Opowiedz nam swoją historię – jesienna edycja konkursu!

4 października 2018, dodał: Redakcja

m11

Zapraszamy Was do kolejnej – już siódmej edycji naszego konkursu, w którym nagrodzimy najciekawsze opowieści trzema zestawami książek od Wydawnictwa Filia

W każdym zestawie znajdziecie te powieści:

Ta jedna miłość – Dorota Milli

Piękna opowieść o przyjaźni, czekoladzie i zimowym, nadmorskim Mrzeżynie.
Florka musi otworzyć nowy rozdział w życiu, a wszystko po to, by wreszcie odnaleźć TĘ JEDNĄ MIŁOŚĆ.

Miłość zmieniała ludzi, dodawała im wyrazistości, mocno podkreślając przemeblowania w sercu. Obserwowała wiele par, które połączyły się idąc już nie osobno, ale razem przez świat. Zawsze zazdrościła im tej więzi, która splata na wiele lat.

Florka kochała czekoladę i nie wyobrażała sobie bez niej życia.
Jednak nie można objadać się słodyczami bez konsekwencji w postaci kilku zbędnych kilogramów.
Pewnie dlatego coraz częściej czuła się najbrzydsza, najgrubsza i niekochana.
Ale jak się ma takie przyjaciółki jak Florka, to można uwierzyć w CUD.
To one wysłały ją na zimowe wczasy pielęgnacyjne do nadbałtyckiego Mrzeżyna, które miały otworzyć nowy rozdział w jej życiu.
Ale czy Florka pójdzie na ustępstwa i wprowadzi zmiany?
Czy będzie miała szansę przywrócić smak swojemu życiu?
A wszystko po to, by odnaleźć TĘ JEDNĄ MIŁOŚĆ?
Dorota Milli, autorka pięknych i pogodnych powieści, znów udowadnia, że prawdziwe szczęście może być w zasięgu ręku. Czy słońce czy deszcz, czy lato czy zima, ono może być tuż przy Tobie.
A czy jest lepszy czas, aby w to uwierzyć niż Święta?

Książkę poleca Wydawnictwo Filia

 

Nasze życzenie – Tillie Cole

Dziewiętnastoletni Cromwell Dean jest wschodzącą gwiazdą muzyki. Uwielbiają go tysiące, choć tak naprawdę nikt go nie zna. W końcu pojawia się dziewczyna w fioletowej sukience, która potrafi przebić się przez nieprzenikniony mur.
Kiedy Cromwell porzuca Anglię, by studiować muzykę w upalnej Karolinie Południowej, nie liczy na możliwość ponownego spotkania z dziewczyną. I z pewnością nie spodziewa się, że myśl o niej utkwi w jego głowie, niczym nieustannie powtarzająca się piosenka.
Dla Bonnie Farraday muzyka jest całym życiem. Dziewczyna zapisuje każdą nutę w sercu. Dostrzega, że Cromwell ucieka przed swoją przeszłością. Próbuje trzymać się od niego z daleka, ale coś sprawia, że ciągle do niego wraca.
Bonnie jest kolorem w jego ciemności, Cromwell jest biciem jej serca.
Kiedy na jej życie pada cień, chłopak musi zdecydować, czy zostać jej światłem. Tylko on umie to zrobić. Musi pomóc dziewczynie odnaleźć dawno zaginioną w jej kruchym sercu melodię. Musi dodać jej sił za pomocą symfonii, którą tylko on potrafi skomponować.
Symfonii nadziei.
Symfonii miłości.
Symfonii przeznaczonej tylko dla niego i dla niej.

Książkę poleca Wydawnictwo Filia

 

Zakochane Zakopane – Agnieszka Krawczyk, Magdalena Witkiewicz, Anna H. Niemczynow, Magda Stachula,  Anna Szczypczyńska, Karolina Wilczyńska


Najsłynniejszy górski kurort zimą aż kipi życiem. Roi się w nim od amatorów rozrywek i używek, można także zauważyć wytrwałych bywalców tatrzańskich szlaków. Spragnieni odmiany mieszkańcy wielkich aglomeracji, amatorzy białego szaleństwa, regularni turyści, a także debiutanci na zakopiańskich deptakach – w Zakopanem spotkacie całą plejadę barwnych postaci.
Co stanie się, gdy drogi ich wszystkich przetną się na gwarnych Krupówkach, a serca zabiją jeszcze mocniej na hasło: ZAKOCHANE ZAKOPANE?! A wszystko przez jedną akcję promocyjną, w której wygraną był tygodniowy pobyt w WILLI POD JODŁAMI dla zakochanych…
Co z tego wyniknie? Czy miłość można wygrać w konkursie?
Zakochane Zakopane – tam zdarzyć może się wszystko!

