Joanna Racewicz wzięła ślub… z samą sobą. Gratulacje i lawina komentarzy
dodał: Iwona Marczewska
Joanna Racewicz zaskoczyła swoich obserwatorów niezwykłą publikacją. Dziennikarka poinformowała, że została panną młodą. Nie chodziło jednak o tradycyjny ślub. Gwiazda zdecydowała się na symboliczną ceremonię zawarcia związku… z samą sobą. Wszystko opisała w poruszającym wpisie na Instagramie. Jej słowa szybko odbiły się szerokim echem. Jedni byli zachwyceni przesłaniem, a inni nie kryli zdziwienia.
Joanna Racewicz jest jedną z najbardziej cenionych dziennikarek
Joanna Racewicz od ponad trzech dekad pracuje w mediach. Widzowie poznali ją przede wszystkim jako prezenterkę i reporterkę Telewizji Polskiej. Prowadziła między innymi „Panoramę” oraz programy informacyjne. Później współpracowała również z Polsatem, TVN Style i Radiem Zet. Dziś aktywnie działa w mediach społecznościowych. Jest także autorką książek i regularnie zabiera głos w ważnych sprawach społecznych.
Wyświetl ten post na Instagramie
Dziennikarka od lat inspiruje kobiety swoją wrażliwością i autentycznością. Chętnie porusza tematy związane z emocjami, stratą, rozwojem oraz odnajdywaniem wewnętrznej równowagi. Dlatego najnowszy wpis nie był przypadkowy. Tym razem postanowiła opowiedzieć o doświadczeniu, które – jak sama przyznaje – wiele w niej zmieniło.
„Ja. Panna młoda”. Joanna Racewicz opowiedziała o symbolicznym ślubie z samą sobą
Na swoim Instagramie Joanna Racewicz opublikowała zdjęcia w ślubnej stylizacji. Już pierwsze słowa wpisu zaskoczyły obserwatorów:
„Ja. Panna młoda. Dość dorosła. Na własnym ślubie. Sama ze sobą. Prawdziwa.”
Dziennikarka wyjaśniła, że symboliczna ceremonia była zwieńczeniem udziału w projekcie One&Only. Jak podkreśliła, nie chodziło o zmianę siebie. Wręcz przeciwnie. Celem było ponowne odnalezienie własnej tożsamości:
„Jeśli czujesz, że od lat troszczysz się o świat, tylko nie o własne dobro – może teraz już czas, żeby wrócić do domu. Do samej siebie.”
Racewicz przyznała również, że przez lata oddalała się od własnych potrzeb. Zamiast siebie stawiała na pierwszym miejscu oczekiwania innych ludzi:
„Nie wiem, kiedy zaczęłam od siebie odchodzić. Może wtedy, kiedy ważniejsze stało się to, czego oczekują inni. Albo kiedy uczyłam się być dzielna. Lata pogoni, przymusu, wymagań, ocen, krytyki.”
Symboliczna ceremonia finałem 21-dniowej drogi
We wpisie Joanna Racewicz opisała także przebieg programu. Wyjaśniła, że trwa on 21 dni. Każdego dnia uczestniczki wykonują krótkie ćwiczenia. Korzystają z medytacji, prowadzą zeszyt refleksji i pracują z lustrem. Wszystko odbywa się we własnym tempie. Bez presji i rywalizacji. Dziennikarka podkreśliła, że zwieńczeniem projektu jest wyjątkowe spotkanie kobiet. To właśnie wtedy odbywa się symboliczny ślub z samą sobą. Według Racewicz to moment, w którym kobieta może świadomie wybrać siebie i swoje potrzeby:
„Moment, w którym pierwszy raz od lat możesz powiedzieć: „Wybieram siebie”. Ta chwila zostawia spokój. Czułość. Łagodność. Poczucie bezpieczeństwa. Obietnice, że będziesz po swojej stronie.”
Do postu został załączony poruszający film z przebiegu ceremonii. Bohaterka tego dnia ubrana jest w przepiękną ślubną suknię. W dłoniach trzyma bukiet kwiatów. Jej przysięga ślubna, choć nie słyszymy na nagraniu słów, jest pełna wzruszeń. Świadczy o tym okazywana na nagraniu czułość, radość i łzy. Spojrzenia i gesty kobiet, które są świadkami, przytulanie i okazywanie sobie wzajemnego wsparcia. To bardzo duchowe i intymne wydarzenie.
Wpis Joanny Racewicz wywołał dyskusję wśród internautów
Publikacja dziennikarki szybko zdobyła tysiące polubień i komentarzy. Wielu internautów przyznało, że utożsamia się z jej słowami. Kobiety pisały, że często zapominają o własnych potrzebach. Doceniały również odwagę Joanny Racewicz w mówieniu o emocjach i samoakceptacji.
Nie zabrakło jednak głosów zaskoczenia. Część osób zastanawiała się, czym właściwie jest ślub z samą sobą. Inni zwracali uwagę, że coraz więcej podobnych rytuałów pojawia się w przestrzeni rozwoju osobistego. Symboliczne ceremonie mają przypominać o budowaniu relacji z samym sobą oraz świadomym dbaniu o własny dobrostan.
Dyskusja była na tyle emocjonująca, że Joanna utworzyła kolejny post z nagraniem. Tłumaczy w nim symbolikę całej ceremonii. Nie służyła ona temu, by wzbudzić kontrowersje. Mimo to spotkała się z pewnym niezrozumieniem wśród niektórych. Warto wysłuchać, co ma do powiedzenia.
Joanna Racewicz zachęca kobiety, aby zatrzymały się na chwilę i pomyślały o sobie. Uzmysławia, że czasem najważniejszą relacją, o którą warto zadbać, jest ta z samą sobą. Zwraca uwagę na to, że kobiety przez lata były umieszczane w roli tych mniej zauważanych. A przecież nasze potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby innych. Niezależnie od tego, czy ktoś traktuje taki ślub symbolicznie, czy z dystansem, wpis Joanny Racewicz stał się początkiem szerokiej dyskusji o samoakceptacji, uważności i trosce o własne potrzeby.





