w tytule jest o bezplatnych zabiegach leczniczych, a nie o bezplatnych konsultacjach.

ale dobrze, ze wstawiles info o promocji dla emerytow i rencistow.

Weekend z masażem tajskim
obszerne fragmenty relacji z kursu tajskiego Rafala Uryzaja, fizjo z Poznania:
...
W miniony weekend miałem okazję wreszcie wziąć udział w kursie masażu tajskiego. ...

Był to kurs podstawowy masażu tajskiego trwający 32 h podzielony na 3 dni. Zatem szkoliliśmy sie 3 dni od rana do wieczora - taki mały maraton po tajsku.

Kurs prowadziła znana już w Polsce Kanya Krongboon, która jest przesympatyczną osobą, pełną radości i enztuzjazmu w tym co robi.

Można przyrównać Ją do całej filozofii życia w Tajlandii. Według tego co głosi religia buddyjska (główna religia wyznawana przez większość tajów) życie z założenia ma być "Sanuk" czyli przyjemne. Wszystko co nie jest "sanuk" należy przyjmować z pokorą i przeczekać. Zarówno Kanya jak i cały masaż tajski jest "sanuk".

Niektórym wydaje się, że jest to silny masaż, z elementami mocnego stretchingu, tylko dla osób lubiących mocne wrażenia.

Owszem momentami może pojawiać się lekki ból lecz jest on tak przyjemny, że aż miło go poczuć, a ulga którą przynosi jest niezapomniana. Po pierwszym dniu szkolenia czułem się świetnie. O poranku dnia następnego czułem sie tak świetnie, że nie chciało się wstawać z łóżka, jednak wizja kolejnego dnia nauki masażu tajskiego szybko zwyciężyła.

Z mojej perspektywy kurs ten to nie tylko nauka praktyczna. To wiele rozmów które miałem okazję toczyć z Kanya na temat masażu, Tajlandii, filozofii i ogólnie o życiu. Nie było mowy oczywiście o jakiejkolwiek barierze językowej, ponieważ Kanya świetnie mówi po angielsku, a miałem też okazję posłuchać trochę języka tajskiego. ...

Szkolenie było prowadzone właśnie zgodnie ze stylem nauczanym w Wat Pho.

Pierwszy etap pokazów to były uciski wzdłuż charakterystycznych dla tego masażu linii na nogach. Nie są one jakieś wymyślnie skomplikowane i łatwo je zapamiętać, bo przebiegają zazwyczaj wzdłuż obrysu mięśni lub ścięgien. Prowadzą od przyczepów jednej grupy do drugiej itd. Uciskasz dwoma kciukami i tyle. No właśnie. Jak się już tak kilka godzin nauciskałem, to chciałem jechać do domu. Myśleliśmy z kumplami, że to będzie takie tam fiki miki, i tu nas Kanya zaskoczyła.

4

(95 odpowiedzi, napisanych Perfumy i feromony)

naturalne olejki eteryczne z kwiatow moga byc tanim substytutem perfum.

olejki mozna mieszac w dowolnych proporcjach, w zaleznosci od nastroju.

5

(46 odpowiedzi, napisanych Porady specjalistów)

zamiast tabletek z apteki, lepiej tabletke czarnej czekolady. Oprocz magnezu, ma ona rowniez inne mineraly

6

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

w czasie masazu masazysta moze uzyc masci rozgrzewajacych i przeciwbolowych, mozna tez uzywac do samomasazu. Wzmocni to efekt samego masazu.

7

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

srednio to 1zl/minuta, im dluzszy zabieg, to taniej wychodzi za minute.

zabieg masazu za 10zl to 10 minut (troche krotko). Czasami w szkolach masazu oferuja za kilkanascie zl zabiegi wykonywane przez uczniow.

trudno jest porownywac kupno "czegos" z zabiegiem masazu czy kosmetycznym. Jesli stac kogos na 60+ u kosmetyczki, to stac na ~60 u masazysty.

oczywiscie, zawsze jest to indywidualny wybor, kazdy ma inne potrzeby.

