Awans miał być spełnieniem marzeń. Nie wiedziałam, jak bardzo zmieni ludzi wokół mnie
dodał: Iwona Marczewska
Czasami życie narzuca nam zmiany, na które nie wiemy jak zareagować. Uczymy się tego i najważniejsze, aby chcieć odnaleźć się w nowej sytuacji. Historia Anny mówi o tym, jak zmienia się środowisko wokół nas, gdy sukces zmienia układ sił w otoczeniu.
Kiedy dostałam awans w pracy, byłam przekonana, że to jeden z najlepszych dni w moim życiu. Pracowałam na to kilka długich lat, zostawałam po godzinach i brałam na siebie więcej niż inni. W końcu zostałam kierowniczką zespołu, w którym wcześniej byłam „jedną z dziewczyn”. Wydawało mi się, że nic się nie zmieni, poza zakresem obowiązków i pensją. Bardzo się myliłam, bo awans zawodowy zmienił nie tylko moją pozycję, ale też relacje w pracy.

Koleżanki przestały być koleżankami
Na początku wszyscy mi gratulowali, jednak szybko zaczęłam zauważać subtelne zmiany. Pogawędki przy kawie stawały się krótsze, a kiedy wchodziłam do pokoju, rozmowy nagle cichły. Czułam, że przestaję być częścią zespołu, choć fizycznie nadal byłam w tym samym miejscu.
Najtrudniejsze było to, że teraz musiałam podejmować decyzje dotyczące ludzi, z którymi wcześniej się przyjaźniłam. Musiałam delegować zadania, kontrolować wyniki i czasem zwracać uwagę na błędy. Widziałam w ich zachowaniu dystans, a czasem nawet niechęć, której wcześniej nie było.
Jedna z koleżanek, z którą kiedyś byłyśmy bardzo blisko, zaczęła mnie unikać. Inna komentowała moje decyzje za plecami tak, żebym nie mogła zareagować wprost. Zrozumiałam wtedy, że awans zmienia dynamikę relacji i że nie da się tego zatrzymać.
Samotność na nowym stanowisku
Z czasem poczułam coś, czego się nie spodziewałam – samotność. Byłam między zespołem a przełożonymi, ale nie należałam w pełni do żadnej z tych grup. Z jednej strony oczekiwano ode mnie wyników i stanowczości, a z drugiej strony chciałam zachować dobre relacje z ludźmi.
Każda decyzja była analizowana i oceniana, a ja zaczęłam wątpić w siebie. Bałam się, że jeśli będę zbyt miękka, stracę autorytet, a jeśli zbyt stanowcza, stracę ludzi. To napięcie odbijało się na moim samopoczuciu, na psychice. W swojej głowie ciągle analizowałam rozmowy oraz sytuacje.
Relacje ze współpracownikami stały się bardziej formalne, a spontaniczność zniknęła niemal całkowicie. Przestałam być „swoja”, a zaczęłam być „szefową”, nawet jeśli sama nie czułam się gotowa na tę rolę. To był moment, w którym zrozumiałam, że awans to nie tylko sukces, ale też duże wyzwanie emocjonalne.
Nauka bycia liderką
Przełom przyszedł wtedy, gdy przestałam udawać, że wszystko jest w porządku. Zaczęłam rozmawiać z zespołem bardziej otwarcie i przyznałam, że dla mnie to też nowa sytuacja. Nie próbowałam być idealna, tylko autentyczna, co stopniowo zaczęło zmieniać atmosferę.
Wprowadziłam jasne zasady pracy i komunikacji, żeby każdy wiedział, czego się spodziewać. Zaczęłam też częściej słuchać, a nie tylko mówić, co pomogło mi lepiej zrozumieć potrzeby zespołu. Okazało się, że część napięć wynikała z niepewności i braku komunikacji, a nie ze złej woli.
Relacje nie wróciły do tego, czym były wcześniej, ale stały się bardziej dojrzałe. Nie jesteśmy już koleżankami w dawnym sensie, jednak mamy do siebie większy szacunek i zaufanie. Ja z kolei nauczyłam się, że awans w pracy to nie koniec drogi, tylko początek zupełnie nowej roli.
Dziś wiem, że nie da się mieć wszystkiego naraz, bo zmiana stanowiska zawsze coś zabiera i coś daje. Straciłam część dawnych relacji, ale zyskałam nowe kompetencje i większą pewność siebie. I choć ta droga była trudniejsza, niż się spodziewałam, to nie żałuję, że ją wybrałam.
nadesłała: Anna
Każda historia ma znaczenie.
Jeśli chcesz, by Twoja została usłyszana, napisz do nas: [email protected] z dopiskiem MOJA HISTORIA.
Listy można przesyłać anonimowo – czasem opowiedzenie prawdy to pierwszy krok do zmiany.





