Grzegorz Mirosław: Oszast – mrok, który wyrasta z natury i człowieka
dodał: Marta Dudzińska
Są książki, które się czyta, i są takie, w które się wchodzi, jak w gęsty, wilgotny las, gdzie każdy krok budzi niepokój. „Oszast” autorstwa Grzegorza Mirosława to właśnie ten drugi przypadek. To thriller zakorzeniony w beskidzkiej dziczy, gdzie natura nie jest jedynie tłem, lecz żywą, pulsującą siłą – piękną i jednocześnie niepokojącą. Książka nie oferuje łatwego komfortu ani czystej rozrywki, to doświadczenie mroczne, gęste, nasiąknięte ciszą lasu i czymś jeszcze trudniejszym do nazwania.
Największą siłą tej powieści jest jej klimat – ciężki, wilgotny, niemal namacalny. Las nie jest tutaj zwykłym miejscem akcji, lecz pełnoprawnym bohaterem, który oddycha, obserwuje i zdaje się pamiętać więcej, niż powinien. Beskidzka przestrzeń została ukazana jako teren odcięty od cywilizacji, gdzie „urywają się wszystkie szlaki”, a rzeczywistość zaczyna się rozmywać . Zieleń nie ma tu nic wspólnego z ukojenieniem, to zieleń duszna, przerośnięta mchem, przesiąknięta wilgocią i tajemnicą.
Autor niezwykle świadomie operuje kontrastem między naturą a psychiką człowieka. To nie tylko historia osadzona w lesie, to opowieść o tym, jak łatwo człowiek może się w nim zagubić, nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim wewnętrznie. Motyw utraty kontroli, pamięci i pewności siebie staje się tu kluczowy, a granica między ofiarą a sprawcą zaczyna się zacierać . To właśnie ten psychologiczny niepokój buduje napięcie, które nie opada nawet na chwilę. Ważnym elementem książki jest również silne zakorzenienie w lokalnym folklorze. Beskid Żywiecki nie jest jedynie scenerią, to przestrzeń naznaczona legendami, dawnymi wierzeniami i opowieściami o tym, czego „lepiej nie pamiętać”. Autor umiejętnie łączy kryminał z elementami folk horroru, tworząc atmosferę, w której racjonalność ściera się z czymś pierwotnym i niewytłumaczalnym. To sprawia, że czytelnik nieustannie balansuje między logiką a instynktem.
Zauważyć należy także wyjątkową umiejętność budowania napięcia, nie poprzez dynamiczną akcję, lecz poprzez narastające poczucie zagrożenia. Na szczególną uwagę zasługuje również warstwa refleksyjna. „Oszast” nie jest tylko historią o zaginięciu czy śledztwie, to opowieść o ludzkim strachu, o tym, jak łatwo można utracić grunt pod nogami i jak cienka jest granica między racjonalnym myśleniem a irracjonalnym lękiem. Autor stawia pytania o naturę zła, o to, czy rodzi się ono w człowieku, czy może wyrasta z miejsca, które go otacza.
To książka dla tych, którzy szukają czegoś więcej niż klasycznego kryminału. Dla czytelników, którzy lubią, gdy atmosfera jest gęsta jak mgła między drzewami, a napięcie nie wynika z pościgów, lecz z ciszy i przeczucia, że „coś jest nie tak”. „Oszast” wciąga nie akcją, lecz klimatem – powoli, niepostrzeżenie, jak las, który zamyka się za plecami i nie pozwala już zawrócić.
Od Wydawcy:
Nie każdy, kto znika w mroku, jest ofiarą.
Jan Stelmach budzi się na pustej drodze wśród beskidzkich lasów. Jest zakrwawiony. Jego żona i córeczka zniknęły bez śladu, a on nie ma pojęcia, co się stało.
W ciągu kilku godzin staje się głównym podejrzanym nie tylko o uprowadzenie najbliższych, ale również o brutalne zabójstwo obcego mężczyzny.
Podwójne śledztwo prowadzi coraz głębiej w krainę Oszastu – najbardziej odludnego obszaru Beskidu Żywieckiego. Tu urywają się wszystkie szlaki. Mówi się o tajemniczych zaginięciach, a według legend beskidzkie ścieżki spływają krwią.
Ktoś ukrywa się w sercu nieprzeniknionego, dzikiego rezerwatu… Ten las od lat strzeże pradawnych zwyczajów i historii, o których ludzie nie chcą pamiętać.
Grzegorz Mirosław – pisarz, miłośnik gór. Każdą wolną chwilę spędza przemierzając beskidzkie szlaki i zgłębiając tradycję i folklor Żywiecczyzny. Autor dwóch powieści kryminalnych: Diablak (2024) i Eutymia (2024). Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci.





