Joanna Jabłczyńska nie zagra w „Nigdy w życiu!”: „Jest to dla mnie ogromny cios”. Fani są rozczarowani

31 sierpnia 2026,
dodał: Iwona Marczewska

Na tę wiadomość fani „Nigdy w życiu!” czekali od miesięcy. Po ponad dwóch dekadach na ekran miała wrócić Judyta, a wraz z nią dobrze znane bohaterki i bohaterowie. Szybko okazało się jednak, że nostalgiczny powrót nie będzie wyglądał tak, jak wyobrażali go sobie widzowie. Joanna Jabłczyńska, która w kultowej komedii wcieliła się w Tosię, nie pojawi się w nowej ekranizacji.

Aktorka nie ukrywa rozczarowania i twierdzi, że ostateczne rozstrzygnięcie wyglądało inaczej, niż przedstawia je produkcja. Ta z kolei przekonuje, że odbył się casting, w którym Jabłczyńska brała udział. W sieci zawrzało, a część fanów już zapowiedziała bojkot filmu.

Joanna Jabłczyńska nie wróci jako Tosia

Informacja o braku Joanny Jabłczyńskiej w nowym filmie wywołała spore zamieszanie. Aktorka przez lata była kojarzona z postacią Tosi, córki Judyty Kozłowskiej. W pierwszym „Nigdy w życiu!” zagrała nastoletnią bohaterkę, która stała się jednym z charakterystycznych elementów historii. Nic więc dziwnego, że wiadomość o zmianie obsady była dla wielu widzów dużym zaskoczeniem.

Sama Jabłczyńska nie próbowała ukrywać emocji. W rozmowie z mediami przyznała, że decyzja produkcji jest dla niej bardzo trudna. Nazwała ją ogromnym ciosem i niesprawiedliwością. Na każdym kroku otrzymuje od fanów i dziennikarzy pytania o tę niekomfortową sytuację. Z trudem, ale szczerze na nie odpowiada.

Aktorka nie chciała jednak od razu przedstawiać pełnej wersji wydarzeń. Jak zaznaczyła, produkcja miała możliwość sama wyjaśnić, dlaczego nie znalazła się w obsadzie. Jabłczyńska deklarowała, że zna prawdę, jednak najpierw pozostawiła twórcom przestrzeń do przedstawienia własnej narracji.

Dlaczego w kontynuacji zabraknie Joanny Jabłczyńskiej?

Ostatecznie aktorka opublikowała w mediach społecznościowych nagranie, w którym szerzej opowiedziała o kulisach sprawy. Jak wynika z jej relacji, otrzymała scenariusz filmu, spotkała się z reżyserem, rozmawiała o terminach zdjęć. Poznała także aktora, który miał być jej ekranowym partnerem. Następnie dostała informację, że podmiot finansujący produkcję ma własną kandydatkę do roli Tosi.

To właśnie ten element wzbudził największe emocje. Produkcja przedstawia bowiem nieco inną wersję wydarzeń. Producentka Anna Wichłacz poinformowała, że odbył się oficjalny casting do roli dorosłej Tosi. Zaproszono na niego sześć aktorek, wśród nich właśnie Joannę Jabłczyńską. Próby odbyły się 10 czerwca, a 17 czerwca aktorka miała zostać poinformowana, że rolę otrzymała inna kandydatka. Producentka podkreśliła, że wszystkie uczestniczki miały takie same warunki i przygotowywały scenę z partnerem.

Jabłczyńska inaczej zapamiętała to spotkanie. Jak wyjaśniła, nie została poinformowana, że bierze udział w castingu. Według jej relacji miało to być spotkanie z reżyserem i okazja do poznania ekranowego partnera. Aktorka podkreśliła również, że podczas jej wizyty nie było innych aktorek. Nie wiedziała więc, że jest oceniana w ramach castingu.

W nowym filmie rolę Tosi otrzymała ostatecznie Agnieszka Żulewska. Aktorka znana jest między innymi z „Wielkiej wody”, „Chemii” oraz „Rojsta”. Jej angaż oznacza, że postać, którą przed laty stworzyła Jabłczyńska, otrzyma zupełnie nową twarz. Jak mówi Joanna:

„Jest to dla mnie ogromny cios, niesprawiedliwość i ch***nie mi jest ciężko się z tym pogodzić.”

