Tygodniowy jadłospis obiadowy dla całej rodziny – klasyka w domowym wydaniu
dodał: Małgorzata Kopeć
Kiedyś myślałam, że planowanie obiadów na cały tydzień to zadanie tylko dla perfekcyjnych pań domu z notesem w kratkę i lodówką pełną produktów. Dziś, jako kobieta pracująca, która codziennie wraca do domu z głową pełną obowiązków, wiem, że to wcale nie luksus, tylko wybawienie.
Tygodniowy jadłospis pozwala mi uniknąć nerwowych decyzji w stylu „co dziś na obiad?”, a przy okazji dobrze zaplanować zakupy i wykorzystać wszystko, co mam w kuchni. A że lubimy tradycyjną, polską kuchnię, staram się, by na stole pojawiały się znane smaki – czasem w lżejszej, szybszej wersji.

Poniżej przedstawiam mój sprawdzony jadłospis obiadowy dla całej rodziny, który łączy prostotę z domowym smakiem. W każdym dniu jest coś rozgrzewającego, coś dla dzieci i coś, co nie wymaga spędzania połowy dnia w kuchni.
Poniedziałek – klasyka po weekendzie
Po niedzielnych ucztach stawiam na coś lekkiego. Zupa pomidorowa na rosole z wczoraj, z makaronem nitkami, a na drugie – naleśniki z twarogiem i wanilią. Dzieci zawsze jedzą z uśmiechem, a ja lubię to, że pomidorową przygotowuję w kwadrans, bo rosół już czeka w lodówce.
Wtorek – szybki obiad z patelni
Na obiad robię makaron z kurczakiem, szpinakiem i śmietanowym sosem czosnkowym. To jeden z tych przepisów, które wychodzą zawsze. Wystarczy podsmażyć kawałki piersi z kurczaka, dodać mrożony szpinak, czosnek i odrobinę śmietanki – po dziesięciu minutach obiad gotowy. Do tego tarta marchewka z jabłkiem i rodzina zadowolona.
Środa – zupa dnia
To mój dzień z garnkiem. Gotuję krupnik na warzywach i odrobinie mięsa. Rozgrzewa, syci i jest idealny na zimne popołudnia. Lubię zrobić od razu większą porcję – następnego dnia jest jeszcze lepszy. Do zupy podaję kromkę chleba żytniego z masłem i ogórkiem kiszonym – taki powrót do smaków dzieciństwa.
Czwartek – coś włoskiego po polsku
Czwartek to dzień, kiedy wszyscy wracamy późno, więc wybieram spaghetti bolognese. Sos przygotowuję wcześniej – z cebulą, marchewką, czosnkiem i mielonym mięsem. Podgrzanie go to kwestia chwili, a makaron gotuje się sam. Czasem posypuję parmezanem, czasem startym żółtym serem, zależnie od tego, co mam w lodówce.
Piątek – tradycja postna
W piątek króluje zupa jarzynowa z koperkiem i placki ziemniaczane. Dzieci najbardziej lubią te cienkie i chrupiące, ja zaś dodaję do masy startą cebulę i szczyptę majeranku. Jeśli zostanie, następnego dnia podgrzewam w piekarniku – smakują niemal jak świeże.
Sobota – domowy klasyk z duszą
W sobotę staram się ugotować coś, co pachnie całym domem. Zazwyczaj jest to gulasz z łopatki z kaszą gryczaną i buraczkami. Duszę mięso powoli, z cebulą, papryką i odrobiną czosnku. To danie, które nie wymaga ciągłego doglądania – wystarczy zamieszać od czasu do czasu. W tym czasie mogę spokojnie ogarnąć inne sprawy.

Niedziela – smak rodzinnego stołu
W niedzielę, niezależnie od wszystkiego, u nas króluje rosół z makaronem. Gotuję go na trzech rodzajach mięsa, z dodatkiem pietruszki, selera i pora. To aromat, który zawsze kojarzy mi się z dzieciństwem. Na drugie danie często robię kotlety mielone z puree ziemniaczanym i mizerią – klasyka, której nie da się nie lubić. Jeśli zostaną mielone, w poniedziałek lądują w bułce – domowy fast food, który zawsze się przyda.
Kilka moich sprawdzonych porad
-
Planuj z głową – zanim zrobisz zakupy, sprawdź, co już masz w kuchni. Często połowa obiadu kryje się w lodówce.
-
Gotuj raz, jedz dwa razy – rosół może stać się pomidorową, a gulasz świetnie smakuje z makaronem na drugi dzień.
-
Zupy to twój sprzymierzeniec – są tanie, sycące i zdrowe. Możesz je ugotować w dużym garnku i zamrozić porcje na gorsze dni.
-
Nie bój się półproduktów – mrożony szpinak, gotowa mieszanka warzyw czy sos pomidorowy dobrej jakości naprawdę ułatwiają życie.
-
Wprowadź rodzinne rytuały – niech każdy ma swój dzień gotowania lub przynajmniej nakrywania do stołu. To buduje wspólne poczucie domowej codzienności.
Nie udaję, że codziennie mam czas na gotowanie od podstaw. Czasem sięgam po proste rozwiązania, ale staram się, by nawet najzwyklejszy makaron czy zupa miały w sobie odrobinę ciepła i domowego klimatu. Bo rodzinny obiad to nie tylko jedzenie – to chwila, gdy wszyscy siadamy razem, rozmawiamy i choć na moment zapominamy o pośpiechu.









