Ilona Gołębiewska: Dom o zapachu chleba – ciepła opowieść o bliskości, pamięci i rodzinnych więziach
dodał: Marta Dudzińska
Są zapachy, które potrafią przywołać cały świat, choć przez lata wydawało się, że dawno o nim zapomnieliśmy. Wystarczy woń chleba wyjętego z pieca, ciepło kuchni w chłodny dzień albo znajomy głos dobiegający z sąsiedniego pokoju, aby zwyczajna chwila nabrała szczególnego znaczenia. W „Domu o zapachu chleba” Ilona Gołębiewska z wyczuciem przywraca wartość takim drobiazgom. Jej powieść czyta się nie tylko dla emocji, ale również dla tej trudnej do uchwycenia bliskości, której tak często brakuje w codziennym pośpiechu.
Najpiękniejsze w tej historii jest to, że nie trzeba szukać w niej wielkich słów, aby odnaleźć rzeczy ważne. Czułość ujawnia się w drobnych gestach, troska nie potrzebuje uroczystych deklaracji, a obecność drugiego człowieka potrafi znaczyć więcej niż najstaranniej dobrane pocieszenia. Autorka kieruje uwagę ku relacjom, które tworzą się przez lata, dojrzewają razem z nami i nie zawsze są łatwe. Bliskość nie oznacza przecież życia bez nieporozumień. Czasem wymaga cierpliwości, czasem odwagi, a niekiedy zgody na to, że nie wszystko da się naprawić od razu.
W tej prozie jest szczególna łagodność, ale nie taka, która odwraca wzrok od trudnych emocji. Przeciwnie, ciepło sąsiaduje tu z niepokojem, a poczucie bezpieczeństwa nie usuwa wszystkich pytań. Dzięki temu opowieść nie zamienia się w pocztówkę z idealnego świata. Przypomina raczej prawdziwe życie, w którym szczęście i smutek nieraz siedzą obok siebie przy tym samym stole. Można się wzruszyć, można zatrzymać na chwilę przy własnych wspomnieniach, można też odnaleźć w czytanych stronach coś z osobistych doświadczeń, nawet jeśli przybrały zupełnie inną postać.
Tytułowy zapach chleba ma w sobie coś pierwotnego i kojącego. Przywołuje czas, kiedy dom kojarzył się z ciepłem, a najprostsze czynności miały własny rytm. Chleb nie potrzebuje ozdób ani wyszukanej oprawy. Wystarczy kromka, masło i chwila spokoju, by poczuć, że nie każda przyjemność musi być wyjątkowym wydarzeniem. Podobnie jest z domowym szczęściem: często składa się z rzeczy, których nie fotografujemy i o których nie opowiadamy innym, choć właśnie one budują nasze poczucie zakorzenienia.
Ilona Gołębiewska pisze o emocjach w sposób, który pozwala czytelnikowi wejść w tę atmosferę bez pośpiechu. To lektura dla osób ceniących literaturę obyczajową skupioną na człowieku, jego potrzebie miłości, pamięci i przynależności. Nie trzeba szukać w niej wyłącznie rozrywki ani oczekiwać, że każda strona przyniesie zaskoczenie. Jej wartość tkwi również w sposobności, by na moment odsunąć codzienne sprawy i wsłuchać się w to, co zwykle zagłuszają obowiązki.
Po zamknięciu książki zostaje myśl, że dom nie zawsze jest miejscem, które można wskazać na mapie. Niekiedy mieści się w pamięci, w zapachu znanym od dzieciństwa, w czyjejś gotowości do wysłuchania nas bez oceniania. Czasem trzeba długo dorastać, aby zrozumieć, jak wiele znaczą te niepozorne elementy codzienności. „Dom o zapachu chleba” przypomina o nich z delikatnością, która nie potrzebuje przesadnego sentymentalizmu. To ciepła, pełna emocjonalnej bliskości propozycja dla czytelniczek i czytelników, którzy lubią wracać do opowieści dających wytchnienie, a zarazem skłaniających do refleksji. Bo są wspomnienia, które nie blakną, i takie miejsca, do których wraca się nie dlatego, że wszystko było w nich doskonałe, lecz dlatego, że można było być sobą.
Od Wydawcy:
Rodzina, która zostaje wystawiona na próbę.
Decyzje, które odmieniają losy pokoleń.
Tajemnice, które rzucają nowe światło na przeszłość.
Ilona Gołębiewska wciąga czytelników w pełną emocji opowieść o rodzinie Złotowskich, która mierzy się z odkrytym nagle sekretem, trudnymi decyzjami i historią, o której nie miała pojęcia.
Pośród zapachu wypiekanego chleba, trzaskającego w kominku ognia i zimowej aury siostry Złotowskie znów są razem, jakby czas na chwilę się zatrzymał. Hania chce powołać fundację, łącząc historię Starego Młyna z tym, co dopiero nadejdzie. Marysia spodziewa się narodzin upragnionej córki. Nadia odkrywa tajemnice ukryte głęboko w historii własnej rodziny, a Tośka staje przed jednym z najważniejszych wyborów w życiu. Wszystkie też oczekują na przyjazd redaktora Aleksa Rozmana z programu Zachwyt kontrolowany, który ma nagrać odcinek o Starym Młynie.
Kiedy wydaje się, że przed nimi są już tylko dobre chwile, niespodziewane wydarzenia wystawiają ich miłość, odwagę i rodzinne więzi na najtrudniejszą próbę. Dawne sekrety wracają ze zdwojoną siłą, a lęk o najbliższych sprawia, że wszyscy muszą odpowiedzieć sobie na pytanie: czym naprawdę jest dom i co daje człowiekowi siłę, by przetrwać bolesne momenty?
Wzruszająca opowieść o miejscu, do którego zawsze się wraca, i ludziach, którzy pokazują, że największym skarbem są więzi budowane przez pokolenia.



