401

Odp: Rozstanie

Rozstanie to przede wszystkim porażka dwojga ludzi, ich starań o zbudowanie związku...

402

Odp: Rozstanie

bardzo dobrze to ujęłaś. Nic dodać, nic ująć.

403

Odp: Rozstanie

Wiele jest tu wyznań dotyczących samotności i nieszczęśliwej miłości, chyba dlatego że tak trudno dzielić się takimi wyznaniami z bliskimi, i nie mamy komu się zwierzyć i piszemy na takich portalach by dać swojej duszy ulgę... Moje wyznanie nie będzie inne, zakochałam się bez wzajemności, przeżyłam wspaniałe chwile a teraz cierpię w samotności, czasem zastanawiam się czy było warto i naprawdę nie wiem.. I jeszcze ta  obawa, że spotka mnie to ponownie, boję się kolejnego związku, że kolejny raz dam z siebie wszystko, a nie dostanę nic w zamian.

404

Odp: Rozstanie

może źle to zabrzmi ale kiedy zostawiłam mojego byłego to czułam się wolna, jakbym zerwała się ze smyczy i wreszcie mogę się realizować i żyć tak jak chcę ja a nie ktoś inny.

405

Odp: Rozstanie

[quote=perelka1]może źle to zabrzmi ale kiedy zostawiłam mojego byłego to czułam się wolna, jakbym zerwała się ze smyczy i wreszcie mogę się realizować i żyć tak jak chcę ja a nie ktoś inny.[/quote]

Znam to uczucie! Nie brzmi to źle, tylko wspaniale smile
Miałam tak po pierwszym poważnym związku. Trwał 2 lata i nawet zaręczyliśmy się, mieszkaliśmy też przez jakiś czas razem.To nie był dobry związek, ale o tym może kiedyś.
Pamiętam jakby to było dziś, że pisałam do koleżanki w liście: "Zachłysnęłam się wolnością i delektuję się nią po dziś dzień".
Ja czułam, jakby moje życie dopiero wtedy się zaczęło smile
Wstąpiła we mnie taka energia i radość, poczułam swobodę zamiast ograniczeń, poczułam się ładna zamiast mieć kompleksy i ciągle porównywać z innymi kobietami, zaczęłam poznawać dużo ludzi i chodzić na koncerty, na które z nim nie mogłam, bo mieliśmy odmienne gusta, a przede wszystkim mogłam robić wszystko to, czego chciałam, bez oglądania się na czyjąś akceptację i słuchania czyjegoś grymaszenia. Pamiętam, że pierwszą taką rzeczą było oddanie krwi w punkcie krwiodawstwa. Nie akceptował takiej formy pomagania innym. Zapisałam się też do wolontariatu. Najważniejszą rzeczą było odnowienie wszystkich tych znajomości, które zostały zaniedbane na rzecz tego związku, a od przyjaciółki usłyszałam: "Dobrze, że wróciłaś".

[quote=kosmyk](...)czasem zastanawiam się czy było warto i naprawdę nie wiem.. I jeszcze ta  obawa, że spotka mnie to ponownie, boję się kolejnego związku, że kolejny raz dam z siebie wszystko, a nie dostanę nic w zamian.[/quote]
Kiedy zakładałam ten wątek też czułam się taka oszukana przez życie, przez los, przez niego, ale nie żałowałam. Nie żałowałam, bo myślałam wtedy, że to wszystko, co przeżyłam pięknego, warte było nawet takiej ceny. Nie sądzę, że dziś, po tylu latach, chciałabym ją zapłacić znowu, ale nie klasyfikuję też tego doświadczenia jako stratę.
Nie bój się, podobno każdą miłość powinno się przeżywać jak pierwszą, inaczej nie ma sensu. Każda zawsze będzie obarczona takim ryzykiem, choćbyśmy nie wiem czego się nauczyły i jak bardzo ostrożne były.

Ja zwykle miałam właśnie tak, jak napisałaś, że dawałam z siebie wszystko, bo inaczej nie wchodziłam nawet w tak bliskie relacje. Nie potrzebuję związku, w który angażuję się połowicznie. I zawsze było tak, że najpierw starał się facet, a kiedy starałam się ja, to on przestawał i czułam po jakimś czasie, że daję za dużo w stosunku do tego, ile dostaję. Związek to nie jest plac targowy, ale przykro było mieć świadomość, że człowiek eksploatuje się dla kogoś, kto tego albo nie dostrzega, albo nie docenia.

406

Odp: Rozstanie

Bo zawsze jest tak, że jedno kocha, a drugie pozwala się kochać..