Szkolenie masażu tajskiego dla głuchoniewidomych

„Dowiedziałem się, że ma być 10 masażystów z całej Polski z przewodnikami, więc zacząłem intensywnie myśleć, jak tylu głuchoniewidomych nauczyć w trzy dni masażu tajskiego i z lekka obawiałem się „wolnej polki", a nawet „partyzantki", jak to się żartobliwie czasem mówi na kurs, który ma być, żeby był. Ciągnęło mnie jednak coś i już, może to prowadząca Kanya Krongboon - prawdziwa Tajka, a może Anioł Stróż?

Już wkrótce miało się okazać, że ja to i owszem, mam wyobraźni całkiem sporo, ale organizator i prowadzący, mieli więcej, bo nie spotkałem kogoś jadącego do Warszawy po szkoleniu, który by był niezadowolony.

Po naszemu, po europejsku, jak masować, to gdzieś na leżance, kozetka jakaś, żeby tapczan chociaż. A tu na podłodze zasłane materacami, na materacach kocyczki i oto całe wyposażenie na początek do masażu tajskiego. Każdy głuchoniewidomy zajął pozycję siedzącą po turecku, albo jakąś parterową, bo i taki materac zachęca od razu do polegiwania nawet. Zrobiło sie gwarno, każdy gada do swojego przewodnika i odwrotnie, więc 20 głosów co najmniej coś tam sobie jeszcze uzupełnia na jakiejś „mózgowej półce".

W czasie masażu czuje się emanujacy z niej spokój. Idealnie zgrane nacisk dłoni, ruchy całego ciała i oddech. Tylko sie uczyć od mistrza. Masaż tajski jest zupełnie inny od klasycznego w tym, że oszczędza dłonie masażysty. Moja fascynacja masazem Tajskim jeszcze bardziej sie ugruntowała po kursie zaawansowanym. Kaya pokazała, jak różnymi technikami masazu (stopą, łokciem, przedramieniem) mozna osiągnąć pożadany efekt. Bardziej uświadomiłem sobie jak ważna jest kolejność wykonywania masażu do osiągniecie lepszego efektu.

10

(13 odpowiedzi, napisanych Sport i Fitness)

we wroclawiu, oprocz tamarynu, jest jeszcze kilka innych gabinetow masazu tajskiego i jeden gabinet masazu indonezyjskiego.

jest tez wielu indywidualnych masazystow, wlaczajac niewidomych i niedowidzacych, bo kursy masazu tajskiego odbywaja sie regularnie w dolnoslaskim zwiazku niewidomych na grunwaldzkiej

11

(13 odpowiedzi, napisanych Sport i Fitness)

Wizyty w tajskich ośrodkach urody często ocierają się o mistycyzm. Aura niewyobrażalnego spokoju, duch filozofii buddyjskiej niczym mgiełka unoszą się nad obiektami SPA, w których zregenerujemy zarówno ciało, jak i umysł

Przy wejściu wita nas nastrojowa muzyka. Od uśmiechniętej uroczej Tajki otrzymujemy klapki, elegancki szlafrok i jednorazową bieliznę. W powietrzu unosi się aura spokoju, charakterystyczna dla buddyzmu theravada, dominującego na Cejlonie. Po kąpieli w basenie i degustacji herbaty z tamaryndu jesteśmy gotowi na atrakcje SPA. Tajowie uczynili ze SPA sztukę. Każda wizyta w dobrym obiekcie jest ucztą dla ciała, spokojem dla ducha.

Pierwsze SPA w Tajlandii powstały w połowie lat 80. Na początku większość z nich znajdowała się głównie w luksusowych pięciogwiazdkowych hotelach, bo na świecie panowała wówczas moda na wakacje w Tajlandii, a wypoczynek w SPA był synonimem luksusu. W drugiej połowie lat 90. ośrodki SPA niczym grzyby po deszczu zaczęły powstawać w Azji Południowo-Wschodniej. Niemal na każdym rogu ulicy; czy to w wielkich miastach, czy na prowincji można było znaleźć zabiegi SPA pozwalające na natychmiastową regenerację.

Szybko okazało się, że koncepcja rozwoju właśnie tego segmentu turystyki może przynieść krajowi duże zyski i sprawić, że goście, którzy już raz wybrali Bangkok, Phuket czy Hua Hin, powrócą do Tajlandii jeszcze nieraz. Bo to kraj stworzony do tego typu usług. Chodzi o legendarną tajską gościnność, serdeczny sposób bycia i uśmiech, który towarzyszy Tajom na co dzień, wysoką kulturę obsługi klienta i pracowitość. Trzeba jeszcze dodać wspaniały klimat, ciekawą lokalną architekturę, umiejętność dbania o szczegół oraz konkurencyjne ceny.

