Reya Connery nie potrzebuje wybawiciela. Jest złodziejką, wojowniczką i kobietą, która nauczyła się polegać przede wszystkim na sobie. Jej przydomek – Crimson Dagger – nie jest ozdobnikiem, lecz częścią reputacji zbudowanej na sprycie, odwadze i umiejętności wychodzenia cało z sytuacji, w których inni dawno straciliby nadzieję. To właśnie Reya stanowi jeden z najciekawszych elementów powieści. Nie została pomyślana jako nieskazitelna wojowniczka, która od pierwszej strony wie, czego chce. Ma w sobie gniew, nieufność, impulsywność i wiele ran, których nie da się po prostu przykryć kolejnym zwycięstwem.
Naprzeciw niej pojawia się Caelan Halcyon – nieśmiertelny wojownik, który paradoksalnie musi walczyć o własne życie. Łączy ich przymusowa współpraca, ale szybko staje się jasne, że największym problemem nie będzie samo wykonanie zadania. Znacznie trudniejsze okazuje się zburzenie muru, który oboje zbudowali wokół siebie. Relacja Reyi i Caelana została poprowadzona w duchu slow burn: jest napięcie, niechęć, słowne potyczki i coraz wyraźniejsza fascynacja, ale uczucie nie pojawia się tutaj jako nagły przełącznik. Rozwija się razem z poznawaniem drugiej osoby, a to daje romansowi znacznie więcej miejsca niż sama chemia między bohaterami.
Dużo dobrego dzieje się również poza wątkiem romantycznym. LaRue buduje świat, w którym magia została zakazana, a samo posiadanie niezwykłych zdolności może oznaczać poważne konsekwencje. Dzięki temu fantastyka nie jest jedynie dekoracją dla romansu. Zakazy, polityczne napięcia, tajemnice, niebezpieczne wyprawy i kolejne elementy świata przedstawionego sprawiają, że „Steelborn” ma ambicję być pełnoprawną przygodową fantasy. Właśnie dlatego książka może zainteresować również osoby, które od romantasy oczekują czegoś więcej niż samej historii miłosnej.
Ważnym atutem powieści jest tempo przygody. Są tu pościgi, walki, sekrety, zadania do wykonania i sytuacje, w których bohaterowie muszą działać, zanim zdążą wszystko przemyśleć. Obok tego pojawiają się spokojniejsze momenty, pozwalające przyjrzeć się Reyi z bliższej perspektywy. Dzięki nim historia nie sprowadza się wyłącznie do efektownych scen. Najciekawsze okazują się te fragmenty, w których bohaterka zaczyna rozumieć, że można walczyć o wolność, a jednocześnie pozostawać więźniem własnej przeszłości.
„Steelborn” ma też ten rodzaj atmosfery, który dobrze znają czytelnicy fantasy lubiący wielkie światy, miecze, tajemnicze moce i bohaterów o zdecydowanie niejednoznacznej przeszłości. Nie brakuje tutaj tropów charakterystycznych dla współczesnego romantasy, ale LaRue próbuje nadać im własny rytm. To przede wszystkim książka o kobiecie, która musi na nowo zdefiniować własną siłę. Reya nie przestaje być niebezpieczna tylko dlatego, że dopuszcza do siebie uczucia. Przeciwnie – właśnie dzięki nim zaczyna inaczej patrzeć na własne wybory.
Warto też pamiętać, że „Steelborn” jest debiutem i pierwszym tomem większej historii. Książka zostawia przestrzeń na dalszy rozwój świata i bohaterów, a część pytań pozostaje otwarta. Nie jest to więc opowieść zamknięta w jednym tomie, po której można po prostu odłożyć książkę bez potrzeby powrotu do tego uniwersum. Autorka wyraźnie zostawia sobie miejsce na kolejne odsłony historii Reyi i Caelana.
Najbardziej przekonuje połączenie kilku składników: silnej bohaterki, przygodowej fantasy, zakazanej magii i romansu, który nie próbuje natychmiast zdominować całej historii. Jest tu wystarczająco dużo akcji dla osób szukających fantastycznej przygody i wystarczająco dużo emocji dla tych, którzy przy romantasy szukają napięcia między bohaterami. To książka szczególnie dla czytelników, którzy lubią enemies to lovers, slow burn, found family, tajemnice, magię i bohaterki z ostrym językiem oraz jeszcze ostrzejszym mieczem.
„Steelborn” może być bardzo dobrym wyborem na długie wieczory dla osób, które chcą wejść w nowe fantasy bez rezygnowania z romantycznego napięcia. To debiut z rozmachem, wyrazistą główną bohaterką i światem, który ma potencjał rozwijać się znacznie dalej. A Reya? To jedna z tych postaci, którym zdecydowanie chce się towarzyszyć trochę dłużej – nie dlatego, że jest bezbłędna, lecz dlatego, że dopiero uczy się, co właściwie oznacza być wolną.
Od Wydawcy:
W świecie, gdzie magia jest zakazana, a zaufanie może kosztować życie, Reya Connery przetrwała dzięki własnym zasadom. Jako legendarna złodziejka znana pod imieniem Crimson Dagger nie odpowiada przed nikim — kradnie, walczy i znika, zanim ktokolwiek zdąży wypowiedzieć jej imię.
Ale jeden fatalny skok zmienia wszystko.
Kiedy Reya zostaje zmuszona do współpracy z Caelanem Halcyonem — nieśmiertelnym wojownikiem naznaczonym śmiertelną klątwą — odkrywa, że stawką nie jest już tylko przetrwanie. W świecie pełnym zdrad, zakazanej magii i krwawych intryg istnieje sekret zdolny pogrążyć całe królestwa.
Caelan potrzebuje lekarstwa.
Reya potrzebuje wolności.
Żadne z nich nie planowało zakochać się po drodze.
Steelborn Taylor J. LaRue to pełna napięcia romantasy o ostrych mieczach, niebezpiecznych sekretach i uczuciu, które może zniszczyć wszystko.
Idealna dla fanów slow burn, enemies to lovers i epickich historii, w których miłość jest równie śmiercionośna jak wojna.
Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem You&YA
Zobacz również




































































