326

Odp: Rozstanie

Ludzie nie dbają o siebie nawzajem, nie dbają o relacje. Po rozwodzie najczęściej zakładają tyle profili, kont na różnych portalach by nie zostać sam na sam z samotnością, która większość sobie sama zafundowała. Trochę błędne koło..

327

Odp: Rozstanie

I łudzą się, że to zastąpi pełnowartościowy związek?

328

Odp: Rozstanie

Zależy co rozumiesz po słowem pełnowartościowy... Taki ze ślubem i dziećmi czy może taki, gdzie ludzie potrafią się wzajemnie wspierać, są wyrozumiali i są ze sobą bo chcą a nie bo muszą...:)

329

Odp: Rozstanie

To drugie. Związek, w którym ludzie dają i dostają wszystko to, co w powszechnej opinii powinno być realizowane w związku, a czego nie da się osiągnąć w krótkotrwałej, przelotnej znajomości.

330

Odp: Rozstanie

jak dla mnie pełnowartościowy oznacza zgodny i harmonijny.

331

Odp: Rozstanie

Nie warto roztrząsać tego, że ktoś nagle nas opuszcza po miesiącu znajomości czy innym krótkim czasie. owszem, nam samotnym miesiąc czasu, który dla kogoś poświęciliśmy wydaje się mega długim czasem. a to dlatego, że wynurzyliśmy się ze swojej samotni i poświęciliśmy dla kogoś czas. jak ktoś wykręca się ze znajomości to znaczy, że czuje, że to nie jest to. nie jesteśmy tacy fajni jak mu się wydawało. po prostu nie ma tego czegoś. i tyle. nie ma sensu się zadręczać czy coś zrobiliśmy nie tak. serio. jak się komuś spodobamy tak na 100% to nawet jak będziemy popełniać ogromne gafy to będzie nam to wybaczone. a jak ktoś spotykał się z nami tylko ze strachu przed samotnością to każdy pretekst jest dobry by się wycofać. po prostu. naturalne, że będzie nam przykro, bo przecież ktoś nas odtrącił, ale lepiej, że po miesiącu niż po roku. głowy do góry wszyscy odtrąceni. kiedyś spotkacie właściwą osobę, która nie ucieknie.

332

Odp: Rozstanie

Baaardzo mi się podoba Twoja wypowiedź Sylvimint smile 
Tylko z tym byciem/nie byciem fajnym to warto dodać, że głównie chyba jednak chodzi o czyjeś kryteria, a nie fajność w ogólności, bo myśląc, że nie jesteśmy tak fajni jak się komuś wydawało, możemy uznać, że po prostu nie jesteśmy wcale, skoro uznano, że nie jesteśmy wystarczająco fajni tongue Zamotałam tongue

333

Odp: Rozstanie

Zamotsałaś, ale masz rację. Nie można mylić cudzych kryteriów ze stanem faktycznym. Zresztą dla jednej osoby będziemy fajni z całym naszym dobrodziejstwem inwentaża, a dla kogoś innego wystarczy jedna nasza wada, która w jego oczach nas dyskwalifikuje. To jak z miłością. Czasem się zastanawiamy co ten lub tamta widzą w swoim partnerze, skoro nam on czy ona wydają się kompletnie nieatrakcyjni czy wręcz nie do życia, a dla kogoś innego są całym, idealnym światem.

334

Odp: Rozstanie

Hmm... rzeczywiście. Nawet sama kiedyś zadałam sobie pytanie patrząc na pewną parę: co on w niej widzi? A widział wszystko. W jego odczuciu była najpiękniejsza, wystarczająco inteligentna, ciekawa, pociągająca itd. To przecież on z nią był, nie ja, więc to jemu miała się podobać, nie mi smile

335

Odp: Rozstanie

[quote=niechcemisie]Baaardzo mi się podoba Twoja wypowiedź Sylvimint smile 
Tylko z tym byciem/nie byciem fajnym to warto dodać, że głównie chyba jednak chodzi o czyjeś kryteria, a nie fajność w ogólności, bo myśląc, że nie jesteśmy tak fajni jak się komuś wydawało, możemy uznać, że po prostu nie jesteśmy wcale, skoro uznano, że nie jesteśmy wystarczająco fajni tongue Zamotałam tongue[/quote]

