„Weavingshaw” Heby Al-Wasity – dom pełen szeptów i historia o tym, że najtrudniej uciec przed własną prawdą
dodał: Marta Dudzińska
Niektóre miejsca mają w sobie coś więcej niż ściany, dach i zamknięte drzwi. Przechowują emocje, dawne krzywdy i historie ludzi, którzy już dawno odeszli. Właśnie takim miejscem jest Weavingshaw – posiadłość ukryta pośród ponurych wrzosowisk, owiana tajemnicą i przyciągająca tych, którzy szukają odpowiedzi, których być może nigdy nie powinni poznać.
Heba Al-Wasity w swoim debiutanckim romansie gotyckim z elementami fantasy tworzy świat, w którym duchy nie są jedynie strasznym dodatkiem, lecz odbiciem ludzkich ran, przemilczanych historii i sekretów, które potrafią przetrwać całe pokolenia.
Leena Al-Sayer od lat nosi ciężar niezwykłego daru – widzi zmarłych. To zdolność, która nie daje jej poczucia wyjątkowości, lecz przede wszystkim samotność i lęk przed odrzuceniem. Gdy jej brat Rami ciężko choruje, dziewczyna zostaje zmuszona do zawarcia układu z tajemniczym Świętym Ciszy – człowiekiem, który handluje sekretami i zamienia cudze wyznania w walutę. Cena za pomoc okazuje się jednak znacznie wyższa, niż Leena mogła przypuszczać. Aby ocalić brata, musi odnaleźć ducha ostatniego właściciela Weavingshaw i wkroczyć do świata, gdzie nic nie jest takie, jak wygląda na pierwszy rzut oka.
Największą siłą powieści nie jest sama zagadka ani nadnaturalne elementy, ale atmosfera, którą autorka buduje niemal jak misternie utkany materiał. Każdy rozdział przypomina kolejną nić w skomplikowanym gobelinie – jedne prowadzą do przeszłości, inne odsłaniają ukryte emocje bohaterów, a jeszcze inne pokazują, że największe potwory często nie mieszkają w nawiedzonych domach, lecz w ludzkich decyzjach. Weavingshaw nie jest miejscem pełnym taniej grozy. To raczej przestrzeń melancholijna, piękna i niepokojąca jednocześnie. Stare mury, mgły nad wrzosowiskami, szepty zmarłych i poczucie, że przeszłość wciąż oddycha za plecami bohaterów, tworzą klimat przypominający klasyczne powieści gotyckie, ale przepuszczony przez wrażliwość współczesnej autorki.
Leena jest bohaterką, która nie zdobywa sympatii przez niezwykłe moce czy efektowne gesty. Jej siła tkwi w czymś znacznie bardziej subtelnym – w uporze, empatii i zdolności do przetrwania mimo tego, że świat wielokrotnie próbuje ją przekonać, że powinna się ukryć. To postać pełna sprzeczności: odważna, ale zmęczona; niezależna, ale spragniona bliskości; gotowa walczyć o innych, choć sama przez lata pozostawała bez ochrony. Równie interesujący jest Święty Ciszy – bohater balansujący pomiędzy fascynacją a nieufnością. Nie jest klasycznym wybawcą ani prostym czarnym charakterem. Ma w sobie chłód człowieka, który nauczył się przetrwać dzięki kontroli nad innymi, ale pod tą warstwą kryje się ktoś równie mocno poraniony. Relacja między nim a Leeną rozwija się powoli, bardziej poprzez spojrzenia, rozmowy i niedopowiedzenia niż gwałtowne zwroty akcji. To romans budowany z cierpliwością – przypomina powoli rozpalane ognisko, które początkowo daje tylko delikatne ciepło, by z czasem stać się czymś naprawdę ważnym.
Heba Al-Wasity, pisarka irackiego pochodzenia, która dorastała w Kanadzie i pracowała jako lekarka, wykorzystuje w swojej twórczości tematy związane z przynależnością, poszukiwaniem własnego miejsca oraz doświadczeniem życia pomiędzy różnymi światami. Historia Leeny nie jest jednak prostym zapisem tych przeżyć – fantasy staje się tutaj sposobem opowiedzenia o samotności, wykluczeniu i potrzebie znalezienia domu, który nie zawsze musi być konkretnym miejscem na mapie. Ciekawym aspektem książki jest również sposób, w jaki autorka wykorzystuje motyw sekretów. W świecie Weavingshaw tajemnice mają swoją cenę, ale jednocześnie są częścią ludzkiej tożsamości. To, co ukrywamy, może nas niszczyć, ale może też opowiadać historię tego, kim jesteśmy. Al-Wasity pokazuje, że prawda nie zawsze przynosi natychmiastowe ukojenie – czasem najpierw musi zaboleć, zanim pozwoli odzyskać wolność.
„Weavingshaw” to książka dla osób, które lubią, gdy magia nie służy wyłącznie efektownym pojedynkom, ale staje się językiem opowiadania o emocjach. To historia o duchach, lecz przede wszystkim o pamięci. O nawiedzonym domu, ale także o tym, co potrafi nawiedzać człowieka przez całe życie.
Heba Al-Wasity stworzyła debiut, który ma w sobie coś z jesiennego wieczoru przy kominku – odrobinę tajemnicy, szczyptę melancholii i poczucie, że za kolejną stroną czeka jeszcze jedna ukryta historia. To powieść, która nie pędzi, lecz zaprasza, by wejść do swojego świata powoli. A kiedy drzwi Weavingshaw już się za czytelnikiem zamkną, trudno nie zastanawiać się, jakie sekrety mogłyby ujawnić własne ściany, gdyby tylko potrafiły mówić.
Polecamy gorąco!
Od Wydawcy:
Leena nie wierzyła w potwory, dopóki po raz pierwszy nie ujrzała Weavingshaw.
Święty Ciszy handluje tajemnicami: spełnia niemożliwe życzenia w zamian za wyjawienie sekretów. Im mroczniejszy sekret, tym wyższa cena.
Leena skrywa swoją tajemnicę, która prześladuje ją od siedemnastego roku życia – widzi zmarłych. Kiedy jej brat zaczyna ciężko chorować, dziewczyna wie, że jedyną szansą na zdobycie lekarstwa jest zwrócenie się do Świętego.
Cena okazuje się jednak wyższa, niż mogła przypuszczać. Aby ocalić brata, Leena musi pomóc Świętemu Ciszy odnaleźć ducha Percivala Avona, ostatniego władcy Weavingshaw – mrocznej posiadłości na wrzosowiskach. To właśnie tam przyjdzie jej zmierzyć się ze śmiertelnymi niebezpieczeństwami, mrocznymi sekretami zmarłych i narastającą fascynacją swoim zagadkowym towarzyszem.
„Weavingshaw” to pierwszy tom gotyckiej trylogii fantasy.




