Główną bohaterką jest Freya Nakamichi-47, androidka zaprojektowana jako towarzyszka seksualna człowieka. Pech polega na tym, że ukończyła produkcję już po zagładzie gatunku, któremu miała służyć. Jej pierwotne przeznaczenie stało się absurdalnym anachronizmem, a świat, w którym przyszło jej żyć, nie oferuje prostego sposobu na odnalezienie nowej roli. Kiedy konflikt z wpływowym przedstawicielem robotycznej arystokracji zmusza ją do ucieczki, Freya wyrusza w podróż przez Układ Słoneczny. Przyjęcie pozornie zwyczajnego zlecenia kurierskiego wciąga ją w sieć intryg, niebezpiecznych interesów i walki o władzę. Z czasem staje się jasne, że stawką nie jest jedynie powodzenie misji, ale również jej własna niezależność.
Freya jest bohaterką, która wymyka się łatwym ocenom. Nie przypomina wszechwiedzącej agentki ani nieustraszonej wojowniczki, która od początku doskonale rozumie reguły gry. Musi dopiero odkrywać, komu można zaufać, jak działa społeczeństwo i na ile rzeczywiście decyduje o sobie. Jej konstrukcja prowadzi do pytań znacznie poważniejszych niż te związane z technologicznym rozwojem. Czy istota zaprogramowana do spełniania cudzych oczekiwań może samodzielnie określić, czego pragnie? Czy można mówić o wolności, jeśli ktoś inny ma możliwość przejęcia kontroli nad naszym ciałem, umysłem lub decyzjami? I czy własna tożsamość pozostaje autentyczna, kiedy od początku została podporządkowana celom wyznaczonym przez twórcę?
Stross buduje świat, który jest zarazem fascynujący i niepokojąco znajomy. W robotycznym społeczeństwie istnieją niewolnicze czipy, uprzywilejowane elity i korporacyjne zależności. Technologia zmienia formę codzienności, ale nie usuwa starych mechanizmów dominacji. Przeciwnie, pozwala je udoskonalić i uczynić trudniejszymi do przezwyciężenia. W tej perspektywie Dzieci Saturna stają się satyrą na ludzką cywilizację: pokazują, jak łatwo system oparty na nierówności może przetrwać nawet wtedy, gdy jego pierwotni beneficjenci już nie istnieją. Najbardziej gorzka myśl tej powieści brzmi więc nie tyle: maszyny mogą stać się podobne do ludzi, ile raczej: mogą powtórzyć nasze błędy z zadziwiającą dokładnością.
Nie jest to jednak wyłącznie filozoficzny eksperyment ubrany w futurystyczną scenerię. Autor łączy refleksję społeczną z konwencją space opery, thrillera szpiegowskiego i przygodowej opowieści o ucieczce. Podróż Freyi prowadzi przez różne zakątki Układu Słonecznego, a jej kolejne etapy odsłaniają nowe elementy skomplikowanej układanki. Czytelnik trafia w świat pełen osobliwych postaci, technologicznych osobliwości i politycznych rozgrywek, w którym pozory bywają równie niebezpieczne jak jawna przemoc. Stross nie prowadzi jednak odbiorcy zawsze najprostszą drogą. Gęsta terminologia, złożone zależności oraz liczne zwroty akcji wymagają uwagi, a niektóre fragmenty mogą sprawiać wrażenie celowo przeładowanych pomysłami.
Ważnym elementem książki jest także prowokacyjny humor związany z pierwotnym przeznaczeniem Freyi. Autor nie wybiera bezpiecznej, neutralnej formy opowieści o sztucznej inteligencji. Wprowadza temat seksualności, cielesności i podporządkowania, przez co jego wizja przyszłości bywa groteskowa, a momentami celowo przesadna. Ten aspekt może dzielić odbiorców: dla jednych będzie częścią satyrycznej strategii, dla innych okaże się nadmiernie eksponowany i utrudni skupienie się na filozoficznym wymiarze powieści. Warto więc wiedzieć, że nie jest to klasyczna, łagodna opowieść o robotach poszukujących człowieczeństwa. Stross pisze odważnie, nie stroni od tematów dla dorosłych i nie zawsze wybiera subtelność.
Dzieci Saturna warto polecać przede wszystkim miłośnikom science fiction, którzy lubią, kiedy futurystyczna wizja staje się narzędziem do badania współczesnych problemów. To książka dla czytelników zainteresowanych sztuczną inteligencją, autonomią jednostki, społecznymi hierarchiami i granicą między człowiekiem a maszyną. Docenią ją również osoby, którym odpowiadają rozbudowane światy, polityczne intrygi oraz bohaterowie uczący się niezależności w warunkach dalekich od komfortu. Mniej cierpliwi odbiorcy mogą natomiast uznać fabułę za zbyt zawiłą, a prowokacyjny ton – za nierówny.
Najciekawsze w tej powieści jest to, że pytanie o przyszłość maszyn okazuje się pytaniem o nas samych. Jeśli stworzone przez ludzi istoty odtwarzają ich hierarchie, lęki i sposoby sprawowania władzy, trudno uznać, że problem znika wraz z odejściem twórców. Być może prawdziwym dziedzictwem cywilizacji nie są jej wynalazki, lecz wzorce, które przekazuje dalej. Dzieci Saturna to zatem nie tylko kosmiczna przygoda pełna niebezpieczeństw i osobliwych pomysłów, ale także przewrotna opowieść o wolności, której nie da się sprowadzić do samego prawa do istnienia. Trzeba jeszcze zdobyć możliwość decydowania o tym, kim się jest.
Od Wydawcy:
Pierwszy tom cyklu „Freyaverse”. Powieść nominowana do nagród Huga, Locusa, Prometheus.
Ludzkość wymarła w XXIII wieku, pozostawiając po sobie mające dla nich pracować i spełniać ich życzenia androidy. A one, pilni uczniowie swych od dawna nieżyjących panów, stworzyły hierarchiczne społeczeństwo według najgorszych wzorców w dziejach ludzkości: panuje w nim humanoidalna szlachta, a harują robotnicy z chipami niewolniczymi.
Seksbotka Freja Nakamichi-47, zaprojektowana jako konkubina dla gatunku, który już nie istnieje, i jedna z ostatnich przedstawicielek swojego rodu, podejmuje się dostarczenia niebezpiecznej przesyłki z Merkurego na Marsa. Staje się jednak celem dla potężnych i zdeterminowanych humanoidów, które za wszelką cenę chcą zdobyć nie tylko samą przesyłkę, ale i duszę Frei…
Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem #Dom Wydawniczy Rebis
Zobacz również





























































