Monika A. Oleksa o nowej książce – wywiad

Avatar photo
6 października 2014,
dodał: Redakcja
Artykuł zewnętrzny

[…] zatrudniając do pisania serce, nie da się uniknąć choć cząstki siebie, czy tego, co autor nosi w sobie […] – mówi Monika A. Oleksa, autorka książek: „Ciemna strona miłości„i „Miłość w kasztanie zaklęta„. 29 września br. do księgarń trafiła najnowsza powieść Moniki A. Oleksa, pt.: Samotność ma twoje imię. W związku z premierą książki autorka zgodziła się odpowiedzieć na kilka pytań Redakcji, które z przyjemnością publikujemy w formie autorskiego wywiadu. Mamy nadzieję, iż zarówno nowa książka, jak również słowa autorki spotkają się z Waszym zainteresowaniem. Serdecznie polecamy!

Redakcja: Czy mogłaby Pani opowiedzieć o inspiracjach do napisania książki?
Monika A. Oleksa: Powstanie tej książki jest dla mnie samej zagadką, której jeszcze nie potrafię rozgryźć i wierzę, że sama książka i to, jak będzie odbierana przez Czytelników, odpowie mi na  pytanie, dlaczego się pojawiła. Wiem, że _aphoto_monikamoże zabrzmi to nieco dziwnie, ale nie planowałam jej. Byłam w trakcie pisania zupełnie czegoś innego (do czego, nota bene, teraz wróciłam), i znalazłam się w okresie zastoju twórczego, gdy każde przychodzące zdanie nie spełniało moich oczekiwań i nie chciało się układać tak, jakbym tego chciała. Na pewien czas zostawiłam tamten projekt, planując , że wrócę do niego, gdy przyjdzie właściwy moment.
Pamiętam, że to była jesień. Listopad i jego melancholia wkradły się również do mojego życia, i nagle „zobaczyłam” oczami mojej wyobraźni, kobietę. Zobaczyłam scenę przy grobie, i dziwne spotkanie z mężczyzną. Napisałam coś, sama nie wiedząc, dlaczego to robię. To nie był początek książki, ani opowiadanie, tylko jakby wyjęty fragment z większej całości. Nie miałam pojęcia, co mam z tym zrobić i dlaczego właśnie takie słowa ze mnie wypłynęły. Opublikowałam ten fragment na swoim blogu (www.magialiterczarslow.blogspot.com) i zostawiłam. Po jakimś czasie „zobaczyłam” kolejną kobietę, tym razem w zupełnie innym wieku, siedzącą przy stole. I zobaczyłam ją. Samotność. Siedziała razem z tą kobietą, i poprzednio była razem z dziewczyną, którą opisałam. Kiedy podobna rzecz powtórzyła się z kolejnym fragmentem, zrozumiałam, że muszę za tym pójść i dać się tym bohaterom poprowadzić, czekając, dokąd mnie doprowadzą. I właśnie tak napisałam „Samotność…”. Idąc za nią.

Redakcja: Czy znajdziemy w Pani książce elementy autobiograficzne?
Monika A. Oleksa: Myślę, że w tej książce jest wiele ze mnie, choć nic do końca nie jest autobiografią. Piszę swoje książki sercem i emocjami. Jestem ogromną empatką, i widzę oraz czuję to, co przeżywają moi bohaterowie i z jakimi rozterkami się szarpią i zmagają. Akcja „Samotności…” rozgrywa się w miejscach, które są mi znane i które są częścią mojego codziennego życia. Jest tu mój rodzinny Lublin, bardzo mi bliski, i osiedla, które znam, i z którymi łączy się wiele wspomnień. Jest ukochany przeze mnie Nałęczów i stateczny Kazimierz z „Dwoma Księżycami”, w których spędziłam trochę czasu pisząc „Samotność…”,  zaproszona tam przez pana Aleksandra Serwatkę, właściciela Hotelu i Restauracji  „Dwa Księżyce”. Są „moje” Dąbki i Dom Wypoczynkowy „Maria”, gdzie powstaje większość moich książek. Ludzie związani z tymi miejscami pojawiają się na kartach mojej książki, i to są te elementy autobiograficzne – te relacje, które łączą moich bohaterów z nimi, a tak naprawdę mnie – z tymi ludźmi. Żadna z bohaterek jednak nie jest mną, choć na pewno mają moją wrażliwość i sposób odbierania świata. Trudna relacja Ewy z jej siostrą jest mi bliska; podobnie jak ta symbioza, która łączy Ewę z jej babcią. Również i w moim życiu Babcia była i jest bardzo ważna, i podobnie jak Ewa, poświęcam jej wiele swojego czasu. Myślę, że zatrudniając do pisania serce, nie da się uniknąć choć cząstki siebie, czy tego, co autor nosi w sobie.

Redakcja: Czy bohaterki Pani książki mają swoje rzeczywiste pierwowzory?
Monika A. Oleksa: Tylko babcia Ewy jest połączeniem dwóch moich ukochanych babć w jedną, wszystkie inne „narodziły” się w mojej wyobraźni.