Nic dziwnego, że dziś tajskie SPA to prawdziwy przemysł. Poza turystami zagranicznymi (obecnie stanowią ok. 70 proc. klienteli SPA w Tajlandii) ta formuła spędzania wolnego czasu przyjęła się również wśród Tajów. Z pewnością do takiego boomu na SPA przyczynił się szybki rozwój tajskich miast oraz potężne zanieczyszczenie powietrza, szczególnie w stolicy.

Zmienił się także tryb życia i odżywiania młodego tajskiego pokolenia. Tygrysy azjatyckie po prostu zaczęły się dusić. Społeczeństwo przyzwyczajone do spokoju, wiejskiego trybu życia w ciągu kilku lat odnotowywało wzrost produktu krajowego brutto o kilkanaście procent. Zwykli ludzie potrzebowali oddechu. Jednym ze sposobów na znalezienie równowagi duchowej i fizycznej stały się częste i krótkie wizyty w ośrodkach SPA.

Jeszcze kilka lat temu specjaliści nie wróżyli tak spektakularnego sukcesu rozbudowanym salonom masażu. Od 2002 roku liczba nowo otwartych obiektów SPA w Tajlandii jednak się podwoiła. W roku 2002 tajskie SPA odwiedziło 3,3 mln osób, a w 2008 r. już 6 milionów. Singapurska spółka Intelligent Spas podaje, że do grudnia 2009 r. w Tajlandii działało 745 oficjalnie zarejestrowanych ośrodków SPA. Szacuje się, że wygenerowały one przychody rzędu 275 mln dolarów. Spośród 300 najlepszych w 2009 r. SPA na świecie aż 28 tajskich otrzymało prestiżowe nagrody od międzynarodowych instytucji zdrowia i urody.

Eksperci najlepiej ocenili obiekty chińskie, singapurskie i właśnie tajskie. Trzy z nich otrzymały złote medale w swoich kategoriach. Wśród laureatów pojawiły się również obiekty z egzotycznych zakątków Buthanu czy Kambodży.

Tajlandia zbiera owoce działań rządowych z lat 90., gdy intensywnie promowano ideę SPA. Na międzynarodowych konferencjach goście zapraszani byli na seanse SPA, sponsorowano ze środków rządowych szkolenia nowej kadry masażystów i terapeutów, przywrócono do życia tradycyjną historyczną szkołę tajskiego masażu. Ponadto ideę Sanare Per Aquam spopularyzowały również światowe gwiazdy muzyki pop, kina czy znane modelki.

Do Chiva-Som, jednego z najbardziej znanych luksusowych kompleksów SPA w Azji, przyjeżdżają np. Victoria i David Beckham i Kate Moss. Tygodniowy pobyt w takim kurorcie to wydatek rzędu 35 tys. zł za osobę na tydzień. Do dyspozycji gości, oprócz bajecznego apartamentu, są m.in. prywatny terapeuta, dietetyk i seria zabiegów. A jest z czego wybierać. Jak żadne inne SPA w regionie, ośrodek Chiva-Som w Hua Hin może się pochwalić możliwością przeprowadzenia ponad 100 różnych zabiegów. Co ważne, nie trzeba wydawać fortuny, by poczuć się jak nowo narodzony.

W niektórych SPA koszt kilkugodzinnego zabiegu porównywalny jest z dwudaniowym obiadem w przeciętnej warszawskiej restauracji, część obiektów, nawet tych luksusowych, dostępna jest również dla klientów, którzy nie są gośćmi hotelu. Choć zakres możliwych świadczeń i zabiegów rozszerza się z roku na rok, z ankiety przeprowadzonej przez Intelligent Spas w czołowych 159 SPA na świecie wynika, że połowa gości wybiera tylko masaż i cały czas pozostaje on najpopularniejszym zabiegiem także przy konstruowaniu pakietów regeneracyjnych.

Prawie połowa ośrodków SPA w Tajlandii nie oferuje zakwaterowania - są to tak zwane daily SPA. Druga połowa podzielona jest na hotele SPA, SPA destinations i SPA resorts. To kurorty, do których goście, głównie biznesmeni, udają się na trwające minimum sześć dni wakacje.