Książkę poleca Wydawnictwo Filia

Czekamy na Wasze ciekawe i wzruszające historie z życia wzięte. Przesyłajcie je na adres: [email protected]. lub zamieszczajcie w komentarzach pod tym artykułem.

Konkurs trwa do 10.11.2018 r. Wyniki podamy do 13.11. 2018 r. 

Regulamin naszych konkursów znajdziecie TUTAJ

Oto nadesłane historie:

aniag…@…:

 Miałam cudownego dziadka. Zawsze był pełen radości, energii niż niejeden młodzieniec. Nigdy się nie skarżył, nawet gdy był mocno chory. Niesamowicie kochał nas- swoje wnuki. Gdy byłam mała i zaczęłam chodzić do tzw. ,,zerówki” codziennie przyjeżdżał do mnie do mnie do domu rowerem by przywieźć butelkę świeżego mleka od krowy a potem odwoził mnie do cioci byśmy mogły iść do szkoły razem z kuzynką. Przyjeżdżał po mnie nawet w zimę – wtedy zimy było sporo sroższe. Dziadek Józef uczył nas szacunku do przyrody, miłości do Ojczyzny. Jak miałam z sześć lat zabrał mnie na przejażdżkę konna. Zabrałam ze sobą swoje ulubione kredki. Niestety jedną z nich zgubiłam. Zorientowałam się o tym dopiero w domu, a dziadek bym nie płakała poszedł na piechotę tą samą trasą, by ją znaleźć. Niestety nie znalazł jej. Aczkolwiek przejść kilka kilometrów by znaleźć małą świecową kredkę wnuczki to coś znaczyło, prawda? Dlatego gdy dorosłam, zaczęłam studia dzięki opowieściom dziadków postanowiłam napisać pracę magisterską o swojej miejscowości, przy okazji chciałam znaleźć jakieś informacje o swoich przodkach. I znalazłam. Będąc w jednym z archiwów znalazłam relację mojego kochanego dziadka. Napisana była jego ręką. Było to niezwykłe doznanie. To był opis tego co go spotkało w 1942 roku, w tym tragicznym roku gdy będąc młodym, wchodzącym na świat człowiekiem został aresztowany z bratem i ojcem. Tego co potem go spotkało w większości nigdy nikomu nie powiedział. A w relacji? Był opis tortur, był opis tego, co go spotkało na Zamku Lubelskim i w końcu dzień kiedy został wywieziony z innymi więźniami do lasu i rozstrzelany. Przeżył. Wyszedł spod martwych ciał. Kula co prawda trafiła w głowę, ale szczęśliwym trafem nie zabiła. Przeżył też jego ojciec. I obaj szukali schronienia. Znaleźli, a dziadek, który był lżej ranny wrócił do domu na piechotę, by poinformować bliskich o tym co się stało. 50 kilometrów ! Aż dziw, że te wydarzenia nie zabiły jego radości z życia, nie zabiły wiary w ludzi, nie zabiły serdeczności i chęci niesienia pomocy. W tamtym momencie jeszcze bardzie byłam dumna z dziadka. Niecałe dwa miesiące temu za mąż wyszła moja kuzynka. Gdy taka piękna wychodziła z domu w cudownej białej sukience pod rękę z narzeczonym żałowałam, że dziadek tego nie doczekał. Byłby szczęśliwy. To wiem na pewno. I myślę, że chociaż nie był z nami ciałem był duchem. Ten dzień był pełen miłości, wspólnie rodzinnie celebrowaliśmy ten piękny dzień. A jak się okazało, że wszyscy radując się tym wydarzeniem w sercach mieliśmy pamięć o naszym kochanym dziadku, który uczył nas kroczyć przez życie.
Anna

kropka 010:

