Agnieszka Peszek: Lunatyczka – thriller, w którym nie można ufać własnej pamięci
dodał: Marta Dudzińska
Najbardziej niepokojące bywają te chwile, w których własna pamięć przestaje być wiarygodnym świadkiem. Coś wydarzyło się w nocy, ale poranek nie przynosi odpowiedzi. Zostają tylko niejasne ślady, niepokojące szczegóły i pytanie, którego nie sposób odsunąć na później: co właściwie robiłam, kiedy spałam? W „Lunatyczce” Agnieszka Peszek wykorzystuje ten lęk, by zbudować historię, w której granica między poczuciem bezpieczeństwa a podejrzeniem okazuje się wyjątkowo cienka.
Agnieszka Peszek wybiera motyw, który pozwala budować napięcie nie tylko wokół pytania o sprawcę, lecz także wokół samej bohaterki. Maria nie jest bowiem klasyczną postacią prowadzącą śledztwo z bezpiecznej odległości. To ona znajduje się w centrum wydarzeń i to jej pamięć staje się jednym z najważniejszych źródeł niepewności. Czy można ufać własnym odczuciom, jeśli nie potrafi się odtworzyć nawet kilku godzin z własnego życia? I jak odróżnić uzasadniony strach od podejrzeń, które rodzą się w głowie pozbawionej istotnych informacji?
To mocny punkt wyjścia dla thrillera, ponieważ zagrożenie nie przychodzi tu wyłącznie z zewnątrz. Maria nie może po prostu zamknąć drzwi, sprawdzić zamków i uznać, że jest bezpieczna. Musi zmierzyć się z możliwością, że sama nie zna całej prawdy o własnym zachowaniu. A kiedy brakuje wspomnień, każda wersja wydarzeń wydaje się równie niepewna.
W tak skonstruowanej historii nawet zwyczajna codzienność może nabrać złowrogiego charakteru. Nie trzeba nieznajomego stojącego w ciemnej uliczce ani gwałtownego wtargnięcia do mieszkania. Czasem wystarczy drobny szczegół, którego nie potrafimy wyjaśnić, by zacząć kwestionować wszystko, co do tej pory wydawało się oczywiste.
Istotnym elementem opowieści jest także zaufanie. Maria próbuje odkryć, co wydarzyło się podczas kolejnych nocnych epizodów, ale im więcej pytań się pojawia, tym trudniej jej ocenić, komu może wierzyć. Kobieta stopniowo traci pewność nie tylko wobec otoczenia, lecz również wobec samej siebie. Ten kierunek nadaje powieści wymiar psychologiczny. Tajemnica nie dotyczy wyłącznie tego, co wydarzyło się w mieszkaniu, ale również tego, jak człowiek radzi sobie z niewiedzą, poczuciem winy i strachem przed własnymi możliwościami. W takich okolicznościach nawet najbliższe relacje mogą stać się źródłem niepokoju, a pozornie niewinne sytuacje nabierają zupełnie innego znaczenia.
Lunatyczka może zainteresować osoby, które w kryminałach i thrillerach szukają nie tylko zagadki do rozwiązania, ale też psychologicznego napięcia. Motyw lunatykowania daje autorce możliwość prowadzenia fabuły wokół pamięci, odpowiedzialności i granic własnej kontroli. To również temat, który budzi niepokój właśnie dlatego, że dotyczy sytuacji, w której człowiek nie ma pełnej świadomości swojego zachowania.
Powieść Agnieszki Peszek to historia oparta na podejrzeniach, niepełnych informacjach i stopniowym odkrywaniu prawdy. Jej największą obietnicą jest pytanie, które trudno odłożyć na bok: co zrobić, jeśli jedyną osobą, której nie potrafimy zaufać, jesteśmy my sami?
Od Wydawcy:
Nie ufaj nikomu. A zwłaszcza sobie…
Maria przeprowadza się do innego miasta, przekonana, że wreszcie zostawi przeszłość za sobą. Nowa praca, nowe mieszkanie i spokojne osiedle mają być początkiem życia, w którym nikt nie zna jej sekretów. Tym bardziej, że ona sama nie zna całej prawdy o sobie.
Bo Maria lunatykuje. Czasami budzi się w innym pokoju. Czasami nie pamięta, co robiła w nocy. A czasami wydarzenia, których nie potrafi sobie przypomnieć, mają przerażające konsekwencje.
Pewnego ranka budzi się na kanapie z potwornym bólem głowy. Na sierści swojego kota zauważa krew, a chwilę później znajduje w salonie nieprzytomną sąsiadkę. Nie wie, co wydarzyło się tej nocy. Wie za to, że to nie pierwszy raz, kiedy budzi się bez wspomnień, a obok niej ktoś umiera. A im bardziej Maria próbuje odkryć prawdę, tym mniej jest pewna, komu może zaufać.
Nawet sobie.



