„Kulinarna Wiola. Najlepsze przepisy” – recenzja

7 sierpnia 2021, dodał: Iwona Marczewska

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Zapachniało w całym domu, a moja krzątanina w kuchni zaintrygowała domowników. Pochłonięta siekaniem, gotowaniem, smażeniem i mieszaniem z zaskoczeniem stwierdziłam, że przygotowanie obiadu zajęło tylko chwilę. Nie przypuszczałam, że po powrocie z pracy można tak szybko przyrządzić coś tak dobrego. Wszystko za sprawą pewnej sympatycznej Pani Wioli, ale po kolei…

Wpadła mi w ręce kolorowa nowość od Wydawnictwa RM – książka kucharska „Kulinarna Wiola. Najlepsze przepisy”. Nie wiem, którymi facebookowymi ścieżkami chodziłam, że nie natknęłam się wcześniej na profil autorki, Wioli Wójcik, który prowadzi pod tą samą nazwą, co tytuł książki. Ta przesympatyczna, uśmiechnięta kobieta tak już namieszała, że niebawem będzie miała czterysta tysięcy obserwujących w mediach społecznościowych.

Dlaczego jej kuchnia ma tylu fanów? Odpowiedź znalazłam sięgając po książkę. Środek tygodnia, wracam z pracy i mimo pełnej lodówki nie mam pomysłu na obiad. Przeglądam przepis po przepisie i zaczyna do mnie docierać, że wszystkie dania, na które patrzę, są apetyczne, domowe, proste w wykonaniu, ich przygotowanie nie wymaga wiele czasu, a składniki są najbardziej podstawowe, jak tylko się da i właściwie to mam je wszystkie w kuchni. Szybko decyduję się na danie główne i wybieram deser. Klopsiki wychodzą perfekcyjne, sos jest cudowny, a serowe placuszki rozpływają się w ustach. I to jest właśnie kulinarny sekret popularności Wioli – potrawy, w których można się rozsmakować i których przygotowanie nie jest trudne ani czasochłonne.

Gotowanie nie jest moją mocną stroną, ale apetyt już tak, dlatego długo walczyłam w swojej kuchni o to, żeby coś zaczęło się udawać. Książka „Kulinarna Wiola” to zbiór najlepszych przepisów do bezstresowej nauki gotowania. Naprawdę. To książka idealna dla początkujących, dla tych, którym do tej pory nie wychodziło, dla tych, którzy nie mają czasu albo im się nie chce… Zapewniam, że nie będą nią rozczarowane również wprawione w kuchennych bojach panie domu i nie będą zawiedzeni smakosze tradycyjnej kuchni. Ta książka nie będzie tylko ozdobą na półce. Będzie często leżeć na kuchennym blacie podczas przygotowywania posiłków.

Zupy, dania mięsne, rybne i wegetariańskie, sałatki, surówki, desery i wypieki, pieczywo i różnego typu smarowidła do niego – oto co znajdziemy na niemal dwustu barwnych stronach. Własnej roboty serek topiony lub twarożek z jogurtu? Nic prostszego! Drożdżowe rogaliki i ciasta do kawy? Sprawdzone, wychodzi! Krem z białych warzyw, schab w sosie cebulowo-musztardowym z karmelizowaną marchewką polecają się jako dania główne  i na dokładkę…

Podczas korzystania z książki nasuwa mi się jeszcze kilka pozytywnych spostrzeżeń. Na pewno jest to kuchnia bardzo ekonomiczna i odpowiednia dla zabieganych, tęskniących za prawdziwym obiadem w zastępstwie tego z torebki. Proste, łatwo dostępne i niedrogie składniki, które znajdziemy w absolutnie każdym sklepie, a efekt taki, że niejedna z potraw może zająć honorowe miejsce podczas uroczystego obiadu. Plus dla Wydawcy za druk na solidnym, wytrzymałym papierze. Można śmiało wertować strony przy pichceniu bez obawy o zniszczenie kartek. Fotografie bogato ilustrujące całe książkowe menu nie wyglądają na przerobione dziesiątkami filtrów, ani sztucznie upiększone czy podrasowane kolorami. To zdjęcia, jakie moglibyśmy zrobić samodzielnie wysyłając przepis siostrze, przyjaciółce, czy koleżance z pracy.Przedstawiają takie jedzenie, jakie będziemy mieć na talerzu. Porcje są rodzinne. Single powinni użyć odpowiednio mniejszej ilości składników, chociaż właściwie… te dania tak naprawdę kuszą, żeby zjeść dokładkę.

Autorka książki praktykowała gotowanie pod okiem swojej mamy, babć i ciotek – i jak sama przyznaje, nie zawsze jej się wszystko udawało – pewnych rzeczy trzeba się nauczyć. Daje się zauważyć ten element wielopokoleniowej tradycji, który zanikając we współczesnym świecie doprowadził do tego, że wiele kobiet ma problem z przezwyciężeniem w sobie przekonania: „ja nie umiem gotować”. Kiedy otwiera się książkę na wybranym przepisie, można niemal poczuć, jakby ktoś krok po kroku, z cierpliwością i spokojem uczył nas cennej sztuki gotowania i znikał w momencie, w którym dom wypełnia się aromatem pysznego jedzenia. Chyba wszyscy znamy przepisy na topowe potrawy z polskich stołów, a jednak większość gotujących ma jakieś swoje sposoby na każdy z nich. Tak jest również w przypadku Kulinarnej Wioli, która dzieli się z nami sekretami swojej kuchni i zaprasza do stołu.

Iwona

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa RM – można kupić ją TUTAJ

Share and Enjoy !

0Shares
0 0





Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Nadwaga i otyłość u dzieci
Zamiast lekcji wychowawczej powinna być nauka zdrowego odżywiania, bardzo praktyczna w dzisiejszych czasach...
jak pies z kotem
Myślę, że niewielki, choć np. w sytuacjach agresji pies może chcieć bronić...
Duże akcje promocyjne w sieci
Warto szukać promocji w dużych e-sklepach, im się nie opłaca trzymać towaru w...
Zabawa na weselu bez osoby towarzys…
Wolałabym nie iść wcale, niż iść sama i kiepsko się z tym czuć...