Mrugnięcie powieki…Moment zatrzymany jak kadr…
Spierzchniętymi, drżącymi ustami rozgrzewam maleńki okrąg na szybie utkanej niczym lodowa sieć – mróz wyczarował na niej eteryczne listki, ażurowe gałązki, subtelne ornamenty. Tęgo daje się nam we znaki ten zimowy mistrz – malarz. Widzę Ich coraz wyraźniej, bliskich, jedynych, kochanych, chociaż odległych przez czas, który biegnąc nieubłaganie, nie pozwala się uprosić, by nie uciekał tak pospiesznie, nachalnie, zawsze zbyt szybko.
Moi mistrzowie nastrojów wszelakich i życia, które dzięki Nim, krok po kroku, zgłębiam uparcie, zapalczywie, zachłannie, z mądrą pokorą w sercu, pracowicie odmierzając codzienność jak ziarenka maku – moi najdrożsi: cudowna, czuła Babcia Helena i niezastąpiony, niezłomny Dziadek Wincenty.
Wirtuozi klimatu i miłości, ciepła i bliskości – moi Dziadkowie. Dla Babuni nic prostszego jak wyczarowanie na stole srebrzystego, zimowego nastroju. Jej kruche, delikatne jak skrzydła motyla dłonie pośpiesznie układają na drewnianym okrągłym stole, na którym pyszni się już bielusieńki, adamaszkowy obrus, połyskujące w blasku płonących świec osadzonych w srebrzystych kandelabrach eleganckie zgrabne łyżeczki, dostojnie wyprofilowane widelce, muśnięte wyrafinowanym szlifem noże i łyżki. Jeszcze tylko piękna biała porcelanowa zastawa, która ze srebrnymi sztućcami tworzy duet doskonały – prosty i szlachetny zarazem.
W rękach Dziadziusia drżą kryształowe kielichy, ustawiane pieczołowicie wśród skrzących się od światła świec sztućców. Stół lśni, połyskuje magicznymi refleksami nieskazitelnego kryształu, jest iście mroźny w swojej zimowej odsłonie, niczym przywołany z krainy bezwzględnej, surowej Królowej Śniegu. Gdzieniegdzie, z zamierzonym nieładem, rozrzucone gałązki świerczyny roztaczają oszałamiający zapach lasu.
Jestem tu i ja, mała, za chwilę starsza, dorosła – zawsze potrzebna i kochana.
W sercach naszych ciepło, cieplusieńko, bezpiecznie i spokojnie. Wirują jak płatki śniegu czułe słowa, wypełniają serce, dają ukojenie i radość. Każdy troskliwy gest – bezcenny, spojrzenie w oczy – wyjątkowe, słowa dobre i mądre – pieczołowicie zapamiętane, przytulenie – pod powieką schowane na zawsze.
Nasz wspólny czas – on mnie zbudował, stworzył, w nim okrzepłam do życia. Moi Wirtuozi dobra i miłości.
Niebezpiecznie szybko, bezpowrotnie maleje wychuchany, rozmrożony ciepłem oddechu okrąg na szybie. Zacierają się jego oszronione nierówne ażurowe kontury. Śnieżynka do śnieżynki, gwiazdeczka do gwiazdeczki…już Ich nie widzę. Minęli…
Mrugnięcie powieki…Moment, jeden z niezliczonych, ważnych, zatrzymanych w moim życiu jak najcenniejszy kadr.

Pozdrawiam z niezwykłe osobistym wspomnieniem i nie realnym marzeniem o chociaż jeszcze jeden dzień z nimi

Marta:

