Toksyczna pozytywność – kiedy „myśl pozytywnie” zaczyna szkodzić?
dodał: Alicja Orlicka
Toksyczna pozytywność to presja, by zawsze być wdzięczną, uśmiechniętą, radosną i przede wszystkim pozytywnie nastawioną do świata i innych, niezależnie od odczuwanych emocji i wagi danej sytuacji. Praktykowanie niemalże w sposób nieustanny pozytywnego myślenia wypiera trudne emocje, nie pozwala na ich prawidłowe przeżywanie, co skutkuje poczuciem pogubienia, brakiem synchronizacji z samym sobą i prowadzi do wyrzutów sumienia spowodowanych zderzeniem swoich odczuć z promowanym i narzucanym przez społeczeństwo kultem pozytywnego nastawienia.

Jak rozpoznać toksyczną pozytywność?
Toksyczna pozytywność najczęściej występuje pod płaszczykiem na pozór nieszkodliwych wyrażeń wydających się podpierać drugą osobę na duchu, a finalnie niestety efekt jest zupełnie odwrotny. Objawia się pod postacią ‘dobrych rad’ , które w rzeczywistości przysparzają jeszcze większych wyrzutów sumienia. Do takowych należą m.in.:
– „ Inni mają gorzej”
– „ Wystarczy zmienić nastawienie”
– „ Nie przesadzaj”
– „ Uśmiechnij się”
Tego typu komunikaty mogą sprawiać, że przestajemy ufać naszym własnym emocjom i potrzebom.
Dlaczego i jak toksyczna pozytywność szkodzi?
Zamiast wspierać, toksyczna pozytywność:
– unieważnia emocje
– pogłębia poczucie winy
– utrudnia stawianie granic
– sprzyja wypaleniu i lękowi
Samo pozytywne myślenie nie jest problemem. Problem pojawia się w momencie, gdy występuje ono w formie zakazu przeżywania na swój indywidualny sposób sytuacji, doświadczeń, które raczej są nacechowane nieprzyjemnymi emocjami. Ważne jest, aby pamiętać, że ‘niewygodne’ emocje nie są złe. Nie powinno się ich tak definiować. Po to mamy wachlarz różnych emocji, które odpowiadają na to co się dzieje wokół nas.
Zdrowa alternatywa
Aby mieć zdrowe i rozsądne podejście do ‘negatywnych’ emocji należy:
– pozwolić sobie na akceptację takich uczuć jak smutek, złość, żal
– dać sobie zgodę na gorsze dni
– darzenie samych siebie empatią.
W dobie internetu i social mediów pozytywne myślenie stało się swojego rodzaju domeną życiową, a każdy przejaw żalu i smutku jest odbierany jako nieporadność ze swoimi emocjami. Nic bardziej mylnego. To odwaga i forma świadomego przeciwstawienia się narzucanemu trendowi, który zamiast pomagać, zaniża jeszcze bardziej poziom pewności siebie i pogarsza standard jakości życia. Pozwalanie sobie na przeżywanie uczuć zgodnych i dopasowanych do sytuacji jest naturalną reakcją zdrowej psychiki i ma działanie uwalniające i prozdrowotne dla naszego organizmu. Każde doświadczenia generują adekwatne emocje. Nie warto z nimi walczyć w imię źle odbieranej pozytywności i tworzonego toksycznego trendu pozytywnego nastawienia pomimo wszelakich okoliczności.








