Doomscrolling – cichy złodziej spokoju. Jak się wyrwać z tego nawyku?
dodał: Marta Dudzińska
Jeszcze chwilka, tylko jeden post, jeden nagłówek, jedno wideo – tak zaczyna się doomscrolling. Niby niewinne przeglądanie telefonu, aczkolwiek kończy się poczuciem zmęczenia, napięcia i dziwnego smutku. Bowiem doomscrolling to nie tylko nawyk, lecz mechanizm, który subtelnie wpływa na emocje, myśli i sposób postrzegania świata. W szczególności dotyka kobiet, które często są bardziej wrażliwe na relacje, informacje i społeczne napięcia.
Doomscrolling – czym naprawdę jest
Doomscrolling to kompulsywne przeglądanie negatywnych treści w mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych. To moment, w którym zamiast się zatrzymać, scrollujemy dalej, mimo że czujemy, iż kolejne wiadomości pogarszają nasz nastrój. Psychologowie tłumaczą to zjawisko jako połączenie lęku przed pominięciem ważnych informacji (FOMO) oraz naturalnej skłonności mózgu do zwracania uwagi na zagrożenia. Nasz umysł jest ewolucyjnie zaprogramowany tak, by szybciej reagować na to, co niepokojące, niż na to, co neutralne lub pozytywne. Algorytmy mediów społecznościowych wzmacniają ten mechanizm. Treści budzące silne emocje: strach, oburzenie, smutek generują większe zaangażowanie, dlatego są częściej wyświetlane. W efekcie otrzymujemy nieustanny strumień negatywnych bodźców, który trudno przerwać.
Kobiety są szczególnie narażone na doomscrolling, ponieważ częściej angażują się emocjonalnie w treści dotyczące relacji, zdrowia, bezpieczeństwa i problemów społecznych. Dodatkowo wiele kobiet korzysta z mediów społecznościowych jako przestrzeni porównywania się z innymi, co potęguje napięcie i poczucie niedoskonałości. Doomscrolling nie jest więc oznaką słabej woli. To efekt połączenia biologii mózgu, projektowania platform cyfrowych i współczesnego stylu życia, w którym informacja nigdy się nie kończy.
Dlaczego doomscrolling silnie szkodzi
Najbardziej bezpośrednim skutkiem doomscrollingu jest przeciążenie emocjonalne. Ciągły kontakt z negatywnymi wiadomościami zwiększa poziom stresu, lęku i poczucia bezradności. Z czasem możemy odczuwać zmęczenie psychiczne, drażliwość, problemy ze snem i trudności z koncentracją. Badania pokazują, że osoby regularnie doomscrollujące częściej doświadczają objawów depresyjnych oraz spadku satysfakcji z życia. Mózg, bombardowany zagrożeniami, zaczyna postrzegać świat jako bardziej niebezpieczny, niż jest w rzeczywistości. To zjawisko nazywa się zniekształceniem percepcji zagrożeń.
Doomscrolling wpływa również na relacje. Kiedy jesteśmy stale zanurzeni w telefonie, trudniej nam być obecnymi w rozmowie, w kontakcie z partnerem czy dziećmi. Pojawia się emocjonalna nieobecność, która stopniowo osłabia więzi. Co więcej, nadmiar negatywnych treści obniża poczucie własnej wartości. Porównywanie się z innymi, katastroficzne wizje przyszłości i poczucie, że „świat się sypie”, sprawiają, że trudniej dostrzec własne zasoby i realne możliwości wpływu. Doomscrolling działa zatem jak mentalny fast food, daje chwilowe poczucie kontroli („wiem, co się dzieje”), ale w dłuższej perspektywie osłabia odporność psychiczną.
Współczesne trendy psychologiczne podkreślają, że antidotum na doomscrolling nie jest całkowite odcięcie od informacji, lecz świadome zarządzanie uwagą. Krótsze sesje przeglądania treści, selekcja źródeł i powrót do realnych doświadczeń pomagają odzyskać równowagę między światem cyfrowym a wewnętrznym.
***
Doomscrolling to nawyk, który z pozoru wydaje się niewinny, lecz w rzeczywistości potrafi głęboko wpływać na emocje, relacje i obraz świata. Kobiety, bardziej wrażliwe na treści społeczne i relacyjne, szczególnie odczuwają jego skutki. Warto nauczyć się zatrzymywać scrollowanie nie dlatego, że „trzeba”, lecz dlatego, że nasza uwaga jest jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie posiadamy.
Polecamy również:
![]() |
Wypalenie randkowe: na nasze emocje i relacje |
![]() |
Odpowiedzi AI – kiedy im nie ufać |
![]() |
O sztuce bycia offline w głośnym świecie |



