Dziękuję za uznanie dla moich przemyśleń:)
Też racja, a ja dodam, że kryteria te rosną wraz z wiekiem, przynajmniej u m,mnie wink

336

Odp: Rozstanie

Nie zawsze boli... Jeśli człowiek widzi ze psuje sie w zwiazku juz od dawna powoli przyzwaczaja sie z mysla ze to juz nie dlugo potrwa.. I wtedy wydaje mi sie ze jest łatwiej. Jednak gdy nie masz swiadomosci ze cos jest nie tak, wtedy boli jak diabli..

337

Odp: Rozstanie

Rzadko jednak oboje partnerzy chcą rozstania, i to jest problem, bo wtedy jedno będzie cierpiało...

338

Odp: Rozstanie

[quote=sylviimint]
Też racja, a ja dodam, że kryteria te rosną wraz z wiekiem, przynajmniej u mnie wink[/quote]
U mnie też.

KasiaeM, dokładnie tak!
Jak związek się sypie, bez względu na to czy podejmujemy próby jego ratowania czy nie, sytuacja staje się MĘCZĄCA i z czasem zaczynamy mieć dość.
Widzimy, że to bez sensu, że zaszło za daleko, że nawet jeśli się coś zmieni to to już nie będzie to samo, chcemy odpocząć, oswajamy się z tym, że już długo nie potrwa, bo właściwie jedynie formalnie przypomina to związek - dwoje ludzi, którzy oficjalnie jeszcze są razem, ale emocjonalnie już nie.
I to rzeczywiście sprawia, że przy rozstaniu jest łatwiej. Bo to, co najgorsze, mamy tak naprawdę już za sobą. Ten dramat odrzucenia, ból, rozczarowanie itd.

339

Odp: Rozstanie

Jedną z przyczyn rozstania bywa nadmierne kontrolowanie przez jednego z partnerów, bo jeśli nie mamy własnej przestrzeni to dusimy się w związku i chcemy się z niego wyrwać...

340

Odp: Rozstanie

Właśnie. Związek ma dawać coś obojgu, a nie zabierać.

341

Odp: Rozstanie

Na pewno zabiera wolność w sensie decydowania tylko o sobie, bo plany trzeba już dzielić na dwie osoby i iść na kompromis, kiedy trzeba... Ale jeśli to się robi z miłości to ma to jakiś sens:)

342

Odp: Rozstanie

Z miłości rzeczywiście tak. Z takiej odwzajemnionej, kiedy druga osoba chce dobrze i dla siebie i dla nas.

343

Odp: Rozstanie

Czasem jest tak, że dobre chęci nie wystarczają. Sama mam czasem dość tych męskich obietnic bez pokrycia.

344

Odp: Rozstanie

Pytanie czy te obietnice były złożone przez faceta dlatego, że sam od siebie chciał się do czegoś zobowiązać, czy dlatego, że wiedział, że tego się od niego oczekuje. W tym drugim przypadku ociąganie się z ich spełnieniem jest zrozumiałe, tyle tylko, że nie powinien obiecywać.

345

Odp: Rozstanie

to jest zrozumiałe, masz całkowitą rację.

346

Odp: Rozstanie

Ludzie często obiecują i nie potrafią dotrzymać słowa. Można się z tym zgadzać lub nie, ale z całą pewnością nie jest to miłe doświadczenie.

347

Odp: Rozstanie

Jeśli jeszcze ma to jakieś uzasadnienie, bo zmieniły się warunki lub możliwości dotrzymania obietnicy, to są to okoliczności łagodzące, ale samo rzucanie słów na wiatr nie powinno mieć miejsca w przypadku ludzi inteligentnych.