Jai yin, yin - "spokojnie, wyluzuj", z pewnością ten zwrot usłyszymy w salonie SPA. Drewniane tekowe łoże z białymi baldachimami, delikatny powiew morskiej bryzy, bambusowe przepierzenia dla stworzenia intymnej atmosfery i lekki, unoszący się w powietrzu zapach migdałowego kadzidła. Wygodnie leżąc na brzuchu, obserwuję ocean, po chwili, zanim na dobre rozpocznie się zamówiony zabieg, odpływam. Aby tak się poczuć, nie trzeba wcale jechać nad morze ani w góry. Blisko 30 proc. wszystkich tajskich ośrodków SPA znajduje się właśnie w centrum i na obrzeżach Bangkoku. Ich przepięknie zaprojektowane pomieszczenia sprawiają, że czujemy się jak w naturalnych plenerach.

Spośród tajskich masaży warto wybrać tradycyjny nuad boran. To jedna z najstarszych form masażu, która pojawiła się wraz z buddyzmem w Tajlandii 2500 lat temu. Technikę sprowadził tu Jivaka Kumar Bhacca, żyjący w czasach Buddy osobisty lekarz jednego z królów tajskich. Przyjaźnił się podobno z samym Buddą, służąc poradami medycznymi wielu buddyjskim mnichom.

Swego czasu antyczna stolica tajskiego państwa - Ayuthaya - była skarbnicą wiedzy o ówczesnych szkołach masażu. Niestety, podczas najazdu birmańskiej armii większość bezcennych tekstów została spalona. Jednym z ocalałych dokumentów była 60-stronicowa księga masażu tajskiego przechowywana obecnie przy ołtarzu w Wat Pho, jednej ze znanych buddyjskich świątyń. Oprócz tajskiego masażu tradycyjnego, gwarantowanego właściwie w każdym ośrodku, prawie wszystkie SPA oferują aromaterapię, w większości można znaleźć refleksologię oraz liczne terapie oparte na gorących kamieniach czy ciepłym błocie. Koncepcja SPA ewoluuje. Do zabiegów dołącza się obecnie seanse jogi i akupunktury.

[quote=Caroline]Szkoda, bo mój Azor by  reflektował wink[/quote]
gadasz sama z soba?

13

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

fobie, jak przed dotykiem przez inna osobe, to inna kategoria niz skrepowanie czy lek (bo te mozna racjonalnie pokonac)

14

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

nadal pozostanie 4 inne mity.

a niewidomi sa generalnie dobrzy, maja wyczucie i czesto maja dobre wyksztalcenie

15

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

wiekszosc osob nigdy nie miala zabiegu masazu, artykul jest wlasnie dla nich

16

(27 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

Mit pierwszy: Masaz jest zbyt drogi, tylko dla bogatych.

Fakt: Przecietna cena masazu to 60zl/h, im dluzszy masaz, tym cena za minute nizsza. W niektorych czesciach polski ceny juz od 30zl/h - np w mniejszych miejscowosciach turystycznych poza sezonem, gdy placisz z gory za serie masazy. Rowniez szkoly masazu oferuja niskoplatne zabiegi wykonywane przez uczniow, mozna sie tez zglosic jako model na zajecia 100zl/dzien.

Mit drugi: Musisz sie rozebrac do masazu.

Fakt: Zalezy tylko od ciebie jak bardzo (lub jak malo) ubran zdejmujesz. Niektorzy wola zatrzymac bielizne, inni nie, czasami dostaje sie w gabinecie bielizne jednorazowa. Niektore zabiegi masazu, np na krzesle, shiatsu, akupresura, tajski, masaz stop sa wykonywane w luznym ubraniu - gabinet rowniez da ci taki stroj. Cokolwiek wybierzesz, bedziesz przykryty przescieradlem i recznikami.

Mit trzeci: Masaz jest luksusem w spa, nie ma rzeczywistego dzialania leczniczego.

Fakt: Daleko od bycia zamknietym w spa, masaz jest praktykowany w szpitalach, przychodniach lekarskich, centrach sportowych. Moze byc forma relaksacji, ale rowniez oferuje wiele korzysci zdrowotnych - od bolow glowy, miesniowych i stawowych, wysokiego cisnienia krwii, slabego systemu odpornosciowego do oslabienia zwiazanego z rakiem.

