Szept Gór – fantasy Pauliny Hendel pełne magii, napięcia i emocjonalnych pęknięć
dodał: Marta Dudzińska
Paulina Hendel coraz wyraźniej odchodzi od fantasy opartego wyłącznie na widowiskowej akcji. W Szepcie Gór najciekawsze nie są pojedynki, magia ani świat przedstawiony, chociaż wszystkie te elementy zostały skonstruowane bardzo sprawnie. Najmocniej działa coś innego: emocjonalne przesunięcia między bohaterami. Momenty, w których człowiek nagle przestaje być pewny, komu ufać, po której stronie stoi i czy wróg rzeczywiście jest tym, za kogo go uznano.
Trzeci tom cyklu Szepty rodu Eld Veriani wyraźnie dojrzewa razem z bohaterką. Zoya nie przypomina już postaci budowanej wyłącznie na sile, ciętym języku czy buntowniczym charakterze. Hendel pozwala jej się pogubić, zwątpić, stracić grunt pod nogami. I właśnie wtedy historia zaczyna być najbardziej interesująca. Autorka dobrze rozumie, że fantasy staje się naprawdę angażujące dopiero wtedy, gdy magia nie przesłania emocji.
Szept gór ma bardziej zamknięty, surowy klimat niż poprzednie części. Miasto wykute w skale, izolacja, napięcia między ludźmi i poczucie ciągłego zagrożenia tworzą atmosferę niepewności, ale bez przesadnego dramatyzmu. Hendel nie buduje świata dla samego efektu wizualnego. Przestrzeń wpływa tutaj na psychikę bohaterów – przytłacza, zmusza do wyborów, odbiera poczucie bezpieczeństwa.
Bardzo ciekawie wypada także motyw zmiany perspektywy. To książka o świecie, w którym łatwo nazwać kogoś potworem, znacznie trudniej natomiast dopuścić do siebie myśl, że rzeczywistość mogła wyglądać inaczej, niż opowiadano. Hendel dobrze prowadzi ten moralny niepokój, unikając prostego podziału na dobro i zło. Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia relacji między bohaterami. Autorka nie wpada w pułapkę przesłodzonego romantasy ani sztucznie budowanych emocji. Relacje są pełne napięć, niedopowiedzeń i wzajemnej ostrożności. Dzięki temu wydają się bardziej naturalne i znacznie ciekawsze niż klasyczne schematy gatunkowe.
Styl Hendel pozostaje dynamiczny, ale bardziej stonowany niż w wielu współczesnych fantasy młodzieżowych. Nie ma tutaj przesytu ozdobników ani wymuszonej „epickości”. Narracja jest konkretna, rytmiczna i dobrze prowadzi emocjonalny ciężar historii.
Jako redakcja polecamy Szept gór przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią fantasy skoncentrowane nie tylko na świecie przedstawionym, ale również na psychologii postaci i relacjach między nimi. To bardzo dobra propozycja dla osób szukających historii dojrzalszej emocjonalnie, niż sugerowałby sam gatunek romantasy. To także książka dla tych, którzy cenią bohaterów niejednoznacznych – takich, którzy popełniają błędy, zmieniają zdanie i muszą nauczyć się funkcjonować w świecie, gdzie prawda rzadko jest wygodna.
Szept gór nie próbuje być najgłośniejszą fantastyką sezonu. Zamiast tego buduje własny rytm: chłodniejszy, bardziej emocjonalny i oparty na napięciu ukrytym pod powierzchnią dialogów. I właśnie dlatego jest lekturą wybitną, oryginalną i ciekawą, nawet bardziej niż można się spodziewać.
Od Wydawcy:
Każdy sojusz ma swoją cenę. Każde kłamstwo swoje konsekwencje.
Zoya miała umrzeć jako bohaterka. Zamiast tego budzi się w sercu gór w Azgedur, mieście wykutym w skale, gdzie wróg okazuje się jej jedynym sprzymierzeńcem. Pozbawiona mocy wiatru i ognia, ranna i zdana na łaskę Dragana . Tego samego, który miał porywać dzieci i siać śmierć. Tego, który teraz mówi o ratunku, o głodzie i o Zaporze, która skazuje jego lud na powolne wymieranie.
Miał być potworem. Jest wybawcą. A może jednym i drugim.
Bo to, co Zoya straciła, może być niczym w porównaniu z tym, co dopiero nadchodzi.














