Stumilowy Las nadal ma swój własny rytm
Najprzyjemniejsze w tej książce jest to, że przygoda nie oznacza tutaj nieustannego pośpiechu. Bohaterowie mogą czegoś szukać, coś odkrywać, wpadać na osobliwe pomysły, ale równie ważne pozostaje to, co wydarza się pomiędzy kolejnymi zdarzeniami. Rozmowa, wspólna wyprawa, drobne zdziwienie czy czyjaś nieoczekiwana reakcja potrafią mieć tu większe znaczenie niż spektakularne wydarzenie.
Riordan dobrze rozumie, że siła Stumilowego Lasu tkwi przede wszystkim w jego mieszkańcach. Prosiaczek pozostaje pełen ostrożności, Kłapouchy ma swój melancholijny urok, Tygrysek wnosi ogrom energii, a Kubuś – właściwą sobie pogodę ducha i szczególną umiejętność patrzenia na świat. Nowe historie pozwalają przyjrzeć się ich charakterom z nieco innej strony, nie odbierając im tego, za co są lubiani.
W książce pojawia się także nowy przyjaciel. To ciekawy zabieg, ponieważ pokazuje Stumilowy Las jako miejsce otwarte – takie, w którym można zrobić przestrzeń dla kogoś nowego, nawet jeśli początkowo nie wiadomo jeszcze, jak ta znajomość się ułoży.
Dużo ciepła, odrobina humoru i dziecięcej filozofii
Opowieści Riordan mają w sobie coś bardzo przyjemnego: nie traktują młodego czytelnika jak kogoś, komu trzeba wszystko wyjaśnić. Humor wynika z charakterów bohaterów i ich sposobu rozumienia świata. Kiedy Kłapouchy odkrywa, że potrafi się uśmiechać, nie trzeba do tego dopisywać wielkiej lekcji o pozytywnym myśleniu. Sama sytuacja wystarcza.
Podobnie jest z Tygryskiem i jego pomysłami czy z Prosiaczkiem, który potrafi zainteresować się czymś, co początkowo wydaje się trochę niepokojące. Dziecko dostaje historię, dorosły może dostrzec w niej dodatkową warstwę – opowieść o odwadze, przyjaźni, ciekawości i akceptowaniu tego, co inne.
To właśnie sprawia, że książka dobrze nadaje się do wspólnego czytania. Można przeczytać jedno opowiadanie przed snem i na tym poprzestać albo zostać w Stumilowym Lesie trochę dłużej. Historie są wystarczająco wyraziste, by zainteresować dziecko, ale nie zostały przeładowane wydarzeniami.
Duch Milne’a bez udawania, że czas się zatrzymał
Jane Riordan pisze w duchu twórczości A.A. Milne’a, co w przypadku tak rozpoznawalnych bohaterów jest zadaniem wymagającym szczególnej ostrożności. Łatwo byłoby zamienić Kubusia i jego przyjaciół w same znaki rozpoznawcze dawnej opowieści. Tutaj ważniejsza pozostaje atmosfera: prostota, łagodny humor, przywiązanie do przyjaciół i przekonanie, że małe rzeczy mogą być wystarczającym powodem do radości.
Polskie wydanie dodatkowo zyskuje dzięki przekładowi Michała i Natalii Rusinków. Ich praca jest istotna zwłaszcza przy tego rodzaju literaturze, ponieważ humor i charakter postaci muszą dobrze zabrzmieć również w języku polskim.
Dla dziecka i dla dorosłego, który chce poczytać razem z nim
„Przygoda w Stumilowym Lesie” szczególnie dobrze sprawdzi się podczas wspólnego czytania. Można po nią sięgnąć wtedy, gdy potrzebna jest opowieść pogodna, ale nie przesłodzona, zabawna, lecz nie hałaśliwa, pełna przygód, a jednocześnie pozwalająca od czasu do czasu po prostu zatrzymać się przy bohaterach.
Jest w niej również coś bardzo bliskiego pierwotnemu urokowi historii o Kubusiu Puchatku: przekonanie, że przyjaźń nie potrzebuje wielkich słów. Czasem wystarczy wspólnie gdzieś pójść, czegoś poszukać, trochę się pomylić, a później wrócić do domu. Dla dziecka będzie to opowieść o kolejnych przygodach ulubionych bohaterów. Dorosły może natomiast odnaleźć w niej subtelne przypomnienie, że codzienność nie musi być ciągłym „Robieniem Czegoś”.
To książka, którą warto mieć pod ręką na spokojne popołudnie albo wieczór. Nie narzuca tempa, nie próbuje być bardziej efektowna, niż trzeba. Pozwala po prostu wejść do Stumilowego Lasu i pobyć przez chwilę z jego mieszkańcami. A kiedy pojawia się nowy przyjaciel, kolejna zagadka czy zupełnie nieoczekiwany pomysł, łatwo przypomnieć sobie, że dziecięca wyobraźnia potrafi znaleźć przygodę naprawdę blisko.
„Przygoda w Stumilowym Lesie” jest więc serdeczną propozycją dla małych miłośników Kubusia Puchatka, ale również dla rodziców i dziadków, którzy chcą czytać razem z dziećmi. Ma w sobie pogodę, łagodny humor i tę szczególną czułość, dzięki której Stumilowy Las od pokoleń pozostaje miejscem, do którego chce się wracać.
Od Wydawcy:
Niektóre dni spędza się na Nicnierobieniu, a inne na Robieniu Czegoś. Można na przykład poszukiwać przygód. Na szczęście o te w Stumilowym Lesie nie trudno.
Prosiaczek wpada na trop hałaśliwego Chrobolota. Ponury Kłapouchy odkrywa, że potrafi się uśmiechać. Tygrysek bierze udział w Brawurowym Łowieniu Przyjaciół, a Kubuś Puchatek szuka klejnotów, które błyszczą tak samo jak miód.
W dodatku w Lesie zjawia się nowy przyjaciel, a to oznacza jeszcze więcej przygód!
Opowiadania zostały napisane i zilustrowane w duchu twórczości A.A. Milne’a, w doskonałym tłumaczeniu Natalii Rusinek i Michała Rusinka.
Książkę polecamy wraz z Wydawnictwem Znak Emotikon
#OdZawszeDlaWszystkich#KubuśPuchatek
Zobacz również




































