Redakcja: Jak ocenia Pani współczesną literaturę kobiecą?
Monika A. Oleksa: Jestem bardzo wymagającym czytelnikiem i trudno sprostać moim wymaganiom, stawianym współczesnej literaturze. Z przyjemnością mogę jednak stwierdzić, że ostatnio, pomimo zalewu rynku totalną tandetą i banałem, można coraz częściej wyłowić perełki, na które warto czekać. Takim odkryciem dla mnie jest pani Joanna M. Chmielewska, pisząca językiem, w którym się po prostu zanurzam aż po szyję i delektuję jak najlepszym deserem. Cenię też panią Katarzynę Zyskowską-Ignaciak, Hannę Kowalewską, czy panią Grażynę Jeromin-Gałuszko. Uważam, że współczesna literatura kobieca wspina się na coraz wyższy poziom, a autorzy doceniają inteligencję Polek, które już dość mają polskich Bridget Jones, odgrzewanych na wiele sposobów.

Redakcja: Czy Pani zdaniem, feminizm ma rację bytu we współczesnej rzeczywistości?
Monika A. Oleksa: Czym tak naprawdę jest feminizm i co jeszcze niezależne kobiety chcą osiągnąć, skoro osiągnęłyśmy już wszystko, aby czuć się spełnionymi? Od osiemnastu lat jestem szczęśliwą żoną u boku męża, który równo ze mną dzieli obowiązki, również te, które stereotypy przypisują kobietom. Bardzo szanuję mojego męża i z jego strony dostaję to samo, wzajemny szacunek, i wolność, którą mi daje, wiedząc, co jest dla mnie ważne i starając się mi w tym pomóc. Będąc żoną, nie czuję się kobietą zniewoloną i nie mam spod czego się wyzwalać, ale rozumiem kobiety, które potrzebują więcej niezależności, i które chcą udowodnić, że w niczym nie są gorsze od mężczyzny. Mam szczęście, bo trafiłam na cudownego człowieka, z którym dzielę życie, ale wiem również, że gdyby nie ruchy kobiece i wojujące feministki, być może nie mogłabym pójść na studia, a swoje książki pisałabym pod męskim pseudonimem. I chociaż nie wszystkie postulaty dzisiejszych feministek do mnie trafiają, uważam, że feminizm nadal ma rację bytu we współczesnej rzeczywistości, szczególnie tam, gdzie kobiety naprawdę się krzywdzi.

Redakcja: Dziękujemy za rozmowę.

Informacje na temat książki:

Samotność ma twoje imię” to fascynująca opowieść o pragnieniach ludzkiego serca, które nie chce dać się oszukać ani zignorować. Ewa, Martyna, Hanna, Janina, Danuta, Magda – kobiety w różnym wieku i z różnym bagażem życiowych _samotnosc-ma-twoje-imiedoświadczeń . To co je łączy to Samotność, która niejedno ma imię. To również pachnąca domowym ciastem opowieść o codzienności, w której tęsknota za bliskością odnajduje zrozumienie, mocnej siłą przyjaźni i rodziny. Ubarwionej następującymi po sobie porami roku. To jednak przede wszystkim książka o poszukiwaniu samego siebie, i przesłanie, że nie można zamykać się na innych ludzi. Warto zrobić krok dalej i zaufać.

Samotność jest dziś coraz trudniejsza i boryka się z nią coraz więcej osób. Dla niektórych jest to sposób na życie, dla innych przegapienie właściwego momentu na założenie rodziny, a dla dość sporej grupy osób, po prostu nieznalezienie właściwego partnera. Monika A.Oleksa, przekonuje nas swą opowieścią, że na miłość nigdy nie jest za późno, trzeba być tylko bardzo cierpliwym, wytrwałym i pilnie rozglądać się dookoła. Nie wiadomo, kiedy spotkamy człowieka, z którym zechcemy spędzić resztę życia.” [Ewa Podleśna-Ślusarczyk; www.dlalejdis.pl]

Dawno nie czytałam tak wyjątkowej, pięknej i życiowej historii nasączonej mądrością, wrażliwością, szczerością i ciepłem uczuć. Tu każde słowo, zdanie czy wers tętni życiem i emocjami. Wielowymiarowa fabuła na przemian bawi i wzrusza. Niczym w kalejdoskopie pokazuje zróżnicowany obraz matczynej miłości, prawdziwego poświęcenia, potęgę rodzinnych więzi, siłę przyjaźni oraz dążenia do odkrycia własnej, prawdziwej tożsamości. Obok tej książki nie sposób przejść obojętnie. Polecam z całego serca!” [Krystyna Meszka; www.cyrysia.blogspot.com]






FORUM - bieżące dyskusje

Dietetyk - porady
Co do tych ziemniaków, o których pisała summerlove bez przesady z tym działaniem...
śniadanie podstawą udanego dnia :)…
Zdrowe śniadanie nie kończy się na płatkach owsianych. Jeśli owsianka Was „muli” albo...
sztuczne barwniki w słodyczach
Barwniki to tylko wierzchołek góry lodowej, prawdziwym problemem w tych „paskudztwach” jest połączenie...
Jakie są zdrowe zamienniki słodyczy…
Największym błędem jest szukanie „zdrowych zamienników” typu daktyle czy miód, bo dla...

Preferencje plików cookies

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.