Zbliżała się północ, zdzwonił mój stary telefon, z którego już nawet nie korzystam. Numer, którego nie znam. Zaskoczona odbieram... eks. Nie miałam z nim kontaktu od... hmm... jakieś 2,5 roku. Człowiek, który potrafi jedną rozmową wprowadzić mnie w tak samo paskudny nastrój, jaki wywoływała jego obecność.

348

Odp: Rozstanie

Teraz już wiesz, że lepiej przerwać taką rozmowę, nie musisz nawet odbierać od niego telefonów. Mam nadzieję, że nie będzie teraz Cię nachodził i wydzwaniał z powodu jego odnowionych uczuć...

349

Odp: Rozstanie

Nie wiem, czym się kierował dzwoniąc o tej porze, ale zaczął rozmowę bezczelnie, od jakiejś plotki (urojonej w jego własnej głowie, albo w bani któregoś z jego beznadziejnych kolegów) dotyczącej tego, że jestem z kimś w związku... w dodatku z kimś starszym od siebie. Już wtedy powinnam przerwać rozmowę, ale zawsze to jakieś doświadczenie.
Poziomu jego głupoty i skrajnej nieznajomości moich poglądów, według których wreszcie mogę żyć, sprawdzać nie muszę - ten człowiek mnie nie zna. Widziałam to jeszcze będąc z nim.
Byłam poniekąd ciekawa, nie wiem dokładnie czego, ale byłam big_smile Nie tego, co u niego słychać, ale może tego, czy choć trochę się zmienił, choć już dawno uznałam go za niereformowalnego.
Nie myliłam się. Krótka rozmowa wystarczyła, żeby stwierdzić, że jego podejście, zachowanie, sposób bycia i sytuacja życiowa, w której tkwi, są tymi samymi co kilka lat temu.

Lata z nim spędzone to była stagnacja. Początek był bajką. Silne emocje, dobry seks, przywiązanie, nie ukrywam, że pociągało mnie bardzo jego ciało, świetnie się też razem bawiliśmy, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, nawet zamieszkaliśmy razem, ale życie to coś więcej. Zabawa się skończyła, seks przestaliśmy uprawiać, nadużywał alkoholu i ograniczał moją swobodę, był patologicznie zazdrosny i miał problem z hazardem i szczerością, a zamiast przywiązania pojawiło się pragnienie rozstania. Blokował mnie bardzo.
Groził, że jeśli pójdę na studia to z nami koniec (nie docierało do niego, że przecież i tak chcę się rozstać), a kiedy mówiłam, że nie chcę z nim być, kwitował to krótko: "Chcesz. Chcesz i będziesz."
Złościło go, kiedy rozpoczęłam kurs na prawo jazdy i zarzucał mi, że kocham się w instruktorze. Nie chciał, żebym była pod jakimkolwiek względem niezależna od niego. Kiedy przychodził po mnie do szkoły, obserwował w jakiej odległości od kolegów wychodzę!!! Kiedy miał po mnie przyjść, zawsze na ostatniej lekcji bolała mnie głowa sad

Wreszcie udało się odejść. Przez rok po rozstaniu utrzymywaliśmy kontakt i... właśnie wtedy był taki, jaki powinien być przed rozstaniem. Totalna zmiana. Spotykaliśmy się przez te 12 miesięcy jako kolega-koleżanka. Nawet wtedy miał chyba na mnie zły wpływ, bo chłopak, z którym romansowałam przez kilka miesięcy w sieci, wyczuwał po kilku pierwszych zdaniach, że widziałam się z byłym. Zawsze. Bezbłędnie. Nie chciał mi powiedzieć, w jaki sposób to rozpoznaje smile
Odkąd straciłam z nim kontakt żyję lepiej, lepiej się czuję, mam tyle swobody ile potrzebuję, odetchnęłam z ulgą. Moje życie zmieniło się bardzo. Na plus.

Czasami bajka zamienia się w koszmar. To był taki książę, który wjechał w moje życie na białym koniu... trojańskim.

350

Odp: Rozstanie

A co to go obchodzi...? Ja bym od razu to ucięła i się rozłączyła.