Miliony kobiet smarują tym twarz przed snem. Dermatolodzy biją na alarm
dodał: Małgorzata Kopeć
Miliony kobiet smarują tym twarz przed snem. Trend z TikToka zachwyca jednych, a inni mówią: „to proszenie się o kłopoty”.
Jeszcze niedawno wazelina kojarzyła się głównie z apteczką naszych babć. Dziś wróciła do łask za sprawą TikToka, gdzie filmiki oznaczone hasztagiem #slugging osiągają miliony wyświetleń. Influencerki pokazują wieczorne rytuały pielęgnacyjne, nakładając na twarz grubą warstwę tłustego preparatu. Rano prezentują efekt: skóra ma być gładka, promienna i „jak po drogim zabiegu”.

Jedne kobiety są zachwycone i twierdzą, że wreszcie pożegnały uczucie ściągnięcia oraz przesuszone policzki. Inne alarmują, że po kilku dniach ich cera wyglądała gorzej niż wcześniej. Czy trend z TikToka rzeczywiście jest kosmetycznym odkryciem, czy może kolejną internetową modą, która bardziej szkodzi niż pomaga?
W świecie mediów społecznościowych granica między rzetelną poradą a viralowym eksperymentem bywa wyjątkowo cienka.
Trend z TikToka – na czym właściwie polega slugging?
Nazwa może brzmieć tajemniczo, ale sama metoda jest zaskakująco prosta. Po wykonaniu wieczornej pielęgnacji – oczyszczeniu twarzy, zastosowaniu serum i kremu – na skórę nakłada się cienką warstwę produktu o działaniu okluzyjnym. Najczęściej jest to zwykła wazelina.
Jej zadaniem nie jest nawilżanie skóry w klasycznym rozumieniu. Wazelina tworzy ochronny film, który ogranicza utratę wody z naskórka. Dzięki temu składniki aktywne zastosowane wcześniej mają większą szansę działać skuteczniej, a skóra może odzyskać komfort.
W teorii brzmi to bardzo rozsądnie. W praktyce jednak wiele osób zaczęło traktować slugging jako uniwersalne rozwiązanie dla każdego typu cery.
I właśnie tutaj zaczynają się kontrowersje.
Filmiki na TikToku często pokazują spektakularne efekty już po jednej nocy. Problem polega na tym, że nie widzimy całej historii. Nie wiemy, jaki typ skóry ma dana osoba, z jakimi problemami się zmaga ani czy równolegle nie stosuje profesjonalnych zabiegów dermatologicznych.
Internet uwielbia proste recepty. Pielęgnacja skóry niestety rzadko bywa tak prosta.
Trend z TikToka – dlaczego dermatolodzy apelują o ostrożność?
Specjaliści nie przekreślają całkowicie sluggingu. Wręcz przeciwnie – przyznają, że metoda może być pomocna u osób z bardzo suchą, odwodnioną i podrażnioną skórą. Szczególnie zimą lub po kuracjach naruszających barierę hydrolipidową.
Jednocześnie podkreślają, że nie jest to rozwiązanie dla wszystkich.
Najwięcej wątpliwości budzi stosowanie tej metody przez osoby z cerą tłustą, mieszaną lub trądzikową. U niektórych może pojawić się:
- nasilenie niedoskonałości,
- uczucie ciężkości,
- większa skłonność do powstawania zaskórników,
- podrażnienie wynikające z nieodpowiedniego łączenia kosmetyków.
Kontrowersje wzbudza również coś innego. Coraz więcej młodych osób traktuje TikToka jak gabinet dermatologiczny. Wystarczy kilkunastosekundowy filmik i atrakcyjna twórczyni, aby tysiące osób bez zastanowienia zaczęły powielać ten sam rytuał.
Tymczasem dermatolodzy przypominają, że to, co pomogło jednej osobie, u innej może przynieść odwrotny efekt.
W ostatnich miesiącach podobną popularność zdobyły przecież inne internetowe eksperymenty – smarowanie twarzy łojem wołowym, wcieranie soku z cytryny czy wieloetapowe rutyny składające się z kilkunastu kosmetyków. Nie wszystkie z nich okazały się bezpieczne.
Trend z TikToka – hit pielęgnacyjny czy kolejna internetowa pułapka?
Prawda, jak zwykle, leży gdzieś pośrodku.
Slugging nie jest ani cudownym odkryciem, które odmieni życie każdej kobiety, ani kosmetycznym złem wcielonym. To po prostu jedna z metod pielęgnacji, która może sprawdzić się u wybranych osób.
Największy problem polega na tym, że media społecznościowe uwielbiają skrajności. Albo coś działa spektakularnie, albo jest kompletną katastrofą. Nie ma miejsca na indywidualne potrzeby skóry, cierpliwość czy zdrowy rozsądek.
Wiele kobiet przyznaje jednak, że właśnie dzięki TikTokowi zaczęły bardziej świadomie interesować się pielęgnacją. Czytają składy, poznają działanie składników aktywnych i szukają wiedzy u specjalistów. Być może właśnie to jest największą zaletą takich trendów – rozbudzają ciekawość.
Warto jednak pamiętać, że trend z TikToka nie zastąpi profesjonalnej porady. Jeśli masz cerę problematyczną, zmagasz się z trądzikiem lub przewlekłymi podrażnieniami, najlepiej skonsultować nowe metody pielęgnacji z dermatologiem.
Bo choć internet uwielbia obiecywać szybkie efekty, skóra nie lubi eksperymentów przeprowadzanych pod wpływem chwili.
A Ty? Dałabyś się skusić na noc z wazeliną na twarzy tylko dlatego, że miliony kobiet twierdzą, że to działa? Czy może uważasz, że nie każdy trend z TikToka zasługuje na miejsce w naszej łazience?