407

Odp: Rozstanie

Zakończyłam swój związek. Prawie 5 lat razem. Aż nastąpił koniec i czas wyprowadzki. Bardzo smutna i trudna sytuacja. Tak smutna, że aż tonę czasem we łzach. Na co dzień jestem wesołą osobą. Próbuję nie pokazywać co się u mnie dzieje. Próbuję znaleźć ten uśmiech i ucieczkę od bólu w środku. Jednak gdy jestem sama.. Jest koszmarnie. Dlugo jeszcze tak będzie. Mam żal. Do siebie. Do niego. Do niego za to, że to się rozpadło. Nie było zdrad. Miałam u boku dobrego, oddanego, milego czlowieka. Może to ze mną jest coś nie tak. Przecież czego więcej trzeba? Widocznie trzeba. Widocznie czegoś mi brak. Mam żal, że po 5 latach nagle coś uszło. Niby normalne. Zawsze związek się zmienia. Jednak nigdy nie sądzilam, ze na tyle aby nie umieć ze sobą rozmawiać, nie umieć się zrozumieć, nie umieć podzielać myśli i uczuć. Nagle poczucie niedocenienia, niekochania. Nagle jedyna rozrywka to wspólne oglądanie czegoś. Brak tematów. Wszystko problem. Wyjść gdzieś problem, zrobić coś razem problem. Wszystko na nie. W związku z tą sytuacją i we mnie się wszystko zmieniło. Propozycji było coraz mniej, zduszane uczucia. By nie czuć zawodu. Nagle zdusiłam co tylko mogłam. Byłam wesołą osobą, cieszącą sie z drobiazgów, chcącą zawsze porozmawiać i wyjaśnić sytuacje, czułą troskliwą. Byłam. Uszło ze mnie wszystko. Całe dobro do człowieka którego kochałam. Stałam się wiecznie niezadowolona, trudnych tematów nawet już nie chciało mi się poruszać bo wiedziałam co usłyszę. Tak bardzo chciałam dawać nam szanse, starać się. Proponowałam, że ja się zmienię tylko powiedz mi co zrobic mam. A zrobię. Aż musiałam się wyspowiadać. Powiedzieć księdzu nawet, że ja już nie wiem. Nie wiem co robić. Nie wiem czy jestem z właściwą osobą. Jestem przy niej od jakiegoś czasu inna zła. Niedobrą wersją siebie. Gdzieś zabito we mnie wszystko co dobre. A jesteś tak dobrym mężczyzną. Czemu nie pasujemy. Czemu mijamy się we wszystkim? chociaż łamie mi to serce to musiałam to sobie szczerze w końcu powiedzieć. Nie jestem odpowiednia. Wymagam innych rzeczy. Pragnę innych rzeczy. Nie umieliśmy się nawet razem bawić. Nie umieliśmy razem rozwiązywać problemów. Nie umieliśmy już okazywać sobie uczuć. Chcialam zawsze wyjątkowosci. Mój związek stał się byle jaki. Zgadzałam się na byle jakość. Bo kochałam, bo wierzyłam, bo wiem że stać Cię na bardzo dużo i zasługujesz na wiele. Jestem winna wielu sytuacjom. Szkoda.
Nie pisz mi proszę, że jestem młoda i jeszcze sobie znajdę chłopa jak marzenie hehe smile. Wiem, że tak będzie. Jednak póki co muszę porozczulać się nad tym co jest. Mimo śmiechu poważnie traktuje siebie i swój czas, zaangażowanie. Myślałam, że znalazłam już to co najważniejsze. A jednak nie

408

Odp: Rozstanie

rozumiem cię, czujesz się rozczarowana i oszukana. To normalne że po tylu latach związku oczekujesz, ze pójdziecie o krok dalej, to normalne że czujesz się niekochana kiedy do związku wkrada się rutyna. Nie miej do siebie pretensji, ani nie szukaj w sobie winy. Minie trochę czasu i znajdziesz w sobie siłę, aby na nowo cieszyć się życiem.

409

Odp: Rozstanie

Aż mi łzy naszły do oczu... Kinga, rozumiem, jak musisz się czuć sad
Ktoś, przy kim kiedyś rozkwitałaś, teraz sprawia, że wydobywasz z siebie czarne emocje. Sprowadzacie siebie nawzajem do takiego stanu, w którym porozumienie nie jest możliwe, w którym wychodzi z Was to, co złe. Ja nie potrafię Ci powiedzieć, dlaczego tak się dzieje, bo sama sobie zadaję to pytanie, ale wiem, jak to jest sad
Trzymaj się mała smile

410

Odp: Rozstanie

rzeczywiście, to jest straszne że ktoś dzięki komu kiedyś czuliśmy że możemy góry przenosić, potem wyzwala w nas jak najgorsze uczucia.