1

Temat: Zbieractwo i zakupoholizm

Moja mama niemal co dzień objeżdża supermarkety i zawsze wynajduje jakieś promocje. Ma 5 otwartych podkładów, niezliczoną ilość balsamów, kilka dezodorantów, masę kremów, lodówka pęka w szwach a nikt tego nie przejada, ostatnio wyrzuciłam przyprawy z datą ważności do 2005!! O co mama się obraziła a jednocześnie zaprzeczała jakoby takie przyprawy znajdowały się w jej szafce, bo rzekomo niedawno robiła tam porządki... może i robiła, ale mało skutecznie...
Czy to już jest choroba czy tylko wypełnianie wolnego czasu na emeryturze?

2

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

A kiedy to się zaczęło? Zbieractwo to chyba bardziej poważna sprawa. Do tego stopnia, że ciężko znaleźć miejsce gdzie postawić stopę idąc przez pokój;) A zakupoholizm... moim zdaniem to tylko wypełnianie wolnego czasu. Czy mama miała wcześniej inne nałogi?

3

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

Niektórzy mają taką naturę chomika, że myślą, że wszystko im się kiedyś przyda... A te rzeczy dają im poczucie bezpieczeństwa, że są dobrze zaopatrzeni:)

4

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

Każdy taki człowiek powinien sobie założyć, jaką przestrzeń musi zachować jako wolna w mieszkaniu. Bo inaczej w końcu zabraknie tam miejsca dla ludzi...

5

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

Tego nałogu się nie kontroluje, wolna przestrzeń jest dla takiej osoby brakiem, trzeba ją wypełnić...

6

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

Znam kogoś takiego... Już ma zapchaną w blokach swoją komórkę i rodziców, miejsce w mieszkaniu też się kończy. Ale ta osoba nie widzi problemu, lubi taki ścisk w mieszkaniu. Szkoda tylko że współdomownicy nie lubią.

7

Odp: Zbieractwo i zakupoholizm

Ech, znam to dobrze. Bardzo dobrze sad

Podobno to zaburzenie, które z wiekiem się tylko zaostrza i osoby na nie cierpiące zwyczajnie nie mają świadomości, że robią coś nie tak. No i reagują oporem, gdy ktoś usiłuje pozbawić ich tych wszystkich zbędnych przedmiotów. Przydałaby się psychoterapia.

Może w przypadku Twojej mamy to nie to, ale coś... lżejszego, na przykład próbuje sobie rekompensować jakiś brak tym kupowaniem. Może to nawet jakiś nieuświadomiony brak, więc nie próbuje zaspokoić tej potrzeby emocjonalnej inaczej, czyli w taki sposób, który okazałby się skuteczny i dał jej to, czego naprawdę potrzebuje. Kupowanie to chyba taki szybki, doraźny sposób, który w sumie przynosi więcej szkód niż pożytku.