„Ostatnie wzgórze Florencji” – recenzja

16 listopada 2011, dodał: Redakcja
Artykuł zewnętrzny

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Eugeniusz Kabatc: „Ostatnie wzgórze Florencji. Opowieść o Leopoldzie Stanisławie Brzozowskim”

Jako fascynatka wszelkiego rodzaju biografii i wspomnień miałam wielką przyjemność przeczytać opowieść o życiu młodopolskiego filozofa i pisarza Stanisława Brzozowskiego. Ta piękna, intelektualna podróż, w którą zabrał mnie autor książki, odkryła przede mną tragiczne i bardzo ludzkie oblicze wielkiego geniusza, niestety niedocenionego przez własne pokolenie. Ostatnie lata życia spędził on na swoistym „wygnaniu”, we Włoszech, gdzie wyjechał z rodziną dla poratowania zdrowia. Był oskarżony o zdradę kraju poprzez podjęcie współpracy z rosyjską „ochraną” i czerpanie z niej korzyści finansowych – tymczasem żył na granicy ubóstwa, borykając się z przeciwnościami losu i szykanami ze strony środowiska literackiego, inspirowanymi przez Wacława Berenta i Stefana Żeromskiego. Książka ta, wydana w stulecie śmierci Brzozowskiego, stanowi hołd dla jego wielkości i jest owocem pasji autora, który spędził wiele lat na badaniu tego krótkiego, lecz dramatycznego życia oraz twórczości. Jako bywalec włoskich bibliotek, kryjących w swych murach zapiski zmarłego we Florencji filozofa, dobrze poznał atmosferę tego miasta i w udany sposób przelał ją na karty swej książki.
Narratorem swej opowieści czyni prawosławnego mnicha Jewgienija, który został wysłany do Włoch, by nadzorować budowę cerkwi. Poznaje on tutaj Brzozowskiego i przez kolejne lata jest jego przyjacielem i powiernikiem. W relacji Jewgienija Brzozowski jawi się jako małomówny, oczytany i filozoficznie nastawiony do życia człowiek, kochający mąż i ojciec.

Brzozowski jest postacią niejednoznaczną, jednostką buntowniczą i kontrowersyjną – staje się więc wymarzonym bohaterem literackim. I to jego „rozdwojenie” jest według mnie niekwestionowanym źródłem wartości tej książki. Uważany za zdrajcę, a opanowany misją „modernizacji” mentalności Polaków staje się postacią tragiczną. Książka jest udaną próbą ukazania Brzozowskiego nie tylko jako filozofa, ale również jako człowieka, którego przeznaczeniem była samotność wśród ludzi. Niezrozumienie, choroba i poczucie obcości we własnym kraju decydują o jego położeniu „outsidera”. Ważnym fragmentem książki jest „Przesilenie” – opis snu, w którym toczy się proces filozofa o zdradę narodu.  Ta sytuacja staje się pretekstem do eksplikacji jego – jakże aktualnych i dzisiaj – poglądów, m.in: „Ja nie chcę moralizować, tylko chciałbym wyrwać was z powietrza, w który nie można oddychać” czy: „Dajcie mi dziesięciu ludzi i dziesięć lat wolnych od trosk życia, a zmienię klimat umysłowy w Polsce”. Innym razem Brzozowski smutno prorokuje: „nawet po półwieku nic się w Polsce nie zmieni, a moje zbuntowane idee z czasów młodości nadal pozostaną trędowate”. Czy miał rację – ocenę pozostawiam przyszłym czytelnikom…

Książka jest napisana lekkim piórem, dodatkowo autor ma rzadką umiejętność wczuwania się w położenie i przeżycia swych bohaterów.Drugim obok losów Brzozowskiego tematem ważnym w tej książce jest uroda Florencji – miasta stworzonego przez artystów i emanującego artystyczną atmosferą. Tytułowe „ostatnie wzgórze” to cmentarz położony nad miastem, na którym przedwcześnie spoczął Stanisław Brzozowski. Polecam tę lekturę wszystkim miłośnikom prozy biograficznej z zacięciem psychologicznym oraz tym, którzy dotąd nie zetknęli się z ideami głoszonymi przez tego genialnego filozofa – „polskiego Hioba”.

Anita M.

Książkę poleca Wydawnictwo Studio EMKA – można kupić ją tutaj:

http://www.studioemka.com.pl/index.php?page=p&id=417

Dziękujemy Wydawnictwu za włączenie się do naszej akcji i przekazanie książki do recenzji –

Redakcja

Share and Enjoy !

0Shares
0 0





Możesz śledzić wszystkie odpowiedzi do tego wpisu poprzez kanał .

Dodaj komentarz


FORUM - bieżące dyskusje

Zapach faceta
> FIGA.A napisał/a: > Mi sie bardzo podoba dior sauvage :) Dior sauvage jest super...
Korzystacie z masaży?
Korzystam jak najbardziej. Polecam zwłaszcza masaż tajski, chodzę często - to uczucie rozluźnienia, totalnego...
Co byś teraz wypiła?
Zimny sok pomarańczowy :(
Gdzie kupujecie karpia na wigilię?
Nie kupujemy w ogóle, nikt u nas nie lubi karpia.