Małgorzata I. Niemczyńska: Baba na barykadzie – opowieść o kobiecie, której nie dało się zamknąć w cudzych definicjach
dodał: Marta Dudzińska
Anna Świrszczyńska nie należała do tych poetek, które można bezpiecznie umieścić w gablocie z napisem „polska literatura”. Jej twórczość wymykała się przyzwyczajeniom, a sposób myślenia wyprzedzał wiele pytań, które dopiero po latach miały stać się przedmiotem publicznej dyskusji. Potrafiła mówić o kobiecym ciele bez upiększeń, o macierzyństwie bez obowiązkowej czułości, o starości bez udawania, że kobieta wraz z upływem lat przestaje mieć prawo do pragnień. Biografia Małgorzaty I. Niemczyńskiej przywraca tej postaci pełnię wymiarów. Nie tylko poetce, ale też kobiecie, której niełatwo było znaleźć miejsce w świecie przywiązanym do cudzych wyobrażeń o przyzwoitości.
Tytuł „Baba na barykadzie” ma w sobie zadziorność, której trudno nie docenić. Słowo „baba” przez lata służyło do pomniejszania kobiet, odbierania im powagi i sprowadzania ich do stereotypowych ról. U Świrszczyńskiej można dostrzec zupełnie inną energię: bezkompromisowość, zgodę na własną cielesność i niechęć do udawania kogoś, kim nie jest. Barykada również nie musi oznaczać wyłącznie walki z bronią w ręku. Może być granicą, za którą człowiek broni prawa do własnego głosu. W przypadku poetki taką przestrzenią oporu stawały się również wiersze – bezpośrednie, niekiedy brutalne, pozbawione potrzeby przypodobania się odbiorcy.
Wartość tej biografii polega na tym, że Niemczyńska nie poprzestaje na dobrze znanym obrazie autorki „Budowałam barykadę” i „Jestem baba”. Przez blisko cztery lata gromadziła materiały, poszukiwała nieznanych świadectw, docierała do osób pamiętających poetkę oraz utworów, które nie weszły do powszechnego obiegu. Szczególnie istotne jest podjęcie próby zweryfikowania informacji powtarzanych przez lata jako bezsporne. W biografistyce właśnie takie dociekanie bywa najcenniejsze: pozwala oddzielić człowieka od legendy, a fakty od interpretacji, które z czasem zaczęły uchodzić za prawdę.
Życie Świrszczyńskiej nie daje się jednak sprowadzić do opowieści o niezależności. Była uczestniczką powstania warszawskiego, a doświadczenie wojny znalazło przejmujący wyraz w jej późniejszej twórczości. W tomie „Budowałam barykadę” historia została przedstawiona z perspektywy ludzkiego ciała, strachu, cierpienia i codziennego wysiłku przetrwania. Nie ma tu pompatycznego dystansu ani łatwego heroizmu. Jest człowiek, którego wojna pozbawia złudzeń, ale nie odbiera mu prawa do świadectwa. Ta perspektywa pomaga zrozumieć, dlaczego twórczość poetki wciąż przemawia do kolejnych pokoleń czytelników.
Równie bezkompromisowo Świrszczyńska przyglądała się życiu kobiet. Nie interesował jej wyłącznie obraz kobiecości akceptowany przez społeczeństwo. Pisała o zmęczeniu, fizyczności, samotności, przemocy i doświadczeniach, które przez długi czas wypychano poza literacką przyzwoitość. Nie próbowała czynić macierzyństwa doświadczeniem wyłącznie pięknym ani starości okresem, w którym należy po cichu wycofać się z życia. Jej spojrzenie bywało niewygodne, ponieważ nie pozostawiało wiele miejsca na sentymentalne uproszczenia. Dziś ta szczerość może wydawać się bliska współczesnej wrażliwości, ale w czasach poetki wymagała odwagi i gotowości na niezrozumienie.
Niemczyńska przywraca uwagę również prywatnej stronie tej postaci. Joga, wegetarianizm, rezygnacja z alkoholu czy związek z młodszym mężczyzną składają się na portret osoby, która nie zamierzała dopasowywać swojego życia do społecznych oczekiwań. Nie są to jedynie barwne ciekawostki z biografii. Pokazują, że niezależność nie ograniczała się u Świrszczyńskiej do deklaracji artystycznych. Obejmowała codzienne decyzje i prawo do urządzenia sobie życia na własnych zasadach, nawet jeśli otoczenie uznawało taki wybór za dziwactwo.