Nagranie, które Joanna wrzuciła na swój Instagram, uzmysławia fanom, jak bardzo jest przywiązana do roli sprzed lat. A komentarze pokazują wyraźnie, jak bardzo fani przywiązani są do niej.

„Nigdy w życiu!” było wielkim hitem. Dlaczego widzowie tak pokochali ten film?

Żeby zrozumieć skalę obecnych emocji, warto wrócić do pierwszego „Nigdy w życiu!”. Film Ryszarda Zatorskiego trafił do kin 13 lutego 2004 roku. Powstał na podstawie bestsellerowej powieści Katarzyny Grocholi. Bardzo szybko stał się jednym z najważniejszych polskich hitów komedii romantycznej tamtego okresu.

Historia skupia się na głównej bohaterce Judycie Kozłowskiej. Kobieta po rozwodzie musi ułożyć swoje życie na nowo. Mając nastoletnią córkę na utrzymaniu i niewielkie oszczędności zaczęła budowę domu pod Warszawą. Mierząc się z problemami zawodowymi i rodzinnymi, jednocześnie próbuje odnaleźć się w świecie uczuć. W jej życiu niespodziewanie pojawia się Adam, w którego wcielił się Artur Żmijewski. To ciepła opowieść o tym, żeby się w życiu nie poddawać pomimo trudności.

Film zgromadził bardzo mocną obsadę. Danuta Stenka zagrała Judytę, Joanna Brodzik wcieliła się w Ulę, Artur Żmijewski zagrał Adama. Niezapomniany Jan Frycz stworzył postać Tomasza, byłego męża głównej bohaterki. W filmie pojawili się również Marta Lipińska, Krzysztof Kowalewski, Rafał Królikowski, Kinga Preis oraz Joanna Jabłczyńska jako Tosia.

Sukces produkcji był ogromny. „Nigdy w życiu!” obejrzało w kinach około 1,6 miliona widzów. Filmweb podaje obecnie ocenę użytkowników na poziomie 6,3/10, przy ponad 170 tysiącach ocen. Jednocześnie ówczesna recenzja Filmwebu podkreślała, że produkcja była jedną z najbardziej oczekiwanych premier sezonu. Szczególnie dobrze oceniono kreację Danuty Stenki, która pokazała w tej historii również swój komediowy talent.

Co ciekawe, zainteresowanie filmem nie skończyło się wraz z jego premierą. W 2026 roku „Nigdy w życiu!” nadal funkcjonuje w popkulturze. Historia Judyty jest popularna nawet wśród młodszych odbiorczyń. Vogue zwraca uwagę, że produkcja ponownie rezonuje wśród pokolenia Z i młodszych milenialek.

Dlatego wiadomość o powrocie Danuty Stenki w roli Judyty miała dla wielu osób szczególne znaczenie. Widzowie liczyli na spotkanie z bohaterami, których pamiętają sprzed lat. Tym większe emocje wzbudziła wiadomość, że Tosię zagra ktoś inny.

Powstaje kontynuacja. Zmiany w obsadzie tylko podgrzały atmosferę

Nowy film powstaje na podstawie książki Katarzyny Grocholi „Właśnie że tak. Nigdy w życiu 20 lat później”. Sama autorka zwraca uwagę, że nie należy traktować produkcji jako klasycznej kolejnej części filmu. Przypomnijmy, że w 2026 roku premierę miała ekranizacja trzeciej z kolei książki należącej do serii o Judycie – „Ja wam pokażę!”. Był to jednocześnie drugi film o jej perypetiach (z bardzo zmienioną obsadą). Tym razem chodzi o ekranizację piątej książki z tego cyklu. Powraca jednak Danuta Stenka, dlatego w mediach i wśród widzów produkcja nazywana jest kontynuacją „Nigdy w życiu!”.

Prace nad filmem już trwają. Produkcja nie ma jednak łatwego startu. Jednym z najtrudniejszych wydarzeń była śmierć Jana Frycza, który w pierwszym filmie wcielił się w Tomasza Kozłowskiego. Aktor zmarł krótko przed rozpoczęciem zdjęć. Jego nieobecność oznacza kolejną dużą zmianę względem obsady pamiętanej przez widzów.

