1

Temat: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Widziałyście tern artykuł? To jest codzienność polskiego pacjenta, odsyłanego w nieskonczoność i pozbawianego prawa do godnego leczenia:
[url]http://wyborcza.pl/1,76842,5859070,Pocalowalam_Dudka_po_raz_przedostatni.html?as=3[/url]

A Wy jakie macie doświadczenia lecząc się w ramach NFZ? Spotkało Was coś podobnego?

2

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Tak, poznałam te kilometrowe kolejki do dentysty, gdzie się  nie leczy tylko wyrywa zęby albo proponuje amalgamat jako wypełnienia, a wiadomo że w nim jest rtęć czyli trucizna... Chyba w Rosji lepiej leczą...
Plomby wypadały po 2 dniach i tak trzeba było iść prywatnie. Skandal po prostu.

3

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Ja do okulisty miałam wyznaczoną wizytę za 9miesięcy - więc musiałam iść prywatnie bo trzeba było chodzić regularnie co 2 miesiące... W ten sposób wymuszają żeby płacić za leczenie, to po co nam z pensji odciągają na NFZ? Zrobić wszystko prywatne i niech płaci lekarzowi  kto się leczy, a kto nie to nie powinien popłacać żadnych składek bo i tak z tego nie korzysta.

4

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Miałam wyznaczone zabiegi laserem na kolano na grudzień. Powiedziano mi, że jak zdobędę skierowanie na cito to dostanę się wcześniej. Zdobyłam. Jest grudzień, a ja wciąż przed zabiegami. Rejestrując się spędziłam pod gabinetem dwie godziny, bo pani musiała się nagadać. W tym czasie nie było ani jednego pacjenta na laser, a były godziny przyjęć. To skąd takie kolejki?

Przychodziłam tam na zabiegi polem magnetycznym. Widziałam ilu jest pacjentów. Naprawdę można by ich w tej placówce obsłużyć więcej. tymczasem nowym pacjentom podawano termin za kilka miesięcy.

Nie wiem jak jest w dużych miastach, ale pewnie kolejki są rzeczywiste i wielu ludzi przychodzi codziennie na zabiegi. tu nie. Tu robi się sztuczne kolejki wydłużające czas oczekiwania. Widziałam jak panie przyjmują prezenty. Chyba o to im właśnie chodzi.

5

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

A teraz od stycznia jeszcze lekarze będą mniej pracować (czytaj: więcej prywatnie, a na NFZ tyle o ile) więc za miesiąc to chyba naczekasz się pół dnia...

6

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Czekam z bólem na wizytę u neurologa. Na NFZ terminy są zimą, prywatnie latem smile
Ktoś z rodziny załatwił mi receptę na leki, bo bym wyła z bólu miesiącami. Mam problem z piersiowym i lędźwiowym odcinkiem kręgosłupa. Straciłam prawidłowe czucie w nodze, nie odczuwam temperatur w całej nodze i połowie tułowia, bo mam uciśnięte nerwy, całe udo posiniaczone, bo nawet nie wiem, kiedy się w nie uderzam, za to w innej części ciała skóra jest tak wrażliwa, że boli gdy pada na nią strumień wody pod prysznicem, albo włosy ocierają się o gołe ciało.
Pacjentów z bólem jest więcej, a kolejki do neurologów coraz dłuższe. Co miesiąc kilkaset złotych z mojej wypłaty trafia na ubezpieczenie zdrowotne, a i tak muszę leczyć się prywatnie.

7

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Taki jest urok pracy na etacie, że za nasze składki babcie emerytki idą sobie pogadać z lekarką w przychodni rejonowej, bo one to zawsze czas mają... A jak my naprawdę potrzebujemy, to kolejki wydłużone niesamowicie...

8

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Ja często rezygnuję z wizyty na NFZ bo potrzebuję jej już a nie za 2-4 miesiące. I zwykle prywatnie chodzę do lekarza.

9

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Na szczęście stać mnie na prywatne wizyty lekarskie. Na wizyty NFZ bym się chyba nie doczekał...

10

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Ja to powtarzam nie raz, że dużo zdrowia trzeba mieć i cierpliwości niejednokrotnie żeby na fundusz się leczyć. A jak słyszę o profilaktyce, że trzeba to szkoda, że ciężko się o takie od lekarza doprosić. A faktycznie profilaktyka ważna, dlatego ja sobie w screening zainwestowałam. To i rezonans miałam, usg narządów, pod kątem ginekologicznym też. Za dużo nawet by wymieniać. W skrócie to jest kompleksowy przegląd stanu zdrowia.

11

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Ja już mam stały dostęp do prywatnych lekarzy kiedy tylko chcę i bez kolejki. Ogromna różnica.

12

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Na pewno, także w kieszeni... Nie wyobrażam sobie płacić za wszystko kiedy i tak z pensji mi zabierają co miesiąc ponad stówkę na NFZ...

13

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Krajowy Program Zdrowotny pozwala na dostęp do prywatnej służby zdrowia bez kolejek i bez czekania na wizytę.

14

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

I wszystko jasne, nie ma lekarzy na NFZ, bo zarobkują najczęściej prywatnie...

15

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Żeby jeszcze nie trwonili pieniędzy z naszych składek, wpisując sobie fikcyjne wizyty... Miałam taką sytuację kilka razy.

16

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Chyba też muszę sprawdzić, na co się leczyłam, żeby później nie było zaskoczenia wink

17

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Dlatego jak mam iść do lekarza POZ tylko po receptę, to wolę to załatwić zdalnie, a nie stać godzinami w przychodni, gdzie lekarz przyjmie cię z wielką łaską.

18

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Szczerze to nie chce mi się nawet komentować. Pół biedy jak człowieka nie dotyczy, ale jak trzeba do specjalisty to te terminy to jakiś kosmos. Przecież pacjent problem ma teraz skoro szuka pomocy, a nie za pół roku dajmy na to. Jak miałam problem z hemoroidami to od razu zapisałam się do proktologa. Zajęła się mną świetna pani dr, kobiety to się nawet tak nie wstydziłam. Przeprowadziła też zabieg skleroterapii. Zaraz po nim mogłam normalnie funkcjonować.

Ostatnio edytowany przez muza99 (2021-02-28 14:56:40)

19

Odp: Problemy z leczeniem w publicznej służbie zdrowia

Ja z usunięciem ósemki miałam czekać do kwietnia, bo w moim mieście tylko jeden dentysta to robi na NFZ i są kolejki - na szczęście 40 km dalej był wcześniejszy termin... Inaczej bym się bała że w końcu zacznie się stan zapalny i wtedy to na pogotowiu by mi chyba rwali i w bólach... I za to czekanie co miesiąc płacę ponad 100 zł składki zdrowotnej na NFZ...