A sprawa miała się tak, że będąc na wakacjach w Egipcie zamarzyłam sobie pojechać ze znajomymi do większego pobliskiego miasta zakosztować życia nocnego. Wieczorową porą zamówiliśmy małego busika i ulokowaliśmy się w ciasnym pojeździe. Tłumaczyliśmy sobie to, iż zaraz podróż się skończy i będziemy u celu, nie ma co narzekać. Podróż miała trwać 20 minut. Zapłaciliśmy słono, bo aż 8 dolarów od osoby, no ale cóż zrobić! Wakacje są! Pojazd ruszył. Już po 2 minutach zacząłem nerwowo przebierać nogami. Okazało się, że klimatyzacja jest zepsuta, i zamiast chłodzić… grzeje. I niestety nic nie dało się z tym zrobić. Nie dość, że ciasno, to jeszcze duszno. Świetnie! Mało tego. Kierowca pędził jak na złamanie karku po terenach pustynnych bez świateł. Brak oświetlenia na ulicy dodawał dramatyczności sytuacji. Myślałam, że rozbijemy się na pierwszym lepszym drzewie. A mój żywot dobiegnie końca. Zmówiłam chyba cały różaniec prosząc o zakończenie tej katorgi. Na szczęście dotarliśmy na miejsce cali i zdrowi. Na miejscu okazało się, że mamy sporo czasu więc udałam się do lokalnego klubu. Spotkałem tam przystojnego Egipcjanina. Oczy czarne jak węgiel, skóra hebanowa, a usta niczym płatki róż. Niestety… moja znajomość arabskiego jest zerowa. Poza tym jestem nieśmiała. W pewnym momencie mój Faraon zaczął zmierzać w moją stronę. A ja … uciekłam do toalety ze strachu. Po wyjściu już go nie było. A mi tej nocy śniły się jego cudowne oczy! Następnego dnia spotkałam owego Egipcjanina raz jeszcze, zaprosił mnie na kawę. I tym razem nie uciekłam. Ba! Dziś jestem jego żoną, już 5 lat !

Daria:

Nareszcie jesteś… Te słowa wyszeptałam mojemu mężowi do ucha, kiedy tulił mnie do siebie najmocniej jak potrafił.
Kiedy pojechałam odebrać go z lotniska po kilku miesiącach naszej rozłąki, kiedy w końcu wrócił do mnie, do dzieci, do domu. Kiedy obsypywał mnie milionem pocałunków, przez łzy szeptałam, ‚nareszcie…’.
Moja największa miłość, ojciec moich dzieci, mój przyjaciel, moje wszystko, był za granicą. Wyjechał, żeby polepszyć nasze życie. W tym roku nareszcie wrócił do nas na stałe! Przeokropnie za sobą tęskniliśmy, mimo że było to tylko kilka miesięcy rozłąki. Czekałam z niecierpliwością na ten dzień, żeby rzucić się w jego ramiona i wyszeptać, ‚nareszcie jesteś’ i już nigdy, przenigdy  go nie wypuścić!

Gosia:

Zaplanowaliśmy z ukochanym wspólne wakacje z jego bratem, żoną i bratanicą. Niestety od samego początku ciągle coś szło pod górkę i napotykaliśmy przeszkody na drodze!
Na początku miesiąc przed wyjazdem zadzwoniła pani z pensjonatu, gdzie zarezerwowaliśmy pokoje, że niestety nastąpiła pomyłka, coś źle zanotowała i tylko jeden pokój jest wolny. Zapewniła nas, że dla dwóch osób z pewnością uda nam się coś znaleźć w pobliżu i nawet podała kilka numerów telefonów. Niestety gdzie nie zadzwoniliśmy też było zajęte! Wyszukaliśmy w internecie jakieś prywatne lokum, bo nad morzem ich przecież nie brakuje, i udało się znaleźć jedną wolną dwójkę :) Pierwszy problem zażegnany!
Kiedy na dwa tygodnie przed wyjazdem bratowa mojego ukochanego tak niefortunnie upadła w pracy, że złamała kość ogonową straciłam nadzieję na wakacje! Do ostatniego dnia wahała się czy da radę. W końcu od nas nad morze jest ponad 500 km, więc trasa nie mała. A ze złamaną kością ogonową może być problem, aby tyle wysiedzieć. Niestety stwierdziła, że nie da rady i musimy szukać kogoś na zastępstwo. Ale kogo znajdziemy na ostatnią chwilę, jak każdy urlop ma zaplanowany choćby nawet w innym terminie. Już mieliśmy nie jechać, jakoś straciłam ochotę. W ostatniej chwili mój ukochany mnie namówił i pojechaliśmy na najcudowniejsze wakacje życia!
Byliśmy tylko my dwoje. Każdą chwilę poświęcaliśmy sobie i robiliśmy dokładnie to na co mieliśmy ochotę w danym momencie. Wczesne wstawanie, bo tak lubimy, ciągle coś zwiedzaliśmy, bo oboje nie lubimy tylko wylegiwać się na plaży. Kilkanaście kilometrów spaceru wzdłuż brzegu morza, objazd całego trójmiasta wraz z rejsem na Westerplatte. I ten wyjątkowy spacer na plażę w blasku zachodzącego słońca, gdzie ukochany uklęknął i poprosił, abym została jego żoną. Moja radość nie znała granic. Wakacje były najcudowniejsze i jestem pewna, że kiedyś tam wrócimy, również we dwoje!

