Dlaczego warto sięgnąć po „Skarpetki kontra nicość, czyli kosmiczną misję otulistópek”?
dodał: Marta Dudzińska
Nie każdy bohater nosi pelerynę. Niektórzy mają kolorowe paski, czasem dziurkę na pięcie i od lat mieszkają w szufladzie. Justyna Bednarek po raz kolejny udowadnia, że wyobraźnia nie zna granic, a najbardziej niezwykłe przygody mogą przydarzyć się przedmiotom, obok których przechodzimy każdego dnia.
„Skarpetki kontra nicość, czyli kosmiczna misja otulistópek” to kolejna odsłona uwielbianego przez młodych czytelników skarpetkowego uniwersum, tym razem wzbogacona o międzygwiezdną wyprawę, wielką misję i pytania, które sięgają znacznie dalej niż granice naszej planety.
Autorka zabiera czytelników w podróż, w której humor spotyka się z fantastyką, a codzienne przedmioty stają się uczestnikami wydarzeń o niemal kosmicznej skali. Tytułowe otulistópki muszą zmierzyć się z zagrożeniem, które wykracza poza znane im światy. Na bohaterów czekają nie tylko nowe miejsca i niezwykłe wyzwania, ale także konieczność współpracy, odwagi i wiary w to, że nawet najmniejszy uczestnik wielkiej przygody może mieć ogromne znaczenie.
Największą siłą książki pozostaje charakterystyczny styl Justyny Bednarek. Autorka nie traktuje młodego czytelnika protekcjonalnie. Wręcz przeciwnie – zaprasza go do świata pełnego inteligentnego humoru, językowych zabaw i pomysłów, które zaskakują na każdej stronie. W tej historii jest miejsce zarówno na śmiech, jak i na refleksję nad przyjaźnią, odpowiedzialnością czy znaczeniem wspólnego działania. Dzięki temu książka bawi, ale jednocześnie pozostawia po sobie coś więcej niż tylko wspomnienie zabawnej fabuły.
Warto również zwrócić uwagę na niezwykłą kreatywność autorki. Kosmiczna sceneria nie służy tu wyłącznie budowaniu efektownego tła. Staje się przestrzenią do snucia opowieści o odwadze, ciekawości świata i przekraczaniu własnych ograniczeń. Młodzi czytelnicy otrzymują historię pełną akcji i fantazji, a dorośli mogą z przyjemnością odnaleźć w niej liczne żarty i odniesienia, które sprawiają, że wspólne czytanie staje się prawdziwą przyjemnością.
„Skarpetki kontra nicość, czyli kosmiczna misja otulistópek” to książka dla dzieci, które lubią niebanalne historie, nieprzewidywalnych bohaterów i przygody wykraczające poza schematy. Spodoba się zarówno wiernym fanom skarpetkowej serii, jak i tym, którzy dopiero rozpoczynają znajomość z niezwykłymi bohaterkami Justyny Bednarek. To opowieść przypominająca, że wyobraźnia jest najwspanialszym pojazdem kosmicznym, jaki kiedykolwiek wynaleziono.
Od Wydawcy:
Uwaga! Alarm w kosmosie!
Czy da się uratować przyjaciela przed Nicością? A dokładnie królewskiego doradcę — pasiastą skarpetkę, która utknęła na planecie Nicość, w samym środku szarej otchłani. Znika tam dosłownie w oczach, rozpływa się we mgle i za chwilę może nie zostać po niej żaden ślad. Ani we wspomnieniach, ani na kartach książek, ani nigdzie…
Jest jednak nadzieja! Szósta zasada nieistnienia mówi jasno: z Nicości może uwolnić tylko grupa wiernych przyjaciół, którzy naprawdę w ciebie wierzą. A skarpetki nigdy nie zostawiają swoich w potrzebie!
Ruszają więc na ratunek! Na pokład rakiety-sandała wskakują: kalesony taty, dwie marynarskie skarpetki, mysia mama z córką, Pinkerton i żółty beret. Dowodzi nimi niezawodny skarpetkoludek. Przed nimi niebezpieczna międzygalaktyczna wyprawa pełna ciemnej materii, asteroidów, białych karłów i zaskakujących planet. A co się stanie, gdy sandał wpadnie do czarnej dziury?
Czy odważna załoga dotrze na planetę Nicość? Czy uratuje królewskiego doradcę? A może sama zniknie w bezkresie kosmosu?
Dołączcie do dzielnych skarpetkowych astronautów i wyruszcie w nieziemską przygodę!
(…) „wszyscy mieszkańcy kosza z brudną bielizną zgromadzili się wokół dziury pod pralką – tak, nie pomyliliście się! Dziury pod pralką! Kosmiczne sandały wykorzystują bowiem ten właśnie portal, by dotrzeć podziemnym korytarzem do kosmodromu w Gujanie Francskiej, skąd wylatują w kosmos.
– Uratujcie naszego przyjaciela – chlipała niebieska sukienka.
– Wróćcie żywi – darły się pończochy.
– Może wyprujecie ze mnie nitkę, żeby wiedzieć, jak wrócić? – zaproponował czerwony sweter, o którym jeszcze nie było mowy w żadnej skarpetkowej książce, a jednak wykazał się on ogromnym poświęceniem, co też warto odnotować.”






