Monika Pryśko: Całym światem ty – ciepła i prawdziwa opowieść o odnajdywaniu siebie
dodał: Marta Dudzińska
Niektóre książki nie próbują imponować wielkimi dramatami ani historiami napisanymi „pod efekt”. Zamiast tego siadają obok człowieka cicho, jak dobra przyjaciółka, która nie mówi: „wszystko będzie dobrze”, tylko nalewa herbaty i zostaje, dopóki człowiek znowu nie zacznie oddychać spokojniej. Taka właśnie jest powieść Moniki Pryśko – ciepła, bardzo ludzka i zaskakująco kojąca mimo emocji, które niesie.
Całym światem ty opowiada o momencie, którego wiele osób panicznie się boi: chwili, kiedy nagle kończy się coś, co miało być „na zawsze”. Maria zostaje zmuszona do życia od nowa po rozstaniu, ale Monika Pryśko nie tworzy z tej historii wyłącznie opowieści o stracie. Znacznie bardziej interesuje ją to, co dzieje się później, ten cichy proces zbierania siebie z małych kawałków codzienności.
I właśnie codzienność autorka opisuje najpiękniej. Nie wielkie deklaracje, lecz za duże bluzy noszone w gorsze dni, kuchnia pełna emocji, przyjaciółki wpadające bez zapowiedzi, rodzinne rozmowy, które zamiast idealnego wsparcia przynoszą czasem śmiech, czasem chaos, ale zawsze obecność. Pryśko bardzo dobrze rozumie kobiecą codzienność, tę zmęczoną, trochę pogubioną, a jednocześnie pełną siły, której często same w sobie nie zauważamy.
Ogromną zaletą tej książki jest jej ton. Mimo trudniejszych tematów nie ma tu emocjonalnego ciężaru, który przytłacza. Autorka zostawia dużo światła między zdaniami. Pojawia się humor, ironia, czułość wobec bohaterów i ogromna łagodność wobec ludzkich słabości. Dzięki temu książka daje coś coraz rzadszego: poczucie ukojenia.
Monika Pryśko, znana wcześniej jako Tekstualna, zachowuje w powieści swoją charakterystyczną wrażliwość językową. Pisze naturalnie, lekko i bardzo blisko emocji, ale bez sztucznej egzaltacji. Czytelnik ma wrażenie, jakby słuchał historii opowiadanej przez kogoś, kto naprawdę rozumie, jak wygląda życie po rozczarowaniu, nie to filmowe, lecz zwykłe, codzienne, pełne małych kryzysów i drobnych zwycięstw.
To książka o kobietach, które uczą się, że można być zagubioną i silną jednocześnie. Że czasem odbudowywanie siebie zaczyna się od najprostszych rzeczy, uporządkowania mieszkania, wypicia kawy w ciszy albo pierwszego poranka, kiedy człowiek budzi się i przez chwilę nie czuje już wyłącznie bólu.
Jako redakcja szczególnie polecamy Całym światem ty kobietom, które lubią literaturę obyczajową pełną emocji, ale pozbawioną taniego dramatyzmu. To idealna książka dla czytelniczek szukających historii dających nadzieję, a jednocześnie bardzo prawdziwych. To również świetna lektura dla osób po życiowych zmianach, nie tylko rozstaniach, ale wszystkich momentach, kiedy trzeba nauczyć się siebie od nowa.
Całym światem ty nie obiecuje, że wszystko nagle się naprawi. Przypomina za to o czymś znacznie ważniejszym: że nawet po najbardziej bolesnym końcu człowiek nadal może odnaleźć ciepło, bliskość i kawałek spokojnego światła dla siebie.
Od Wydawcy:
Są takie dni, kiedy świat kończy się między kęsem kanapki a trzaskiem zamykanych drzwi.
I nagle wszystko, co było „na zawsze”, okazuje się „już nieaktualne”.
Maria właśnie zaliczyła spektakularny życiowy zwrot akcji. Nie ma instrukcji obsługi nagłego rozstania ani planu B na życie. Za to ma talent do pakowania emocji w za duże bluzy, kompulsywnego sprzątania w chwilach kryzysu i udawania, że wszystko jest pod kontrolą, nawet jeżeli świat się wali. Gdy jej mąż postanawia „poszukać siebie” gdzie indziej (powodzenia!), ona musi znaleźć… przynajmniej pilota do własnego życia. Na szczęście ma też rodzinę, która, zamiast głaskać po głowie, potrafi rzucić mięsem, a nawet przemeblować życie (i przy okazji mieszkanie), przyjaciółki specjalizujące się w gaszeniu pożarów, całkiem niezły instynkt przetrwania (choć czasem działa dopiero po drugiej kawie) i wrażliwe serce, które wciąż ma ochotę się zakochać.
To historia o tym, że nawet jeśli ktoś nagle znika z twojej życiowej układanki, to czasem robi miejsce na coś nowego – czego może nie planowałaś, ale naprawdę potrzebowałaś.
Bo koniec bywa całkiem niezłym początkiem.
Pierwsza powieść Moniki Pryśko, znanej w sieci jako Tekstualna.














