To będzie prawdziwe wyzwanie i oby wszyscy ci, którzy przyjmą pod swój dach potrzebujących, nie musieli nigdy być w sytuacji, w której przygarnięci ludzie nadwerężą ich zaufanie.
To w ogóle jest bardzo trudna sytuacja, między innymi zważywszy na to, jak kształtowały się polsko-ukraińskie stosunki jeszcze nie tak dawno. Wiedziałam, że prędzej czy później w sieci pojawią się teksty typu "Pamiętacie o Wołyniu?" - i pojawiły się.
Polacy byli brutalnie mordowani na Wołyniu. Ukraińcy byli siłą wypędzani z domów podczas akcji Wisła... przez Polaków. Teraz sytuacja wymaga zrozumienia, że ani ci ludzie, którzy tu teraz przychodzą, nie zawinili, ani my, tylko nasi i ich przodkowie. Wymaga otwartości i zaufania. I wybaczenia. Jedni będą spali pod dachem drugich. Tu nie może być uprzedzeń i braku zaufania.
Sytuacja jest ekstremalna i mamy okazję udowodnić, że jesteśmy ponad podziałami, okazję, żeby coś naprawić.
Mam też wrażenie, że przejęci losem tych, których spotkała tragedia, gotowi jesteśmy odważyć się na więcej zaufania, bo na ogół nawet Polak Polakowi niespecjalnie ufa. Potrafimy pomagać, robimy to chętnie, ale jesteśmy chyba mało otwarci i nieufni tak na co dzień.