URODA I ZDROWIE

Henna – kosmetyk nie tylko do włosów

26 grudnia 2019, dodał: annaszu

 

 

Henna (lawsonia bezbronna) jest wiecznie zielonym krzewem, rosnącym w ciepłym klimacie. Zwykle kojarzy się wyłącznie z naturalną rudą, brązową lub czarną farbą do włosów. W zależności od wieku rośliny oraz jej części (liście, kwiaty, owoce, korzenie) jego stężenie i uzyskane odcienie są  różne. Do farbowania używa się głównie korzeni rośliny i jej liści. Najlepsze do tego celu są rośliny mające nie więcej niż 5 lat. Liście henny zbiera się, suszy i mieli uzyskując zielony proszek. Jeśli liście są młode, końcowym produktem jest henna zielona, z której uzyskuje się kolor czerwony z lekko żółtym odcieniem. Starsze liście dają kolor intensywnie czerwony. Kwiatów i owoców henny używa się głównie do produkcji perfum.

FDA (Food and Drug Administration) w Stanach Zjednoczonych uznaje hennę jako naturalny środek do farbowania włosów. Nie wydała  jeszcze zezwolenia na używanie henny do zdobienia skóry. A takie jej zastosowanie też znane jest od wieków.

Na początek zajmiemy się więc tym, jak uczynić nasze włosy lśniącymi i jedwabistymi, a spojrzenie głębszym.

Henna poprawia wygląd włosów, także tych zniszczonych środkami chemicznymi. Dzięki lawsonowi, który działa na skórę głowy i torebki włosowe lekko ściągająco, zapobiega ich wypadaniu. Jest środkiem naturalnym, nie zawiera amoniaku, w odróżnieniu od innych farb. Do pewnego stopnia usuwa łupież, reguluje pracę gruczołów łojowych znajdujących się w skórze głowy i chroni przed niszczącym działaniem UV.

Jest dosyć prosta i bezpieczna w użytkowaniu, dlatego można ją stosować nie wychodząc z domu. Postępujmy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Z reguły będziemy sproszkowaną hennę mieszać z wodą, a gotowy do użycia preparat powinien mieć konsystencję gęstej pasty. Pamiętajmy też, że nie jest to typowa farba do włosów. Raczej środek, który nadaje refleksy, ewentualnie pogłębia i ożywia kolor, wzmacniając ich naturalny odcień. Nie jest więc rozwiązaniem dla kobiet (a czasem też mężczyzn), którzy chcą radykalnie zmienić swój wygląd. Można ją stosować do każdego koloru włosów, najlepsze efekty osiąga się od ciemnoblond do czarnych. Henna przyciemnia i nadaje ciepłe, złotobrązowe, rude, czerwonawe i kasztanowe refleksy.

Pierwszym krokiem do farbowania jest cierpliwość. Henna jest środkiem naturalnym, w związku z tym przyjmowanie się nałożonego koloru trwa dwie do czterech godzin. Im dłużej potrzymamy ją na głowie, tym intensywniejszy i ciemniejszy odcień uzyskamy. Czas farbowania zależy również od koloru włosów. Jasne potrzebują go mniej, ciemne więcej, jednak czas zawsze wpływa na intensywność zabarwienia. Henna pokrywa pierwsze siwe włosy, jednak nie jest polecana do włosów całkiem białych, gdyż może je zabarwić na kolor marchewkowy. Jeśli chcemy ufarbować włosy na brązowo, to należy zmieszać hennę z indygo. Jest to tzw. henna perska, która daje czarno – granatowy kolor. Dla uzyskania innych kolorów, henna jest mieszana również z solami metali, kawą ( która nadaje kolor orzechowy ), czy nawet czerwonym winem.

Hennę nakłada się na włosy wilgotne, umyte, wcześniej nie farbowane. Aby nie mieć czerwonawej szyi, czoła  i rąk, w trakcie kontaktu z barwnikiem dobrze jest włożyć rękawiczki, a skórę wokół włosów i uszu nasmarować tłustym kremem. Po nałożeniu henny, (najlepiej pędzlem) od nasady po końcówki, głowę należy owinąć, by włosy pozostawały wilgotne. Po wymaganym czasie głowę trzeba spłukać i umyć szamponem, by pozbyć się resztek henny. Uzyskany kolor zależy też od ilości użytej henny, więc nie bójmy się przesadzić. U osób, które mają włosy odporne na farbowanie, całą operację można powtórzyć kilkakrotnie. Henna nie niszczy włosów i pozostaje tylko na ich zewnętrznej warstwie.

