76

Odp: Żałuję......

Ja  rzadko jestem taka litościwa. Te dwie osoby, które wymieniłam, po prostu męczą i męczą, jęczą, proszą, namawiają, dręczą aż się zgodzę i robię to w końcu dla świętego spokoju, a potem mam wyrzuty sumienia, że jestem taka słaba, że robią ze mną co chcą. Potem zaczynam myśleć, że te osoby chyba zwyczajnie mnie nie szanują, skoro mają gdzieś moje "nie" (nawet wtedy kiedy namawiają mnie na coś dla mojego dobra). Wtedy rodzi się frustracja i następnym razem odmawiam w taki sposób, że przez jakiś czas boją się nie tylko mnie namawiać, ale też proponować, żebym się nie darła. Jak jestem wściekła zaczynam uważać ich wszystkich za cymbałów, którzy nie rozumieją znaczenia jednego z najprostszych słów w języku polskim - nie. I mówię im to smile I nie obchodzi mnie czy się obrażą.

Ninek, ja nie wiem jak to zmienić, ale Twoja wersja braku asertywności tak samo mi się nie podoba jak moja. Za bardzo sie poświęcasz. Rozmawiałaś z tymi osobami o tym? Ja tylko z jedną - z chłopakiem. Powiedziałam mu jak się czuję, kiedy zgadzam się wbrew swojej woli, jaką to rodzi we mnie frustrację, jak czuję się lekceważona przez to i straszę, żeby nie uczył mnie uległości, bo w życiu przyda mi się stanowczość i asertywność. Trochę pomogło, choć bardziej niż na rozumieniu mnie, skupił się na zapewnianiu, że nie ma to związku z brakiem szacunku i lekceważeniem mnie i moich potrzeb, tylko ... bla bla bla. Tak więc w dalszym ciągu jedynie agresja słowna jest jedyną skuteczną formą osiągania moich celów i odmawiania niektórym osobom. A to bardzo źle. Świadczy o mojej słabości. Bo ja jestem słaba, ale za to wytrzymała jak mało kto. Nie mam siły przebicia, ale zniosę wiele, więcej niż osoby z mojego otoczenia. Tylko że ten brak asertywności tak cholernie mi doskwiera.

Byłam na warsztatach psychologicznych. Kilka razy. Uczyłam się asertywności, ale się jej nie nauczyłam. Albo raczej tak: uczyłam się asertywnych zachowań, ale ich nie potrafię zastosować w realu. Za to wszystkie scenki w parach, gdy trzeba było przedstawić zachowanie agresywne, zawsze wychodziły mi najlepiej, zawsze pisałyśmy z różnymi partnerkami takie scenariusze i odgrywałyśmy to w taki sposób, że grupa pękała ze śmiechu. Hm... a ja tak naprawdę robię.

77

Odp: Żałuję......

Żałuję, że tak rzadko mogę naprawdę być sobą...
Niestety, życie uczy dyplomacji nawet wobec tych, którzy na nią nie zasługują...

78

Odp: Żałuję......

Ja żałuję tego, że życie czasami stawia nas w sytuacji, kiedy mamy do wyboru dać się wykorzystywać, albo zostać z niczym. Taki pracodawca na przykład zaniżający stawkę poniżej najniższej krajowej i nie wliczający szkolenia bhp i stanowiskowego do czasu pracy... ech... i co zrobić? Naskarżyć do PIP albo odejść? I za co żyć?

79

Odp: Żałuję......

Coraz bliżej jest czas,kiedy taki pracodawca będzie sam musiał pracować, jak nie będzie szanował pracowników, bo każdy od niego odejdzie

80

Odp: Żałuję......

Do mojego miasta przyjeżdża coraz więcej Ukraińców, którzy bez gadania zgodzą się na wszystko. Niektórzy takich pieniędzy na oczy nie widzieli, jakie nam tutaj nie wystarczają, żeby móc nazwać płacę godną. Brzydkie historie krążą o kobietach tu pracujących i nie wiem czy to takie stereotypowe gadanie, bo jak Ukrainka to od razu prostytutka, czy rzeczywiście niektóre panie psują opinię rodaczkom. W jednym z zakładów produkcyjnych trzecie zmiany to podobno czas, w którym sobie chętnie "dorabiają".
Koleżanka tam pracowała i mówiła, że dziewczyny tam za chłopakami biegają, ale żeby aż tak hmm
No cóż... ja nie będę osądzać, tylko że jeśli jest napływ jeszcze tańszej siły roboczej, to my tutaj musimy się godzić na gorsze warunki sad

81

Odp: Żałuję......

Zakład pracy bywa i miejscem schadzek, ostatnio czytałam, że prostytutki bywały zamawiane i do stolarni, i do instytucji typu urząd czy fundacja... Jak kto ma zajętą chatę to szuka uciech w pracy;)

82

Odp: Żałuję......

> niechcemisie napisał/a:

> Ja żałuję tego, że życie czasami stawia nas w sytuacji, kiedy mamy do wyboru dać się wykorzystywać, albo zostać z niczym. Taki pracodawca na przykład zaniżający stawkę poniżej najniższej krajowej i nie wliczający szkolenia bhp i stanowiskowego do czasu pracy... ech... i co zrobić? Naskarżyć do PIP albo odejść? I za co żyć?

Te dwie godziny to go zbawią, naprawdę...?  Chciwość ludzka nie zna granic...

83

Odp: Żałuję......

Nawet behapowiec chce się nachapać i robi szkolenie po łebkach, byle szybciej, ale na 100% wpisuje sobie całość wink
Są też tacy pracodawcy, którzy we własnym zakresie każą robić badania wstępne. Ja wiem, że w Polsce ciężko jest wyjść na swoje nawet pracodawcy, ale chciwość w pewnych sprawach nie popłaca. Pracownik, który od początku jest źle traktowany, nigdy nie zaangażuje się w pełni w pracę, na czym w konsekwencji traci pracodawca.

Ja mogę pracować za małe pieniądze, ale jeśli jestem uczciwie i poważnie traktowana, a w miejscu pracy atmosfera między ludźmi jest przyjazna, to wtedy praca jest dla mnie czymś o wiele więcej niż zarobkowaniem i angażuję się w nią bardziej. Najgorzej jak jest syf między ludźmi... między współpracownikami, albo na linii szef - pracownicy.

Mój chłopak zwolnił się jakiś czas temu z pracy, w której by chętnie został mimo niskiej płacy, bo np. wygodne było dla niego to, że ma blisko. Zwolnił się on, po nim odszedł drugi, odszedł trzeci, zatrudnił się ktoś i już chce odejść. Wszystko przez szefową, która nie potrafi zarządzać ludźmi. Rozpaczliwie poszukuje pracowników. Na pewno znajdzie, bo ludzie potrzebują pracy, ale rotację będzie miała dużą. Zaskakujące, że studiowała psychologię zarządzania big_smile Stanowisko dostała, bo jest partnerką kogoś tam ważnego w firmie. Kto wie, może dyplom też podobną drogą zdobyła, bo jakoś papier nnie idzie w parze z umiejętnościami wink

84

Odp: Żałuję......

Żałuję, że tak szybko leci czas... Że nie zdążę nacieszyć się chwilą, a ona już mija...

85

Odp: Żałuję......

Żałuję - że nie związałam się z kimś na stałe jak miałam te 20-25 lat. Teraz już mi się nie chcę iść na kompromis, znosić czyjeś dziwactwa i dlatego związki mi nie w głowie. Ale w dojrzałym wieku bezpieczniej byłoby mieć kogoś obok siebie, to też wiem...