Mit czwarty: Masaz musi bolec, zeby byl skuteczny.

Fakt: Masaz nie musi byc bolesny. Niektorzy wola masaz glebokotkankowy czy mocne masaze orientalne, ale bol powinien byc "dobry", "leczniczy", ktory przynosi efekt - w granicach wytrzymalosci klienta. Masazysta bedzie pytal, jak odczuwamy nacisk, w kazdej chwili mozemy tez powiedziec, ze jest za mocno.

Mit piaty: Kazdy moze sie mianowac "terapeuta masazu".

Fakt: Masaz leczniczy jest regulowany prawnie. Technik masazu przechodzi 2200h szkolenia teoretycznego i praktycznego, wielu ksztalci sie dalej na kursach specjalistycznych, nie objetych pragramem szkolnym, np masaze orientalne.

Rowniez biomasazysci (masaz w celach relaksacyjnych, profilaktycznych i biostymulujących) sa regulowani prawnie, choc nieprecyzyjnie - dlatego przy rezerwacji zabiegu mozna pytac o kwalifikacje, ilosc godzin szkolenia, w jakiej szkole i jak dlugie doswiadczenie. Na wiszacych na scianie certyfikatach samemu mozna sprawdzic ilosc wpisanych godzin, nazwe szkoly i date wystawienia zaswiadczen. Do tej grupy nie sa zaliczani masazysci konczacy tylko kurs masazu klasycznego, czesto bardzo krotkiego.

gora do mahometa, czy mahomet do gory?

18

(31 odpowiedzi, napisanych Kuchnia)

warto sprobowac innej diety, jesli uwazasz, ze obecna jest uboga, nieurozmaicona - bo o to chodzi w dobrej diecie, zeby miec wszystkie potrzebne skladniki w odpowiedniej proporcji.

juz przed ciaza warto oczyscic organizm ze zlogow, ktore obciazaja nas, a czasami sa produktami przemiany materii czy toksynami odlozonymi np w tluszczy czy watrobie.

dieta wegetarianska, a nawet weganska, spelniaja oba cele

Ponizej recenzja Jarka z kursy zaawansowanego, ktory wlasnie skonczyl w Krakowie w szkole masazu

"Zaawansowany kurs masażu tajskiego - moja subiektywna recenzja

Witajcie!

W dniach od 2 do 5 lipca odbył się zaawansowany kurs masażu tajskiego. O pierwszym etapie oraz  moich odczuciach, co do szkolenia i jego organizacji, pisałem rok temu. Dzisiaj przychodzi czas na moje subiektywne spostrzeżenia dotyczące drugiego etapu.

Drugi etap jest kursem zaawansowanym przeznaczonym dla tych, którzy ukończyli podstawowe szkolenie.

Podczas kursu poznajemy nowe i alternatywne techniki, których nie było na podstawowym szkoleniu. Gdzie i jak uciskać łokciem, kolanami czy stopą. Jak utrzymywać równowagę i lepiej podczas pracy z większym od siebie pacjentem wykorzystywać własne ciało. Jak rozwijać i w którym kierunku techniki podstawowe. Co i kiedy jest dozwolone a co nie. Całkiem nowe techniki rozciągania mięśni, kręgosłupa.

O ile podczas pierwszego etapu Kanya pokazywała nam i kładła dokładny nacisk na to, gdzie i jak przebiegają linie wg. których wykonujemy masaż tajski, oraz na co zwracać uwagę podczas wykonywania poszczególnych technik, to tutaj mieliśmy do czynienia z różnymi wariacjami i urozmaiceniem owych technik.

Przykładowo jedno z rozciągań, streczingu mięśniowego poznane na kursie podstawowym można wykonać jeszcze na 3 inne sposoby, a każdy z nich jest intensywniejszym w odczuciu dla pacjenta i głębiej działającym na jego mięśnie.Ponad to jak wspominałem doszły też nowe techniki.

Prawdę mówiąc dopiero po drugim etapie doceniłem ten masaż.

Po pierwszym też byłem zadowolony, ale drugi na prawdę zamknął to wszystko w spójną, logiczną całość. Po kursie podstawowym wystarczało technik, by zrobić dobry zabieg, ale ciągle mi czegoś brakowało.