Szczególnie ciekawy wydaje się kontrast między współczesnym zainteresowaniem poetką a nieufnością, z jaką spotykała się za życia. Dzieła, które niegdyś mogły szokować bezpośredniością, dziś pozwalają rozmawiać o kobiecym doświadczeniu bez konieczności używania eufemizmów. Nie oznacza to, że Świrszczyńską należy odczytywać wyłącznie przez pryzmat współczesnych debat. Jej znaczenie jest szersze. Dotyczy także samej literatury: możliwości mówienia własnym językiem, odrzucenia ozdobników, poszukiwania formy zdolnej unieść doświadczenie, którego nie da się opisać konwencjonalną elegancją.
Biografia poetki stawia przy okazji pytanie o mechanizmy literackiej pamięci. Dlaczego niektóre nazwiska stają się częścią wspólnej świadomości niemal natychmiast, podczas gdy inne potrzebują kolejnych pokoleń, by zostać właściwie odczytane? Na ile o randze twórczości decydują same dzieła, a na ile obyczajowe uprzedzenia, krytyczne mody i przyjęte hierarchie? Poszukiwanie odpowiedzi na te pytania sprawia, że opowieść o Świrszczyńskiej wykracza poza indywidualny życiorys. Staje się również refleksją nad tym, jak kultura wybiera swoich bohaterów i jak długo potrafi przechowywać krzywdzące wyobrażenia.
„Baba na barykadzie” zainteresuje czytelników, którzy chcą poznać nie tylko historię poetki, ale także źródła jej twórczej bezkompromisowości. To propozycja dla osób ceniących rzetelne biografie, literaturę faktu i portrety kobiet, których nie da się opisać za pomocą jednego przymiotnika. Szczególnie wiele może zaoferować tym, którzy znają już wiersze Świrszczyńskiej i chcieliby poszerzyć ich interpretację o kontekst życia, relacji i epoki. Książka daje również okazję do ponownego spotkania z utworami, które nie tracą siły, kiedy zmienia się język publicznej debaty.
Anna Świrszczyńska pozostawiła po sobie twórczość, która nie prosi o zgodę na istnienie. Domaga się uważności i gotowości na spotkanie z prawdą pozbawioną dekoracji. Małgorzata I. Niemczyńska kieruje światło na kobietę, której niezależność bywała mylona z dziwactwem, a szczerość z przekraczaniem granic dobrego smaku. Najważniejsze w tej opowieści jest jednak coś więcej niż przywracanie należnego miejsca poetce. To przypomnienie, że człowiek nie musi spełniać cudzych oczekiwań, aby zasługiwać na poważne potraktowanie. Świrszczyńska nie czekała, aż świat pozwoli jej mówić. Mówiła po swojemu – i być może właśnie dlatego jej głos pozostaje tak wyrazisty.
Od Wydawcy:
Świat się na Świrszczyńską spóźnił. Nie rozumieli jej współcześni. Dziś jest ikoną.
Wybitna poetka, uczestniczka powstania warszawskiego, kobieta, która nie bała się żyć inaczej i mówić rzeczy niepopularnych. Uchodziła za dziwaczkę: praktykowała jogę, nie jadła mięsa i nie piła alkoholu, a na dodatek poślubiła czternaście lat młodszego mężczyznę. W głębokim PRL-u otwarcie krytykowała patriarchat i przemoc domową. Z brutalną szczerością pisała o trudach macierzyństwa. Walczyła z dyskryminacją starych kobiet i upominała się o ich prawo do seksualności.
Małgorzata I. Niemczyńska pracowała nad biografią Anny Świrszczyńskiej blisko cztery lata, podczas których udało jej się odkryć wiele nieznanych faktów z życia poetki, dotrzeć do szeregu zapomnianych utworów – w tym tych nigdy niepublikowanych lub uchodzących za zaginione – i odnaleźć osoby, które znały ją osobiście. Dzięki dociekliwemu śledztwu ustaliła, że niemało branych za pewnik informacji – także tych powielanych przez autorytety – mija się z prawdą.
Baba na barykadzie to biografia z prawdziwego zdarzenia, oddająca sprawiedliwość poetce, która zmieniła literaturę polską wierszami z tomów Budowałam barykadę i Jestem baba.