Piotr:

Niby jako facet rzadko się wzruszam, ale jest jeden moment, który powoduje że oczy mi wilgotnieją.
Parę lat temu w życiu miałem troszkę pecha. Musiałem zrezygnować z fajnej pracy, a trafiłem do dużo gorszej z szefem cholerykiem. Żona straciła pracę całkiem, a jednocześnie dowiedzieliśmy się, że jest w ciąży. A na domiar złego przyszła powódź i zalała nam dom, który kończyliśmy budować. Gdy urodził się synek spadło na nas masę pracy przy nim i remoncie domu. Po przeszło roku miałem już wszystkiego dość.
Ale pewnego ranka jak zwykle o piątej rano budziłem małego do opiekunki i jak zwykle przytulony leżał pijąc swoje mleczko i gładził mnie po ramieniu. W końcu zapytałem czemu mnie tak głaska i usłyszałem słowa proste, a tak wspaniałe, że ich nigdy nie zapomnę „bo cię lubię”.
Zawsze jak mi coś nie idzie lub mam zły dzień, to sobie je przypominam i dodają mi sił.

Iwona:

Opowiem Wam, jak odkryłam zdradę mojego byłego już męża. Od lat pracował jako zawodowy kierowca w jednej z firm w naszym mieście i gdy nagle zaczął pół godziny wcześniej wychodzić do pracy, coś mnie tknęło.  Zauważyłam też, że bardziej o siebie dba… To mnie skłoniło do tego, żeby go śledzić. Ale że pracował jako kierowca, to odpadało wysłanie za nim kogoś, kto go będzie śledził od punktu A do punktu B. Poprosiłam więc znajomego taksówkarza, żeby codziennie po fragmencie trasy go śledził. I pan Zenek go „odprowadzał” do pewnego punktu, z którego następnego dnia znów za nim jechał 2-3 przecznice. Po tygodniu było już jasne, że mąż jeździ co rano po młodą pracownicę swojej firmy, wchodzi do niej do domu na kwadrans, po czym jadą razem do pracy. Dalsze dowody zebrał już detektyw, co mi pomogło przy sprawie rozwodowej z wyłącznej winy męża. Co prawda dałam mu szansę, ale po 3 miesiącach „grzecznego” życia  zatęsknił za kochanką i pod pretekstem delegacji pojechał do niej na noc. oczywiście sprawdziłam to i kiedy zobaczyłam jego auto na parkingu w jej okolicy, było już dla mnie jasne, co to za „delegacja”… W środku nocy dobijałam się do jej drzwi i jakie było jego zaskoczenie, gdy wybiegł w bieliźnie i mnie zobaczył. Tym razem już nie słuchałam jego tłumaczeń. Po rozwodzie musiał wyprowadzić  się z mojego mieszkania, które kupiłam jeszcze przed ślubem, więc nie miał do niego żadnego prawa, a ona go nie przyjęła i do dziś musi coś wynajmować, jak wiem od wspólnego znajomego. Tak więc zdrada mu się zupełnie nie opłaciła i na dodatek nie docenił mojej inteligencji, a ja mam wreszcie spokój i satysfakcję, że nie dałam się dłużej oszukiwać.