Teraz widzę, że pierwszy etap to była faktycznie podstawa. Ciekawa, inna niż to co do tej pory robiłem, ergonomiczna i praktyczna, ale jednak podstawa. Po drugim etapie tego masażu wiem, że gdy go będę praktykował, to posiądę dobre rozwiązania na wiele problemów, które do tej pory spotykałem u pacjentów.

Kanya kładąc duży nacisk na ergonomię wykonywania technik pokazała nam, jak radzić sobie z cięższym i obszerniejszym od nas samych pacjentem. Sam będąc szczupłym facetem od dawna poszukiwałem takich rozwiązań.

Myślę, że jeżeli ktoś ma pomysł na masaż tajski, to w podstawowym kursie musi przeżyć pierwszy dzień. Jest on zwyczajnie nudny, bo Kanya pokazuje zegarmistrzowska prace na nogach i kursanci uciskają, uciskają, trenują i trenują aż do bólu.

Potem zaczyna się robić ciekawie, bo dochodzą streczingi itd.

W drugim etapie od samego początku jest ciekawie, bo po przećwiczeniu materiału z pierwszego kursu i wyjaśnieniu wszystkich wątpliwości zaczyna się praca ze sprytniejszymi i głębiej działającymi technikami. To jest jak kwiatek, który z rana sam w sobie jest ładny, ale gdy się rozwija i rozkłada płatki by w ciągu dnia łapać dużo światła, dostrzegamy go wtedy w całej klasie. Podobnie jest w sztukach walki. Znając i mając opanowane w stopniu bardzo dobrym 5 uderzeń i 3 bloki możemy czuć się pewnie podczas większości zadym. Jednak, gdy znamy ich o wiele więcej i jesteśmy w stanie przewidzieć, w którym kierunku i jak potoczy się akcja, to jesteśmy lepsi.

Po tym kursie znam więcej technik, z pośród których mogę wybierać sobie jak w supermarkecie i dostosowywać zabieg  wg. potrzeb własnych i pacjenta.

Uważam, że pierwszy etap nie istnieje bez drugiego. By robić ten masaż dobrze należy zrobić dwa etapy. Szczególnie, jeżeli mamy zamiar wykonywać go zawodowo. Potem pozostaje już trening, trening i jeszcze raz trening, bo w tajskim diabeł i jego siła tkwi w szczegółach i precyzji.

Owe szczegóły i precyzja dają terapeucie maksymalny efekt podczas wykonywanej terapii, przy minimalnym lub małym wkładzie siły własnej.

Co do warunków to szkolenie było na sali gimnastycznej. Kursantów 12, z czego 3 osoby niewidome. Pokoje w internacie w tym samym budynku, a wokół nas same restauracje i pizzernie, sklepy spożywcze itd. Po prostu Kraków, Królewska, logistyczny ful wypas i nic tylko się uczyć.

Każdy niewidomy miał swojego widzącego opiekuna, który był też uczestnikiem pierwszego kursu organizowanego w różnych miejscach w Polsce.

Myślę jednak że nawet jeśli niewidomy nie miałby przewodnika, to na kursie, w którym uczestniczyłem, była tak sympatyczna atmosfera, że na pewno nie czułby się zaniedbany, jeżeli chodzi o skorzystanie z wiedzy, którą Kanya nam sprzedawała.

Podczas pierwszego etapu nie mieliśmy tłumacza. Jednak Instruktorka dokładnie krok po kroku wszystko nam pokazywała i w rezultacie okazało się, że nie jest on niezbędny. Uważam jednak, że podczas zaawansowanego kursu powinien być tłumacz. Powody są dwa. Po pierwszym etapie są często niejasności, pytania i prośby o wyjaśnienie szczegółów. Po drugie, sam drugi etap jest tym, którego siła tkwi w rozwinięciu technik i powinny one być dokładnie objaśnione by uniknąć nieporozumień, bo one same w sobie są bardziej precyzyjne, bogatsze i ciekawsze.

Na naszym kursie był tłumacz i na prawdę szkolenie było, jak i sama organizacja logistyczna, na 6.

Kanya bardzo dobrze zna angielski więc nie należy szukać jakiegoś polskiego Taja czy Tajki by się z Nią dogadać. Wystarczy że ktoś dobrze "spika".