Kiedy już zmyjemy hennę z włosów, spojrzymy w lustro i o zgrozo, ujrzymy marchewkowy kolor albo co gorsza coś przypominającego zieleń, nie  wpadajmy w panikę. Przełóżmy spotkanie z przyjaciółmi na dzień następny i… po prostu połóżmy się spać. Tak henna jak i indygo potrzebują czasu na utlenienie się. Rano efekt będzie imponujący.

Jeśli porannym koszmarem jest dla Ciebie wystawanie przed lustrem i ciągłe spoglądanie na zegarek, czy ze wszystkim zdążysz, możesz skorzystać z makijażu z henny. Jest to skuteczna ucieczka od codziennego malowania rzęs czy poprawiania brwi. Henna jest znanym i naturalnym sposobem na wzmocnienie oprawy oka.

Można wykonać zabieg w domu – przynajmniej jeśli chodzi o brwi, jeśli chodzi o rzęsy lepiej udać się do profesjonalnej kosmetyczki. Po dwudziestu minutach mamy piękny makijaż, który utrzyma się nawet do dwóch miesięcy. Zalety? Bardzo dobrze sprawdza się latem, kiedy normalne kosmetyki nie radzą sobie ze słońcem. Jest wodoodporny, więc możemy spokojnie skorzystać z kąpieli w basenie, morzu czy czystym jeziorze. Nie rozmazuje się także w momencie, gdy niechcący potrzemy oczy. Tutaj także mamy wybór, jeśli chodzi o kolor. Czarna henna dobrze sprawdza się na rzęsach, na brwiach często lepiej wygląda brąz, a jeśli mamy jasne włosy, dostępne są też różne odcienie grafitu, szarości, czy nawet fioletu.

Jeśli zdecydujemy się na próbę w domu i odkryjemy, że poza brwiami zafarbowała nam także skóra, bez paniki. Farba bez problemu schodzi, jeśli użyjemy tłustego kremu lub wazeliny. Możemy także malować włoski „pod włos”, wtedy nie dotykamy skóry.

Malowanie ciała henną ma bardzo długą tradycję. Jego pochodzenie jest niepewne, mogły to być Indie (gdzie zdobiono ciało na specjalne okazje, na przykład zaślubiny), albo Egipt, gdzie malowano ciała faraonów. Jednak tradycja ta mogła występować jednocześnie w wielu miejscach. Wojownicy Masajów malowali twarze, żeby podkreślić swój plemienny status. Wyobrażenia kobiet z czerwonymi ornamentami na rękach, są znane jeszcze z czasów przed naszą erą, w całym rejonie śródziemnomorskim. Do Hiszpanii i na Sycylię zwyczaj ten przeniknął z kultury arabskiej. Tradycja malowania dłoni do ślubu pozostała w niektórych kulturach do dnia dzisiejszego. W Indiach wieczór panieński  to „noc henny” („mehndi ki raat”). Stąd bierze swoją nazwę inne określenie na malowanie ciała – mehendi. Przedślubne nakładanie henny jest również zwyczajem kultur Orientu i Północnej Afryki.

Gdyby naszła nas ochota na atrakcyjny, kilkudniowy tatuaż, kilka słów o malowaniu. Henna naturalna jest bardzo słabym alergenem. Nie zaobserwowano żadnego niekorzystnego wpływu na zdrowie przez malowanie skóry henną naturalną. Można nią malować całe ciało, jednak najlepsze efekty zaobserwujemy na dłoniach i stopach. Jeśli nałożymy czystą, naturalną hennę, uzyskamy zabarwienie czekoladowo – brązowe lub mahoniowe. Na innych częściach ciała otrzymamy tatuaż w odcieniu herbaty. Intensywność zależy również od koloru naszej skóry. Barwnik łączy się z keratyną, więc w miejscach, gdzie jest jej więcej, kolor będzie ciemniejszy. Jednak henna nie dociera do skóry właściwiej, dlatego nie musimy się obawiać, że zostaniemy z rysunkiem dłużej, niż byśmy chcieli. A jeśli nam się spodoba, możemy się skusić na kolejny wzór.

