Od chronicznego przebodźcowania do wewnętrznej ciszy. Historia odzyskanego spokoju w sercu Warszawy
dodał: Redakcja
Dla Anny codzienność była pasmem niekończących się powiadomień, tabel i napiętych terminów. Jako kobieta sukcesu wierzyła, że stres to nieodłączny element jej świata, dopóki jej własny organizm nie powiedział „stop”. To opowieść o tym, jak biomechanika ukojenia stała się dla niej ratunkiem w walce z wypaleniem i jak profesjonalna praca z układem nerwowym pozwoliła jej na nowo poczuć się bezpiecznie.
Anna przez lata funkcjonowała w trybie wysokiej wydajności. W jej świecie siła oznaczała ignorowanie zmęczenia, a wysokie obroty w korporacji były jedynym znanym jej rytmem. To przekonanie, choć dawało wyniki zawodowe, powoli spychało ją na skraj wyczerpania. Ani luksusowe wyjazdy, ani kursy uważności nie potrafiły wyciszyć alarmu, który codziennie wył w jej wnętrzu. Dopiero zrozumienie, że jej ciało potrzebuje somatycznego resetu, stało się drogą do odzyskania sprawczości.

Cena sukcesu i sygnały płynące z ciała
Kariera w stolicy wiązała się z wiecznym pośpiechem i odpowiedzialnością, która nie kończyła się po godzinie 17:00. Dni Anny wypełniały terminy „na wczoraj”, co z czasem przełożyło się na chroniczną bezsenność i nieustanne napięcie mięśni. Opisywała to jako stan bycia „zamkniętą w szklanej kuli” – była obecna, ale emocjonalnie odcięta od świata i samej siebie. Dziś wie, że jej układ nerwowy był w stanie ciągłego czuwania, rozpaczliwie potrzebując sygnału o bezpieczeństwie.
Mimo stabilizacji finansowej, Anna czuła wewnętrzną pustkę. Tradycyjne metody relaksu, jak masaże czy suplementacja, okazywały się niewystarczające na specyficzne uczucie „zamrożenia” somatycznego. Przełom nastąpił, gdy trafiła na publikacje dotyczące neurobiologii dotyku. Dowiedziała się z nich o zjawisku „głodu skóry” i o tym, że organizm potrzebuje fizycznego potwierdzenia spokoju, aby wyłączyć reakcję stresową. To doprowadziło ją do miejsca, które zdefiniowało jej podejście do zdrowia na nowo.
Przełomowa metoda i biomechanika ukojenia
Początkowo Anna odczuwała opór przed nowym podejściem, jednak profesjonalizm, który reprezentuje Krzysztof Rozenfeld, szybko rozwiał jej obawy. W miejscu takim jak Instytut Przytulania odkryła, że praca z bliskością może być precyzyjnie zaprojektowaną sesją somatyczną, pozbawioną jakichkolwiek podtekstów, a opartą na rygorystycznej etyce.
To właśnie tam Anna poznała mechanizm, który założyciel projektu Instytut Przytulania nazywa biomechaniką ukojenia. Dowiedziała się, jak statyczny i bezpieczny kontakt wpływa na obniżenie poziomu kortyzolu oraz stymulację nerwu błędnego.
Więcej o naukowych aspektach tego procesu i badaniach nad dotykiem można przeczytać w specjalistycznym artykule o neurobiologii stresu, który dla wielu osób staje się pierwszym krokiem do zrozumienia własnych potrzeb. Dla Anny był to moment olśnienia – przypomniała sobie, jak to jest być osobą spokojną i obecną.
Podczas sesji w „bezpiecznym kontenerze”, opartym na zasadzie Ask and Wait, Anna poczuła, jak puszczają blokady budowane przez lata. Pozwoliła sobie na chwilę, w której nie musiała o nikogo dbać ani spełniać żadnych oczekiwań. To doświadczenie pozwoliło jej wrócić do zawodowych obowiązków z nową, zdrowszą energią i świadomością własnych granic.
Somatyczna wolność jako nowy standard życia
Dziś Anna patrzy na dbanie o siebie przez pryzmat biologii, a nie luksusu. Rozumie, że jej układ nerwowy jest fundamentem wszystkiego, co robi. Krzysztof Rozenfeld, który od 4 lat rozwija tę tematykę w Polsce, stworzył przestrzeń będącą realnym wsparciem dla przebodźcowanych mieszkańców miast.
Anna nie żałuje decyzji o poszukiwaniu pomocy w Instytucie. Twierdzi, że najtrudniejszy był pierwszy krok i przyznanie przed samą sobą, że potrzebuje wsparcia somatycznego. Dla osób szukających głębokiego wyciszenia, którego nie dają standardowe metody, jej historia jest dowodem na to, że ciało zawsze wie, dokąd iść, jeśli tylko damy mu szansę. Szczegółowe zasady pracy i ofertę sesji regeneracyjnych można znaleźć na stronie projektu Instytut Przytulania, gdzie Krzysztof Rozenfeld przybliża swoją misję budowania bezpiecznych relacji.











