Te znaki zodiaku to straszne śpiochy. Poranne wstawanie to dla nich prawdziwa udręka
dodał: Marta Dudzińska
Budzik dzwoni pierwszy raz. Ręka wysuwa się spod kołdry i bez otwierania oczu naciska „drzemkę”. Drugi alarm spotyka ten sam los. Przy trzecim zaczyna się negocjowanie z rzeczywistością: „Jeszcze pięć minut”. A kiedy wreszcie trzeba wstać, człowiek przez kilka chwil nie bardzo wie, kim jest, jaki jest dzień i dlaczego świat zdecydował, że właśnie teraz należy się obudzić. Astrologia ma oczywiście własne typy śpiochów. Nauka mówi natomiast, że upodobanie do późnego chodzenia spać i trudność z porannym rozruchem rzeczywiście mogą mieć biologiczne podstawy.
Rak – jeszcze tylko chwila pod kołdrą
Rakowi przypisuje się dużą potrzebę komfortu, domowego ciepła i bezpieczeństwa. Nic więc dziwnego, że astrologiczny obraz tego znaku świetnie pasuje do osoby, która rano nie zamierza rozstawać się z poduszką bez poważnego powodu.
Poranek może być dla niego zbyt gwałtownym przejściem z przyjemnego świata snu do świata obowiązków. Zwłaszcza jeśli dzień zaczyna się wcześnie, Rak może potrzebować chwili na „oswojenie” rzeczywistości.
W praktyce jego idealny poranek wyglądałby raczej tak: miękki szlafrok, spokojna kawa, brak pośpiechu i absolutnie żadnego „wstawaj, bo już późno!”. Problem w tym, że rzeczywistość rzadko pyta o zdanie.
Byk – po co wstawać, skoro tak dobrze się śpi?
Byk jest jednym z najbardziej oczywistych kandydatów do astrologicznego klubu śpiochów. Lubi przyjemności, wygodę i wszystko, co pozwala ciału poczuć się dobrze. A trudno o coś przyjemniejszego niż ciepłe łóżko w chłodny poranek.
To właśnie dlatego Byk może być mistrzem przeciągania pobudki. Nie chodzi nawet o to, że koniecznie potrzebuje ogromnej liczby godzin snu. Po prostu bardzo trudno przekonać go, że poduszka nie jest obecnie najlepszym miejscem na świecie.
Jeśli dodatkowo za oknem pada deszcz, sytuacja staje się niemal beznadziejna. Budzik może próbować. Byk ma jednak własne argumenty.
Ryby – pół kroku między snem a jawą
Ryby są astrologicznie kojarzone z wyobraźnią, emocjonalnością i światem wewnętrznym. Poranek może więc być dla nich szczególnym momentem — nie dlatego, że nie chcą rozpocząć dnia, lecz dlatego, że przejście ze snu do rzeczywistości zajmuje im trochę czasu.
To właśnie ten typ osoby, która po przebudzeniu jeszcze przez chwilę pamięta sen, odtwarza go w głowie i zastanawia się, dlaczego śniła o zupełnie przypadkowej osobie sprzed dziesięciu lat.
Zamiast natychmiastowej aktywności potrzebują łagodnego wejścia w dzień. Gwałtowny alarm i natychmiastowe „trzeba wstawać!” mogą być dla nich wyjątkowo nieprzyjemne.
Skorpion – noc należy do niego, poranek już niekoniecznie
Skorpionowi astrologia przypisuje intensywność, silne emocje i skłonność do działania wtedy, kiedy sam uzna to za właściwe. Dlatego w astrologicznym zestawieniu śpiochów dobrze pasuje do osoby, która wieczorem dopiero nabiera energii.
Problem pojawia się następnego ranka.
Kiedy inni już funkcjonują, Skorpion może dopiero próbować odzyskać kontakt z rzeczywistością. I nie należy wtedy zadawać zbyt wielu pytań. Najlepiej dać mu kawę, kilka minut ciszy i pozwolić, żeby system operacyjny uruchomił się sam.
W prawdziwym życiu późny chronotyp rzeczywiście może sprawiać, że wczesne pobudki są trudniejsze. Badania wskazują, że „sowy” częściej doświadczają silniejszej bezwładności sennej w dni robocze, zwłaszcza gdy godzina pobudki nie pasuje do ich naturalnego rytmu.
A co na to nauka? Nie, znak zodiaku nie decyduje o tym, czy jesteśmy śpiochami
Tu warto oddzielić astrologiczną zabawę od tego, co rzeczywiście wiemy o śnie. Nie ma naukowych dowodów, że znak zodiaku wpływa na to, czy ktoś lubi długo spać albo ma problem z porannym wstawaniem.
Jest natomiast coś, co brzmi zaskakująco podobnie do astrologicznych opisów „nocnych marków”: chronotyp. To indywidualna preferencja dotycząca pory snu i aktywności. Jedni naturalnie wcześniej robią się senni i łatwiej wstają rano, inni zdecydowanie lepiej funkcjonują wieczorem. Chronotyp ma częściowo podłoże genetyczne, a na rytm dobowy wpływają także światło, wiek, styl życia i godziny pracy.
Jest jeszcze bezwładność senna — ten charakterystyczny stan po przebudzeniu, kiedy ciało już wstało, ale mózg najwyraźniej nie otrzymał jeszcze tej informacji. Może obejmować senność, dezorientację i przejściowe pogorszenie sprawności poznawczej. Zjawisko jest dobrze opisane naukowo i może być silniejsze po niedoborze snu.
Dlatego jeśli ktoś codziennie walczy z budzikiem, niekoniecznie jest „leniwy”. Być może jego zegar biologiczny po prostu nie jest szczególnie kompatybilny z godziną 6:00.
***
Astrologia może więc z przymrużeniem oka wskazać swoje największe zodiakalne śpiochy — Raka, Byka, Ryby czy Skorpiona. Prawdziwa odpowiedź jest jednak znacznie ciekawsza: poranne wstawanie rzeczywiście może być dla jednych osób dużo trudniejsze niż dla innych i nie zawsze jest to kwestia silnej woli. Nasz chronotyp, długość snu, rytm dobowy i bezwładność senna mają tu znacznie większe znaczenie niż data urodzenia. A jeśli po przeczytaniu tego tekstu Byk właśnie przewrócił się na drugi bok, Ryby wróciły do swojego snu, a Rak przykrył się kołdrą po sam nos — cóż… astrologia przynajmniej miała z czego żartować.
Polecamy również:
![]() |
Czy nasz znak zodiaku wpływa na wybór domowego pupila? |
![]() |
Astro-wellness: dopasuj rytuały pielęgnacyjne do swojego znaku |
![]() |
Randki według kosmosu – spojrzenie na astrodating |









