Dlaczego wierzymy w półprawdy i bzdury? Mechanizm, który dotyczy nas wszystkich
dodał: Alicja Orlicka
Półprawdy lub prawdy po części są powszechnie stosowaną strategią i wypowiadające je osoby żyją w przekonaniu, że nie robią nic złego, nie biorąc na siebie odpowiedzialności za swoje słowa. Wiele półprawd dostrzegamy w poppsychologicznych treściach, które wszechobecne są w tv, książkach, poradnikach psychologicznych, audycjach radiowych i w internecie. Poppsychologiczne mity dominują w masowej kulturze i odwołują się do dawno odrzuconych teorii.
Profesorowie Scott O. Lilienfeld i Steven Jay Lynn doliczyli się 50 psychologicznych mitów krążących w psychobiznesie. Te przekłamania wpływają na nasze decyzje, kształtują naszą samoocenę i opinie o innych ludziach, obiecują sukces i powodzenie. Brytyjski psycholog dr Steven Briers nazywa psychologiczne półprawdy mieszającymi w głowach bzdurami. O psychomitach wypowiada się także dr Tomasz Witkowski przypominając, że za ich popularnością stoi machina marketingu, a z nią biznes samopomocowy.
Książek promujących pozytywność jest mnóstwo. Pseudocoache przekonują nas, że pozytywne myślenie pozwala na lepsze i dłuższe życie. Według nich optymizm to recepta na dobrostan. Wmawiają, że zmiana sposobu myślenia sprawi, że przyciągniemy do siebie szczęście. Tak się jednak nie dzieje, a osoby tłumiące w sobie smutek, frustrację, lęk wierząc, że optymizmu można się nauczyć, mają po jakimś czasie trudności ze swymi emocjami. Amerykańska biolożka i pisarka Barbara Echrenreich odniosła się do wykorzystywania pozytywności w samoleczeniu. Gdy zachorowała na chorobę nowotworową usłyszała, że pozytywne nastawienie wzmocni jej odporność, co pomoże zwalczyć raka. Barbara, ze względu na swój zawód i mając rozległą wiedzę na temat immunologii, nie zawierzyła poppsychologicznym hasłom. Człowiek w sytuacji choroby musi wykrzyczeć swój ból i gniew, ma prawo do przygnębienia i wmawianie mu, że pozytywne nastawienie sprawi cuda, nie ma racji bytu. By nie potępiać do końca pozytywności należy wspomnieć, że ma ona pewne korzyści: poprawia samopoczucie, wyzwala aktywność ale sam sposób myślenia nie leczy chorób, nie pomoże wydostać się z biedy.
Kolejnym psychologicznym mitem jest przekonanie, że człowiek jest kowalem swojego losu. Każdy z nas żyje w innych warunkach ekonomicznych, każdy miał inny dostęp do edukacji, każdy ma inny charakter, psychikę, odporność, stan zdrowia i wsparcie ludzi. To wszystko wpływa na dojście do miejsca, w którym się jest w życiu. Uwarunkowanie socjologiczne, ekonomiczne, psychologiczne determinują nasz los choć nie przesądzają o nim ostatecznie, bo mamy do pewnego momentu wpływ na swoje życie, a czasem rządzą nim przypadki. Osoba, która dorasta i rozwija się w sprzyjającym jej rozwojowi środowisku, startuje z innego miejsca niż ktoś, kto wyszedł ze środowiska mniej korzystnego dla odniesienia sukcesu. Determinacja nie zawsze przeskoczy wszelkie uwarunkowania i ograniczenia.
Kto z nas nie słyszał powiedzenia : „ Co cię nie zabije, to cię wzmocni”? Oznacza ono, że trudne doświadczenia : traumy, kryzysy, załamania, hartują nas i nasza niemoc zamienia się dzięki nim w siłę. Przeświadczenie, że każde cierpienie rozwija nas jest błędne, tak samo jak błędne jest myślenie, że w trudnych doświadczeniach należy doszukiwać się pozytywów. To, co może wpłynąć na nasz rozwój, naszą odporność psychiczną, to sposób w jaki radzimy sobie z traumami i kryzysami.
Coraz więcej osób poddaje się testom na ADHD. Nie będzie przesadą, gdy napiszę, że wręcz modne stało się dziś diagnozowanie się w tym kierunku. Bycie nadpobudliwym, roztargnionym, z deficytem koncentracji nie musi od razu oznaczać zespołu nadpobudliwości psychoruchowej. Trudności w skupieniu uwagi, nadaktywność nie przesądzają o spektrum ADHD. Szacuje się, że tylko około 3- 5 procent populacji na świecie ma ADHD, dlatego naturalne ludzkie zachowania, które przypisujemy z automatu temu zaburzeniu, nie muszą nim być i najczęściej nie są i nie wymagają terapii.
Kolejną półprawdą czy też ćwierćprawdą jest mówienie : „ Weź się w garść”. Wobec osoby będącej w głębokim kryzysie wręcz nie wolno używać takich słów, gdyż umniejszają one odczuwanemu przez nią bólowi i nie spowodują ulgi w jej cierpieniu. Słowami „ Weź się w garść” nie wesprzemy jej, wręcz spowodujemy u niej poczucie winy, że jest zbyt słaba i brak jej motywacji. Zamiast tego pomocne będzie towarzyszenie tej osobie w jej trudnej sytuacji.
Człowiek daje sobie prawo do powiedzenia wszystkiego, co myśli, tłumacząc sobie, że to jego natura, jego autentyczność, zapominając, że mówienie zawsze tego, co mamy w głowie jest brakiem refleksji nad wypowiadanymi słowami, brakiem wzięcia za nie odpowiedzialności. Chcąc przekazać swą opinię musimy zrobić to tak, by nie naruszyć czyjejś godności, bardzo ważny jest takt i ważenie słów. Szczerość jest ważna, ale umiejętnie trzeba ubrać ją w odpowiednie słowa.
Wymienione wyżej psychologiczne mity, półprawdy, czasem bzdury niekoniecznie są obietnicą lepszego życia ani nie są receptami na nie. Człowiek ma złożoną naturę i wymaga indywidualnego podejścia.