Martyna:
Tamte wydarzenia miały miejsce 17 lat temu, a ja mam wrażenie, że to było tak niedawno.
Miało ono miejsce podczas mojego pobytu w szpitalu, niektórzy mogą wątpić, że coś takiego przydarzyło mi się akurat w takim miejscu, ale to akurat prawda, to miało miejsce i jestem z tego powodu szczęśliwa. Więc zacznę od początku. Marcin był miłym chłopakiem, wielkim fanem zespołu Lady Pank, tak się jakoś złożyło, że polubiliśmy się od samego początku, byłam nim zauroczona, uwielbiałam z nim spędzać czas na rozmowach. Pewnego wieczoru słuchając kasety z piosenkami Lady Pank pocałował mnie, to był mój pierwszy pocałunek, motyle wariowały mi w żołądku. Ale niestety tak się stało, że po opuszczeniu szpitala nasza znajomość się skończyła, wielokrotnie chciałam do niego napisać ale jakoś brakowało mi odwagi i tak minęło 7 lat. Pewnego razu szukając na pewnym portalu społecznościowym znajomych odnalazłam Marcina, napisałam do niego, jakie było moje zdumienie kiedy odpisał. Pamiętał mnie, byłam szczęśliwa. Pisaliśmy do siebie codziennie,nawet chciał się spotkać, ale mi zabrakło odwagi. Pewnego dnia zamilkł tak nagle, nie chciałam stracić kumpla na kolejne 7 lat. Postanowiłam do niego napisać, kiedy weszłam na jego profil łzy stanęły mi w oczach bo okazało się, że mój Marcin zmarł w wieku 25 lat, byłam w szoku. Do tej pory nie mogę w to uwierzyć, kiedy słyszę czasami jakąś piosenkę Lady Pank staje mi przed oczami roześmiany Marcin- takim go zapamiętam do końca mojego życia.
Jeśli mogła przekazać mu wiadomość, to byłaby takiej treści: Marcinku pamiętasz jak razem słuchaliśmy piosenki Zawsze tam gdzie Ty. Kiedy teraz ją słyszę mam przed oczami Ciebie i tak zostanie do końca moich dni. Ciebie już tu nie ma ale na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci. Gdybym wiedziała, że Twoja prośba jest ostatnią prośbą spotkałabym się z Tobą. Teraz tego bardzo żałuję, ale wierzę że spotkamy się kiedyś Tam po drugiej stronie i posłuchamy jeszcze raz tej piosenki.

 

Zobacz również:

Kącik porad – czytelnicy pytają, eksperci odpowiadają

Konkursy z nagrodami

Polecane nowości filmowe



Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Jeden komentarz do Opowiedz nam swoją historię – jesienna edycja konkursu!

  1. avatar Daria napisał(a):

    Nareszcie jesteś… Te słowa wyszeptałam mojemu mężowi do ucha, kiedy tulił mnie do siebie najmocniej jak potrafił.
    Kiedy pojechałam odebrać go z lotniska po kilku miesiącach naszej rozłąki, kiedy w końcu wrócił do mnie, do dzieci, do domu. Kiedy obsypywał mnie milionem pocałunków, przez łzy szeptałam, ‚nareszcie…’.
    Moja największa miłość, ojciec moich dzieci, mój przyjaciel, moje wszystko, był za granicą. Wyjechał, żeby polepszyć nasze życie. W tym roku nareszcie wrócił do nas na stałe! Przeokropnie za sobą teskniliśmy, mimo że było to tylko kilka miesięcy rozłąki. Czekałam z niecierpliwoscią na ten dzień, żeby rzucić się w jego ramiona i wyszeptać, ‚nareszcie jesteś’ i już nigdy, przenigdy  go nie wypuścić!

Dodaj komentarz


Aleja handlowa

Body wyszczuplające i modelujące
Modelujące talię, wygładzające linię bioder
Cena:
45 ZŁ
Najlepsza oferta bielizny nocnej
Tylko na bielizna9.com!
Aktywna podstawka do wody
Technologia żywej wody „Living Water Technology”
Cena:
390 zł
Krem z nano złotem i kwasem hialuronowym i ekstraktem z mango
Profesjonalny skład dla pielęgnacji każdego typu cery - wysoka jakość w dobrej cenie!
Cena:
59,00 zł
Bestsellerowa bateria wannowa + zestaw prysznicowy!
Sprawdź najlepszą jakość w najlepszej cenie z 2-letnią gwarancją!
Cena:
68,99 zł
Piękna bielizna na każdy dzień!
Sprawdź na bielizna9.com!

FORUM - bieżące dyskusje

Włosy a ozdoby ślubne
Białe ozdoby są najlepsze, delikatne kwiaty, siateczka, tiara, zależy od typu urody i rodzaju sukienki
Projekt domu gotowy i indywidualny
Gotowe są tańsze, a ja bym wolała mniej na niego wydać, bo...
Urlop na wsi
A ja bardzo dobrze wspominam wakacje jakie spędziliśmy rodzinnie w Bajkowym Zakątku....
Jak dbać o włosy?
Warto zakwaszać włosy po umyciu (woda + ocet jabłkowy), żeby zamknąć łuskę włosa...