Przyznam się, że byłem współorganizatorem tego kursu stąd moje wyczulenie na logistykę. Jestem niewidomy, a poza tym nie lubię niewygód, gdy muszę skupiać się na czymś innym. Warunki więc mieliśmy bardzo dobre, a co za tym idzie mogłem korzystać z wiedzy Kanya ile chciałem. A chciałem o wiele więcej niż na pierwszym, podstawowym kursie.

Nie wiem, jak teraz jest w Kampinosie, bo Kanya z Jankiem zmienili lokalizacje szkoleń i na fotografiach w internecie owe gospodarstwo agroturystyczne faktycznie wygląda o niebo lepiej, ale te wcześniejsze... Kto czytał moją poprzednią recenzję ten wie co i jak tam wyglądało.

20

(44 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta)

rok chinski zaczyna sie dopiero za miesiac.

zdaje sie, ze zle przeczytalas tytul watku i nie rzucilas okiem na jego tresc

21

(44 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta)

kiedykolwiek sa fajerwerki, moje 2 koty wracaja do domu, tu sie czuja bezpiecznie. Dzisiaj, dla odmiany, podziwialy pierwsze platki sniegu. Ostatniej zimy, gdy pierwszy raz napadalo, to bawily sie sniegiem, jakby bawily sie pilka.

w sylwka najlepiej trzymac zwierzaki w domu, gdzie jest mniej halasu i gdzie nasze towarzystwo daje im ukojenie

22

(24 odpowiedzi, napisanych Problemy zdrowotne)

zatrucie lub infekcja organizmu, niewydolnosc nerek (rowniez serca), zmiany hormonalne - powinnas miec badania lekarskie.

Nie odrzucaj opcji uczulenia - mozesz byc uczulona nie na zywnosc, ale na wiele innych rzeczy (chemikalia, kosmetyki).

sprobuj od czasu do czasu manualny drenaz limfatyczny - ale u wykwalifikowanego masazysty, a nie od kosmetyczki, ktora uczyla sie tego tylko przez 5 minut

23

(33 odpowiedzi, napisanych Zwierzęta)

zostawiam, bo sa inni domownicy.

jesli planujesz wziac, to niewiele hoteli przyjmuje psy, rowniez muzea, galerie, zabytki to zakaz wstepu dla zwierzat.

24

(44 odpowiedzi, napisanych Choroby)

[quote=angelcity89]a mi się wydaje, że robią z igły widły.[/quote]
niektorzy tak, niektorzy nie - w kazdym razie w czasie grypy hiszpanskiej w 1919 zmarlo cos 50 mln ludzi, w duzej czesci byli to zdrowi, w pelni sil.

oczywiscie, teraz sa szczepionki, lekarstwa i dobra opieka medyczna - jednak przy duzych ilosciach przypadkow ciezkich szpitale nie beda przyjmowac, bo nie bedzie miejsca. Rownoczesnie z lozkami w szpitalach przygotowywane sa kostnice.

z drugiej strony wirus moze przenosic sie blyskawicznie po calym globie - skanery cieploty ciala na lotniskach wykryja tylko mniejsza czesc zakazonych. Tylko w 30% sa objawy, pozostale 70% jest nosicielem.

zdecydowanie czosnek, cebula, ostra papryka i wszystkie rozgrzewajace przyprawy, bo wzmacniaja uklad odpornosciowy.

ps maski nie dzialaja, dlatego w szpitalach ich nie uzywaja (oprocz zabiegow chirurgicznych), nawet na oddzialch zakaznych.

25

(44 odpowiedzi, napisanych Choroby)

jesli osoba zdrowa, to nie ma potrzeby szczepic sezonowo, natomiast tej zimy warto to polecic wszystkim.

szczepionka przeciw swinskiej jest juz na swiecie (od ponad miesiaca dawana sluzbie zdrowia, brzemiennym i w podeszlym wieku w UK), ale lepiej przejsc grype teraz i uodpornic sie na nia (w anglii od wiosny byly urzadzane przez rodzicow "grypowe party", gdzie dzieci celowo sie zakazaly, zeby uniknac kolejnej, grozniejszej odmiany na jesieni/zima).

sa natomiast watpliwosci, co do samej szczepionki, bo nie przebadana na duzej grupie i nie wiadomo jakie skutki uboczne (ostatnia duza akcja szczepien w latach 70-tych ubieglego wieku w usa, wywolala wiecej szkody, niz pozytku) - sama grypa w 70% nie ma objawow.