Dlaczego zimą mamy ochotę na konkretne smaki? Psychologia comfort food
dodał: Małgorzata Kopeć
Zimą niemal wszyscy obserwujemy u siebie podobny schemat: częściej myślimy o ciepłych posiłkach, ciągnie nas do potraw bardziej sycących, aromatycznych, lekko słodkich lub wyraźnie doprawionych. Sałatki schodzą na dalszy plan, a ich miejsce zajmują zupy, pieczone warzywa, gulasze, kasze i dania, które „otulają” od środka. To nie brak silnej woli ani kulinarna zachcianka. To naturalna reakcja organizmu na zimowy czas.
Z perspektywy dietetycznej i psychologicznej zimowe smaki są odpowiedzią na kilka jednoczesnych potrzeb: biologicznych, emocjonalnych i środowiskowych.

Ciało szuka ciepła, mózg – bezpieczeństwa
Gdy dni stają się krótsze, a temperatury spadają, organizm zużywa więcej energii na utrzymanie ciepłoty ciała. Naturalnie rośnie więc apetyt na potrawy, które dostarczają energii, są ciepłe i długo sycą. Dodatkowo zimą spada poziom serotoniny – hormonu dobrego nastroju – co sprawia, że podświadomie szukamy jedzenia kojarzącego się z komfortem, domem i spokojem.
Comfort food nie musi oznaczać ciężkich, przetworzonych dań. W swojej najzdrowszej formie to jedzenie, które:
-
rozgrzewa,
-
stabilizuje poziom cukru we krwi,
-
daje poczucie sytości,
-
przywołuje dobre skojarzenia.
To właśnie dlatego zimą tak dobrze smakują nam potrawy, które znamy z dzieciństwa lub kuchni naszych babć.
Zimowa mądrość lokalnych produktów
Warto pamiętać, że nasza tradycyjna kuchnia nie powstała przypadkowo. Warzywa dostępne zimą na lokalnych straganach – buraki, marchew, ziemniaki, seler, pietruszka czy natka – idealnie odpowiadają na potrzeby organizmu w chłodnych miesiącach.
Buraki wspierają krążenie i odporność, marchew dostarcza beta-karotenu ważnego dla skóry i błon śluzowych, ziemniaki są lekkostrawnym źródłem energii, a natka pietruszki to prawdziwa bomba witaminy C, której zimą szczególnie potrzebujemy.
Wybierając lokalne produkty:
-
odciążamy układ trawienny,
-
dostarczamy organizmowi składników zgodnych z porą roku,
-
wspieramy odporność w naturalny sposób.
Smaki, które uspokajają układ nerwowy
Zimą szczególnie dobrze działają potrawy:
-
gotowane, duszone i pieczone,
-
lekko słodkie (np. marchew, buraki),
-
bogate w przyprawy korzenne, czosnek, imbir, majeranek czy tymianek.
Takie połączenia nie tylko rozgrzewają, ale też sygnalizują mózgowi poczucie bezpieczeństwa. To jeden z powodów, dla których gorąca zupa czy pieczone warzywa potrafią poprawić nastrój skuteczniej niż niejeden suplement.
Trzy rozgrzewające przepisy na zimową odporność
1. Krem z pieczonych buraków i marchwi z imbirem
Buraki i marchew upiec z odrobiną oliwy, czosnku i tymianku. Następnie zmiksować z gorącym bulionem warzywnym, dodać starty imbir i odrobinę soku z cytryny. Zupa działa rozgrzewająco, wspiera odporność i poprawia krążenie.
2. Ziemniaki duszone z czosnkiem, natką i olejem lnianym
Ugotowane ziemniaki delikatnie podsmażyć lub poddusić z czosnkiem i majerankiem. Po zdjęciu z ognia dodać olej lniany i świeżą natkę pietruszki. Proste danie, które daje sytość i dostarcza cennych kwasów omega-3.
3. Gulasz warzywny z korzeniem pietruszki i soczewicą
Na bazie cebuli, czosnku, marchwi, pietruszki i czerwonej soczewicy. Doprawiony kuminem, papryką i liściem laurowym. Idealny na zimowe dni, gdy organizm potrzebuje stabilnej energii i ciepła.
Jedzenie zimą to forma troski o siebie
Zima nie jest czasem restrykcji, lecz uważności. To moment, w którym warto słuchać sygnałów płynących z ciała i odpowiadać na nie mądrze, bez poczucia winy. Ciepłe, lokalne, dobrze doprawione posiłki nie są kulinarną słabością – są naturalnym sposobem dbania o zdrowie, odporność i równowagę psychiczną.
Gdy zimą pozwalamy sobie na jedzenie, które naprawdę nas odżywia i uspokaja, wspieramy nie tylko ciało, ale i emocje. A to jedna z najważniejszych form profilaktyki zdrowia, o której wciąż mówi się zbyt rzadko.

mgr Iwoną Kowalską, dietetykiem klinicznym, specjalistka w zakresie żywienia probiotycznego i zdrowia jelit










