się mieć drugie dno, a nawet kilka kolejnych. To jeden z tych pomysłów, które zyskują przy uważnej lekturze, ponieważ wcześniejsze szczegóły zaczynają układać się w większą całość.

Król cierni ma też coś, czego bardzo często brakuje drugim tomom – własną tożsamość. Nie próbuje być Księciem cierni 2. Tempo jest inne, narracja bardziej złożona, emocje mniej jednowymiarowe. I choć właśnie te różnice sprawiają, że kontynuacja może rezonować chłodniej, trudno odmówić Lawrence’owi odwagi. Łatwiej byłoby ponownie rozpalić tę samą brutalną energię. Znacznie ciekawiej było jednak sprawdzić, co stanie się z bohaterem, kiedy przestanie wystarczać mu sama furia. Efekt nie jest już tak dziki jak wcześniej. Jest za to głębszy, bardziej melancholijny i – paradoksalnie – przez to jeszcze bardziej niepokojący.

Najbardziej urzeka chyba właśnie ta sprzeczność: książka o człowieku, który zdobywa władzę, jest jednocześnie książką o cenie, jaką płaci się za jej utrzymanie. Korona nie daje Jorgowi spokoju. Przeciwnie – sprawia, że wszystko, co zostało wcześniej wyparte, zaczyna wracać. I tutaj Lawrence pokazuje klasę: zamiast budować prostą opowieść o zwycięzcy, interesuje się tym, co dzieje się z człowiekiem, który wygrał, ale nie potrafi wygrać z własną przeszłością. Dzięki temu Król cierni zostaje czymś więcej niż efektowną fantasy. Pod warstwą przemocy, czarnego humoru i intryg pojawia się opowieść o pamięci, winie, stracie i desperackiej potrzebie nadania sensu własnemu życiu.

Warto polecić tę książkę szczególnie tym, którzy lubią fantasy nieoczywiste, pozbawione bezpiecznego podziału na dobro i zło. Nie jest to lektura dla każdego i dobrze, że taka nie jest. Potrafi zirytować, odrzucić, zmusić do zatrzymania się, a chwilę później zachwycić jednym zdaniem. I właśnie dlatego Król cierni zostawia po sobie coś więcej niż wspomnienie kolejnej mrocznej historii. Zostawia lekki dyskomfort, kilka pytań i osobliwe wrażenie, że pod całą tą krwią, cynizmem i cierniami znajduje się książka znacznie bardziej ludzka, niż można było przypuszczać.

Niepokojąco Zachwycająca…

Od Wydawcy:

Chłopiec, który pragnął władzy, wreszcie zasiadł na tronie. Lecz ciężka jest głowa, która nosi koronę…
Miał dziewięć lat, gdy poprzysiągł pomstę za śmierć matki i brata – oraz karę dla ojca, który nie kiwnął palcem. Gdy skończył piętnaście, zaczął spełniać tę obietnicę. Nim skończy osiemnaście – przyjdzie mu krwawić za to, co zdobył torturami i zdradą.
Nękany przez bolesne wspomnienia z przeszłości i ścigany w koszmarach przez własne zbrodnie, król Jorg wciąż napędzany jest czystą furią. Choć żądza zemsty powoli wypala go od środka, pod mury jego zamku nadciągają przeważające siły wroga.
Jorg wie, że w uczciwej walce nie ma żadnych szans. Znalazł jednak ukryte przed wiekami starożytne artefakty. Niektórzy nazwaliby je magią. On sam nie ma pewności – wie tylko jedno: ich straszliwe sekrety można wykorzystać w nadchodzącej bitwie.
Mark Lawrence powraca do brutalnego, wypranego z moralności świata. To opowieść o potworze, który musi stać się jeszcze gorszy, by obronić swoje królestwo.

Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem Fabryka Słów

Krzysztof Haladyn: Złodziej

Z mrocznego pogranicza – Michał Głowacz: Schaar

Kel Kade i jego niezwykły Rycerz cieni






Preferencje plików cookies

✕

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.