Sprawa Joanny Jabłczyńskiej stała się jednak osobnym źródłem kontrowersji. Emocje dodatkowo podsyciła wypowiedź Ilony Łepkowskiej. Nie kryła ona zdziwienia decyzją twórców nowej produkcji. Stwierdziła, że kompletnie jej nie rozumie. Współtwórczyni scenariusza „Nigdy w życiu!” i współproducentka pierwszego filmu napisała:

„Mówi się czasem, że nie zmienia się zwycięskiego składu… Ale może producenci uważają, że to powiedzenie nie ma sensu? Tak czy inaczej – w końcowym rachunku film ocenią widzowie i tylko ich zdanie ma znaczenie…”

Ważne jest przy tym, że sama Katarzyna Grochola zachowała dystans wobec całej sprawy. Pisarka przypomniała, że Tosię w różnych ekranizacjach jej historii grały już trzy aktorki: Joanna Jabłczyńska, Maria Niklińska oraz Julia Kamińska. Jednocześnie zaznaczyła, że trudno jej na tym etapie szerzej komentować decyzje dotyczące nowego filmu.

Fani zapowiadają bojkot. Powstała petycja w obronie Joanny Jabłczyńskiej

Największym problemem dla twórców może okazać się jednak reakcja publiczności. Informacja o braku Jabłczyńskiej błyskawicznie rozprzestrzeniła się w mediach społecznościowych. Pod publikacjami dotyczącymi filmu pojawiły się komentarze osób, które deklarują, że nie chcą oglądać produkcji bez aktorki w roli Tosi.

Wśród komentarzy pojawiały się głosy, że dla wielu widzów Jabłczyńska pozostanie jedyną prawdziwą Tosią. Niektórzy internauci pisali wprost, że nie pójdą na film. Inni określali decyzję produkcji jako poważny błąd. Do aktorki popłynęły także słowa wsparcia od znanych osób, między innymi Julii Kamińskiej, Barbary Kurdej-Szatan oraz Igi Krefft.

W sieci pojawiła się również petycja zatytułowana „NIGDY W ŻYCIU nie zmieniaj aktora – JOANNA JABŁCZYŃSKA jedyna Tosia”. Podpisało ją już ponad 2000 osób. Sama Jabłczyńska nie próbowała jednak podsycać nadziei fanów. Wręcz przeciwnie. Odpowiedziała im, że bardzo docenia ich zaangażowanie, ale jej zdaniem petycja niczego już nie zmieni. „Muru głową nie przebijemy” – napisała.

Mocny głos pojawił się również ze strony Gabrieli Oberbek. Aktorka zadeklarowała, że nie zamierza iść na drugą część po zmianie odtwórczyni Tosi. Wyjaśniła, że z postacią graną przez Jabłczyńską wiąże wspomnienia z własnego dzieciństwa i dorastania. Umieściła bardzo obszerny wpis na swoim Facebooku, wspierający odrzuconą aktorkę.

Na tym jednak emocje się nie skończyły. Joanna Jabłczyńska zdradziła, że rozmawiała również z Danutą Stenką. Aktorka wcielająca się w Judytę miała bardzo emocjonalnie zareagować na sytuację. Według relacji Jabłczyńskiej nawet z jej strony padły mocne słowa dotyczące decyzji obsadowej.

Czy bojkot rzeczywiście wpłynie na zainteresowanie filmem? Tego dziś nie sposób przesądzić. Produkcja ma jednak przed sobą wyjątkowo trudne zadanie. Musi przekonać widzów, że nowa Tosia może funkcjonować poza wyobrażeniem związanym z Joanną Jabłczyńską. Jednocześnie twórcy będą musieli zmierzyć się z ogromnym sentymentem do pierwszego filmu.

Jedno jest pewne: „Nigdy w życiu!” jeszcze przed premierą ponownie wywołało emocje. Tym razem jednak nie chodzi wyłącznie o miłość, rozwód, nowe życie czy romantyczne perypetie Judyty. Największym pytaniem jest to, czy widzowie zaakceptują nową Tosię. A odpowiedź poznamy dopiero wtedy, gdy film trafi na ekrany. Jedno pozostaje natomiast niezmienne. Dla części fanów Joanna Jabłczyńska już na zawsze pozostanie Tosią z „Nigdy w życiu!”.



Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.