Ciało maluje się specjalną pastą, którą tworzy się łącząc zmielone liście henny z sokiem z cytryny. Jednak cytryna to nie wszystko.

Jeżeli chcemy uzyskać ciemniejszy kolor, możemy dodać olejku herbacianego lub cukru. Fachowcy dodają też często składniki takie jak: kawa, kardamon, miód, białko jaja, czarny pieprz, czosnek, wino, ocet winny, łupiny, liście i korzeń orzecha włoskiego, płatki róży, kozieradkę czy goździki.

Dobrym sposobem na uzyskanie ciemnego koloru jest też dodanie indygo. W handlu taka mieszanka spotykana jest jako „czarna henna”. Tutaj uważajmy, musi jednak zawierać wyłącznie składniki naturalne. Łatwo to sprawdzić, po wymieszaniu z wodą powinna zmienić kolor na niebieski. Jeśli jest czarna lub ciemnobrązowa, trzymajmy się od niej z daleka.

Syntetyczna „czarna henna”, może być wysoce szkodliwa. Najgroźniejsze jest PPD, czyli parafenylodwuamina, czarny barwnik, który ma wzmacniać kolor. PPD jest silnym alergenem, który przedostaje się do skóry właściwej, na nawet do krwioobiegu. Możemy nie tylko nabawić się przykrych ran i blizn, ale także doznać uszkodzenia układu nerwowego, oddechowego czy niewydolności nerek. Potwierdzono również, że PPD jest mutagenny i może prowadzić do powstawania nowotworów. Jednak bez obaw. Jest kilka sposobów na to, by szybko i bezboleśnie go wykryć.

  • Syntetyczna „czarna henna” ma barwę czarną lub ciemnobrązową i nie ma zapachu. Pasta z naturalnej henny ma zapach ziół  i olejków aromatycznych, które są do niej dodane.
  • „Czarna henna”  z PPD przyjmuje się o wiele szybciej niż naturalna. Naturalna henna potrzebuje przynajmniej godziny, by połączyć się ze skórą.
  • Wzór z henny naturalnej będzie miał kolor pomarańczowy, który potem ściemnieje do brązu. Nigdy nie będzie on czarny.
  • Henna naturalna utrzyma się maksimum do trzech tygodni. W tym czasie ściemnieje i z powrotem zacznie przybierać kolor pomarańczy.

Henna działa również relaksująco i łagodzi bóle głowy czy żołądka. Stosuje się ją jako leczenie wspomagające przy egzemie, trądzie, ospie, czy raku okrężnicy.

Moi drodzy, czas tatuaży i kolorowych głów właśnie w pełni. Kto chce – do dzieła!

Zobacz również:

  1. Naturalne sposoby na problemy z włosami

  2. Czy zdecydować się na makijaż permanentny?

  3. Laminowanie rzęs – efekty i na czym polega zabieg

  4. Naturalne kosmetyki stosowane przez czytelników

 

 

 

 

 


loading...

Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Jeden komentarz do Henna – kosmetyk nie tylko do włosów

  1. avatar calibra pisze:

    Aby się nie męczyć przy farbowaniu henną z odmierzaniem odpowiedniej ilości posczególnych składników w celu uzyskania wymarzonego koloru, polecam zainwestowanie w farby roślinne. Są świetne i nie niszczą włosów, a nawet je wzmacniają.

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Bolesne miesiączki
Najczęściej stosowane "lekarstwo" w przypadku bolesnych miesiączek, to po prostu tabletki antykoncepcyjne. Ginekolodzy...
Sport we dwoje
Badmington lub tenis jest fajna opcją dla par.
Czym myć żaluzje?
Dobrze sprawdza się gąbka, wystarczy wyciąć odpowiednią szerokość.
Koronawirus - porady, obalanie mitó…
Na szczęście nie ma nowych obostrzeń więc jest nadzieja, że w maju już będzie...