Aga Sotor: Nie wszystko złoto – czasem życie musi się rozsypać, żeby wreszcie ułożyło się po swojemu
dodał: Marta Dudzińska
Laurencja miała już gotowy scenariusz na życie. Narzeczony, ślub, rodzinna pracownia florystyczna, znajomy rytm dni. Wszystko wyglądało jak starannie ułożony bukiet – aż do chwili, gdy ktoś jednym ruchem wyciągnął z niego najważniejszy kwiat. Rozstanie okazuje się jednak dopiero początkiem lawiny wydarzeń, bo wkrótce na jaw wychodzi rodzinna tajemnica, a niespodziewany spadek prowadzi Laurencję do Wrzosowych Łąk i domu nad jeziorem.
Aga Sotor bardzo sprawnie wykorzystuje ten moment życiowego przesilenia. Nie robi z Laurencji bohaterki, która po jednej katastrofie nagle staje się nieustraszoną kobietą sukcesu. Pozwala jej pobłądzić, zirytować się, nie wiedzieć, co dalej. Dzięki temu przemiana nie wygląda jak literacka sztuczka, ale jak coś, co mogłoby wydarzyć się naprawdę.
Największą przyjemność daje jednak miejsce, do którego trafia bohaterka. Wrzosowe Łąki mają w sobie coś z azylu i trochę z pułapki. Jest jezioro, dom wymagający nowego życia, małomiasteczkowa społeczność i ludzie, którzy nie pojawiają się wyłącznie po to, żeby ozdobić tło. To właśnie relacje – szczególnie między kobietami – nadają tej historii ciepło. Jednocześnie pod przyjemną powierzchnią czai się pytanie o granicę między ochroną drugiego człowieka a zatajeniem przed nim prawdy. To jeden z ciekawszych tematów powieści.
Sotor pisze lekko, ale nie pusto. Jest tu humor, romans, rodzinne sekrety i odrobina baśniowości, lecz autorka nie próbuje na siłę podkręcać emocji. Nawet przewidywalność części rozwiązań nie odbiera historii uroku, bo jej siła nie leży w pytaniu „co się wydarzy?”, lecz raczej „jak bohaterka sobie z tym poradzi?”. Czytelnicy zwracają też uwagę na płynność narracji i to, że książka dobrze sprawdza się jako komfortowa, niespieszna lektura.
Podoba mi się również pomysł, aby opowieść o nowym początku spleść z motywem kwiatów. Laurencja zawodowo układa kompozycje, dobiera kolory i szuka właściwych proporcji. Życie robi z nią dokładnie odwrotnie – odbiera jej kontrolę i zmusza do przyjęcia tego, czego nie planowała. I właśnie wtedy zaczyna się najciekawsza część jej historii.
Nie wszystko złoto jest powieścią o tym, że nie każda strata jest końcem, a nie każda prawda przychodzi w odpowiednim momencie. Ciepła, kobieca i przyjemnie nieprzesłodzona, ma ten rzadki rodzaj uroku, który nie domaga się wielkich słów. Po prostu zaprasza, by usiąść na chwilę nad jeziorem, posłuchać cudzych historii i zastanowić się, czy przypadkiem własnego życia nie próbujemy zbyt długo układać według planu, który już dawno przestał być nasz.
Od Wydawcy:
Nie wszystko złoto, co się świeci. Prawdziwe szczęście nie zawsze błyszczy, lecz zawsze ogrzewa serce.
Laurencja, florystka w rodzinnej pracowni „Flora”, zawsze marzyła o tym, by stanąć na ślubnym kobiercu i rzucić własnym bukietem. Kiedy traci narzeczonego, wiarę w miłość i zaufanie do najbliższych, świat, który znała, rozpada się na kawałki. Nie spodziewa się, że los zaprowadzi ją do urokliwego domu nad jeziorem i że właśnie tam odnajdzie coś, czego szukała całe życie: prawdziwą siebie.
Trafia do małego miasteczka pełnego uroku, niespodziewanych wyzwań i barwnych postaci. Z nowym biznesem na głowie, niezwykłym kręgiem kobiet, które stają się jej nową rodziną, oraz przy boku pewnego szefa kuchni Laurencja odkrywa, że prawdziwe szczęście często kryje się tam, gdzie najmniej się go spodziewamy.







