Laura Cumming: Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci
dodał: Marta Dudzińska
W literaturze faktu oraz eseistyce o sztuce odnajdujemy dzieła, które nie tylko opisują obrazy i artystów, ale odsłaniają sposób, w jaki sztuka przenika naszą pamięć, emocje i samo rozumienie świata. Takie książki łączą wnikliwą analizę estetyczną z głęboką refleksją nad życiem, przemijaniem oraz znaczeniem piękna w obliczu tragedii. W czasach, gdy obraz z ekranu często zastępuje nam obraz z ramy, książki o sztuce uczą nas ponownego patrzenia, zatrzymania się, zrozumienia kontekstu, odnalezienia sensów niezauważonych na pierwszy rzut oka.
Właśnie w tej przestrzeni, gdzie historia, biografia i osobiste doświadczenie splatają się z historią malarstwa, odnajdujemy najnowszą książkę Laury Cumming, wydaną po polsku przez Wydawnictwo Literackie: „Grom z jasnego nieba. Opowieść o sztuce, życiu i nagłej śmierci”.
Cumming prowadzi nas przez labirynt holenderskiego złotego wieku malarstwa (Vermeer, Rembrandt, de Hooch, Hals), przyglądając się zarówno mistrzowskim kompozycjom świetlnym, jak i tytułowemu „gromowi” — nagłym wstrząsom losu, które wpłynęły na życie artysty i autorki. Opowiadając o obrazie Widoku Delft, o delikatnych światłocieniach i szczegółach codziennych scen, ukazuje, jak dzieło sztuki może działać jak lustro naszych własnych doświadczeń i oczekiwań. Narracja książki splata wnikliwą analizę obrazów z osobistą historią autorki: jej fascynacją malarstwem holenderskim, kształtowaną w młodości przez relację z ojcem, szkockim artystą Jamesem Cummingiem, oraz refleksjami o własnym życiu. Ta intymna warstwa nadaje opowieści szczerość i emocjonalną gęstość, której rzadko doświadczamy w literaturze o sztuce.
Należy przede wszystkim podkreślić poetycką narrację i głęboką wrażliwość na obrazy, które „wchodzą w dialog z życiem czytelnika”, czyniąc z książki coś więcej niż tylko historię jednego wydarzenia czy artysty. Książkę wyróżnia także piękno języka, subtelność analizy i sposób, w jaki Cumming prowadzi nas przez świat malarstwa jako świat widzialny i wewnętrzny zarazem. Jednakże połączenie osobistych wspomnień z narracją o sztuce jest mocno rozproszone i introspekcyjne, co pokazuje, że książka nie jest jednowymiarowym przewodnikiem, ale złożonym doświadczeniem czytelniczym.
„Grom z jasnego nieba” to lektura przede wszystkim dla tych, którzy kochają sztukę, jako sposób rozumienia ludzkiego życia, zarówno w jego chwilach blasku, jak i w momentach szoku czy straty. To książka, któta pozwala zanurzyć się w świat obrazów holenderskich mistrzów, zobaczyć je oczami kogoś, kto nie oddziela życia od sztuki, lecz widzi w nich ciągłą rozmowę o tym, co ulotne i trwałe. Dla osób wrażliwych na te tematy lektura z pewnością będzie głębokim i poruszającym doświadczeniem.
To dzieło, które nie tylko opisuje obrazy, ale pozwala nauczyć się patrzenia, nie mechanicznego, lecz pełnego wrażliwości, wyobraźni i pamięci. Rekomendujemy każdemu, kto pragnie czytać nie tylko oczami, ale całym sercem.
Od Wydawcy:
Wspaniały hołd dla arcydzieł holenderskiego złotego wieku
Kolorowe reprodukcje opisywanych dzieł
Laureatka Prize for Nonfiction 2024
Top 100 Must-Read Book magazynu „Time”
Nominowana do Women’s Prize for Nonfiction 2024
12 października 1654 roku holenderskim miastem Delft wstrząsa nagła eksplozja. Carel Fabritius – dziś znany na świecie ze znakomitego obrazu Szczygieł – pracował wtedy w swoim atelier. Wraz z wieloma innymi mieszkańcami nie przeżył tego dnia.
Laura Cumming wprowadza nas w fascynujący świat Fabritiusa. Włócząc się po amsterdamskich zaułkach, przemierzając równinny krajobraz lub przystając w ciszy na nabrzeżu, odnajduje bogactwo codzienności, w której zrodziło się piękno dzieł Vermeera i Rembrandta, Halsa i de Hoocha. Snuje też osobistą opowieść o relacji z ojcem, szkockim artystą Jamesem Cummingiem, który przekazał jej wiedzę o kolorach, świetle i pożytkach z zaglądania pod podszewkę.
„Zdarza się, że widok obrazu wywołuje grom, który na zawsze zmienia nasze życie i staje się początkiem miłosnego związku tak wyjątkowego w swej naturze, że doświadczają go jedynie wybrani szczęśliwcy – intymnej relacji z dziełem sztuki i jego twórcą. O takim właśnie olśnieniu opowiada w szczerej i osobistej książce Laura Cumming, Szkotka zauroczona Holendrem Carelem Fabritiusem, malarzem, któremu śmierć przyniósł wybuch prochowni w Delft w 1654 roku. Nieżyjącym od prawie czterech wieków, choć wciąż obecnym”. [Prof. Piotr Oczko, UJ]
Polecamy również:
![]() |
Jak być mężczyzną w czasach chaosu |
![]() |
Cztery pory roku z Ewą Woydyłło |
![]() |
Kiedy życie smakuje emocjami |







