Zły nastrój zaczyna się w brzuchu? To, co jesz, może mieć większy wpływ na psychikę, niż myślisz
dodał: Izabela Chmielewska
Czy zdarzyło Ci się kiedyś czuć „motyle w brzuchu” przed ważnym spotkaniem? Albo przeciwnie – po stresującym dniu Twój żołądek zwijał się w ciasny supeł? To nie przypadek i nie przenośnia poetycka. Twój przewód pokarmowy i Twój mózg połączone są grubym światłowodem zwanym nerwem błędnym. Co więcej, to właśnie w brzuchu, a nie w głowie, powstaje większość Twojego „hormonu szczęścia”. Czas sprawdzić, co zjeść, żeby przestać czuć emocjonalną mgłę.

Drugi mózg znajduje się… pod żebrami
Przez lata myśleliśmy, że to mózg dowodzi wszystkim. Dziś neurobiolodzy nie mają wątpliwości: jelita mają swój własny, autonomiczny układ nerwowy składający się z ponad 500 milionów neuronów! To więcej niż w rdzeniu kręgowym.
Co więcej, aż 80-90% serotoniny (neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za dobry nastrój, spokój i poczucie bezpieczeństwa) powstaje w Twoich jelitach przy aktywnym udziale mikroflory bakteryjnej. Jeśli więc Twoje mikro-stworki w brzuchu głodują lub są podtruwane śmieciowym jedzeniem, nie mają z czego wyprodukować Twojego dobrego humoru.
Czym jest „serotoninowe menu”?
Żeby jelita mogły produkować substancje poprawiające nastrój, potrzebują odpowiednich klocków budulcowych. Kluczowy jest tu tryptofan – aminokwas, którego nasz organizm nie potrafi wyprodukować sam.
Gdzie go znajdziesz?
- W jajach (szczególnie w żółtkach),
- W dobrej jakości serach i twarogach,
- W pestkach dyni i słonecznika,
- W mięsie drobiowym i rybach,
- W bananach i gorzkiej czekoladzie.
Ale uwaga! Sam tryptofan nie dotrze do mózgu bez odpowiedniego towarzystwa. Potrzebuje węglowodanów złożonych (np. płatków owsianych, kaszy gryczanej), które powodują wyrzut insuliny i „czyszczą tor” dla tryptofanu. Ot, cała tajemnica, dlaczego miska ciepłej owsianki z bananem tak cudownie koi nerwy w deszczowy poranek.
Kiedy mikrobiom choruje, głowa cierpi
Gdy jesz w biegu, żywisz się przetworzonymi przekąskami i nadużywasz antybiotyków bez osłony, w Twoich jelitach dochodzi do tzw. dysbiozy. Dobre bakterie ustępują miejsca tym patogennym.
Efektem może być tak zwany zespół przeciekającego jelita – mikroskopijne uszkodzenia nabłonka sprawiają, że niedotrawione resztki i toksyny bakteryjne przedostają się do krwi. Układ odpornościowy podnosi alarm, a w całym ciele (w tym w mózgu) rozwija się stan zapalny. Wynik? Rano budzisz się z uczuciem ciężkości, wściekłością na cały świat i tzw. mgłą mózgową (brain fog).
3 kroki do jelitowego spokoju ducha
Różnorodność na talerzu: Celuj w zjadanie 20-30 różnych produktów roślinnych tygodniowo. Każdy gatunek bakterii lubi coś innego!
Dodaj fermentowanki: Jogurty naturalne, kefiry, kombucha, kiszonki – to żywe kultury bakterii dostarczane prosto do Twojego przewodu pokarmowego.
Zwolnij podczas jedzenia: Kiedy jesz w stresie, przed ekranem komputera, organizm wyłącza trawienie (aktywuje się układ współczulny „walcz lub uciekaj”). Jedzenie leży w żołądku i fermentuje. Zjedz bez telefonu w ręku – Twoja głowa i brzuch podziękują Ci natychmiast.


