„Nie podobam się sobie, jak jestem grubsza”. Szczere wyznanie Doroty Szelągowskiej poruszyło kobiety
dodał: Małgorzata Kopeć
Dorota Szelągowska od lat uchodzi za jedną z najbardziej lubianych osobowości telewizyjnych. Ma dystans do siebie, nie boi się mówić o własnych słabościach i nie kreuje wizerunku kobiety idealnej. Tym razem jej słowa ponownie odbiły się szerokim echem, bo dotknęły czegoś, z czym zmaga się wiele Polek – relacji z własnym ciałem.
„Nie podobam się sobie, jak jestem grubsza”
W czasach, gdy media społecznościowe zalewają nas zdjęcia perfekcyjnych sylwetek i twarzy bez jednej zmarszczki, Dorota Szelągowska zdecydowała się na szczerość. W wywiadzie dla magazynu „Twoje Imperium”, cytowanym później przez liczne media, powiedziała:
„Ciałopozytywność nie polega na tym, że kochamy siebie tylko wtedy, kiedy jesteśmy grube, nieumalowane i mamy siwe włosy. To polega na tym, że kochamy siebie w każdej sytuacji. A jeżeli chcemy schudnąć, jeżeli chcemy się wyrzeźbić, jeżeli chcemy przedłużyć sobie włosy, zrobić sobie ogromne usta i wystające policzki, to jest nasza sprawa”.
Prezenterka przyznała też coś, czego wiele kobiet nie odważyłoby się powiedzieć głośno:
„Nie podobam się sobie, jak jestem grubsza, ale to nie zmienia faktu, że siebie kocham. Tak samo jak nasz partner może nam się podobać w jednej fryzurze bardziej niż w innej, ale to nie zmienia naszej miłości do niego”.
Wyświetl ten post na Instagramie
To nie jest zachęta do perfekcjonizmu
Wypowiedź Szelągowskiej została bardzo dobrze przyjęta przez wiele internautek. Dlaczego? Bo nie wpisuje się ani w narrację: „musisz kochać każdy centymetr swojego ciała”, ani w obsesyjne dążenie do ideału.
Jej słowa pokazują, że można jednocześnie:
- mieć kompleksy,
- chcieć coś w sobie zmienić,
- nie czuć się dobrze w każdym momencie życia,
- a mimo to traktować siebie z czułością i szacunkiem.
To podejście jest znacznie bliższe codzienności większości kobiet niż hasła o nieustannej pewności siebie.
„Mamy wybór, czy będziemy siebie lubić”
Dorota zwróciła uwagę również na coś jeszcze. W tym samym wywiadzie podkreśliła:
„O niewielu rzeczach w życiu możemy decydować. Nie od nas zależy to, jak wyglądamy, ile mamy wzrostu, w jakiej się urodzimy rodzinie. Ale mamy wybór, czy będziemy szczęśliwi, czy nie. Czy będziemy siebie lubić, czy nie”.
Te słowa wielu osobom dały do myślenia. Bo może samoakceptacja nie polega na tym, by codziennie zachwycać się swoim odbiciem w lustrze. Być może chodzi raczej o to, by nie uzależniać poczucia własnej wartości od cyfry na wadze czy rozmiaru ubrań.
Kobieta, która nie udaje idealnej
Szelągowska wielokrotnie podkreślała, że nie chce kreować fałszywego obrazu swojego życia. Nie ukrywa zmęczenia, mówi o trudnościach i nie boi się przyznać, że czasem zwyczajnie ma gorszy dzień.
Być może właśnie dlatego tak wiele kobiet ją lubi. Nie sprzedaje recepty na idealne życie. Nie przekonuje, że zawsze czuje się piękna i pewna siebie.
Mówi coś znacznie bardziej prawdziwego: czasem patrzymy w lustro i nie wszystko nam się podoba. I to też jest w porządku.
Bo kochać siebie nie musi oznaczać zachwytu nad sobą każdego dnia. Czasem wystarczy odrobina wyrozumiałości dla własnych niedoskonałości.
Źródło wypowiedzi: wywiad Doroty Szelągowskiej dla magazynu „Twoje Imperium”, cytowany m.in. przez Pomponik.







